Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samochody elektryczzne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samochody elektryczzne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 września 2010

Czy elektryczne pojazdy mają przyszłość w Polsce?

Ostatni mój wpis wzbudził ciekawą dyskusję. Korzystając z okazji, że jestem gospodarzem tego bloga pozwolę sobie na szerszy komentarz.
Pytanie, jakie nurtuje wielu miłośników elektrycznych pojazdów to czy doczekamy się w Polsce powszechnej elektryfikacji transportu?

W długim horyzoncie powiedzmy 30 - 40lat dla elektryfikacji transportu niema alternatywy, gdyż po prostu fizycznie zbraknie nam ropy. W mojej ocenie do elektryfikacji dojdzie jednak znacznie szybciej i na znaczący udział pojazdów elektrycznych w transporcie przyjdzie nam czekać w granicach dekady. Jest tu oczywiście wiele czynników, które mogą przyśpieszyć lub spowolnić ten proces. Obecny rozwój EV napędzały głównie wysokie ceny ropy i hamowały ograniczenia dostępnych akumulatorów. Także patrząc w przyszłość, jeżeli światowe ożywienie gospodarcze przełoży się na wzrost popytu i ceny ropy. Presja na elektryfikacje będzie systematycznie rosła nie tylko ze strony Państw, lecz samych konsumentów zwłaszcza tych wrażliwych na wzrost cen transportu. W takim scenariuszu pytanie, kogo stać w Polsce na elektryczny samochód szybko straci na znaczeniu gdyż to posiadanie samochodu spalinowego będzie synonimem luksusu. Należy zauważyć, że już obecnie szeroką popularyzację pojazdów elektrycznych ogranicza jedynie technologia gromadzenia energii. Przyjmując, że ceny ropy i paliw będą utrzymywać się w najbliższej dekadzie na umiarkowanym poziomie. Postęp technologii gromadzenia energii i co za tym idzie spadek cen wydajnych akumulatorów uczyni naturalnie samochody elektryczne konkurencyjnymi cenowo.

Zakładając nawet, że czynniki 1 i 2 się nie spełnią, czyli ani ropa nie będzie drożeć ani ceny akumulatorów spadać. Należymy, przecież do UE i z pewnością Bruksela zadba, aby elektryczne pojazdy się rozwijały. Przypomnę, że od 4 grudnia powinny obowiązywać zapisy dyrektywy 2009/33/WE, która nakłada na instytucje publiczne kierowanie się przesłankami zużycia energii, emisji CO2 lub emisji zanieczyszczeń przy wyborze pojazdów. Patrząc na zapisy dyrektywy widać, że premiują one alternatywne pojazdy niskoemisyjne jak np. elektryczne. W mojej ocenie w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się kolejnych regulacji na szczeblu wspólnotowym promujących elektryfikację transportu. Oczywiście część z zapisów będzie konsekwencją unijnego planu ograniczania emisji zanieczyszczeń. Z drugiej strony patrząc jak ochoczo europejskie koncerny inwestują w badania nad elektrycznymi pojazdami mam nieodparte wrażenie, że wkrótce będą chciały nas do nich przekonać. Po dobroci lub na przymus!

wtorek, 21 września 2010

Samochody elektryczne – polska racja stanu

Podobnie jak w przypadku odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej tak i samochody elektryczne traktowane są, jako „fanaberia” zachodu zupełnie zbędna w naszym pięknym kraju. Niestety w Polsce występuje wyjątkowa krótko wzroczność w strategiach i kierunkach rozwoju Państwa. Nikt nie zastanawia się jak będą wyglądały strategiczne elementy gospodarki Polski za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat i jakie działania należy podąć już dziś, aby być konkurencyjnym jutro.

Jakie znacznie w tym temacie mają elektryczne pojazdy?

Ostatnio za sprawą mediów dużo mówi się o imporcie gazu z Rosji i konieczności poprawy bezpieczeństwa pod kątem zaopatrzenia w ten surowiec. Dla przypomnienia powiem, że polska wydobywa z własnych złóż aż ok. 35- 40% potrzebnego gazu ziemnego. Piszę aż gdyż jak spojrzymy na wydobycie ropy naftowej, której wystarcza na pokrycie zaledwie 4% polskiego zużycia to sytuacja w przypadku gazu jest wyjątkowo komfortowa.

Jeżeli w przypadku braku dostaw gazu ziemnego z „zewnątrz” jestem sobie w stanie wyobrazić funkcjonowanie państwa (przerabiamy to, co roku) tak w przypadku braku ropy przy obecnym kształcie gospodarki grozi nam kompletny paraliż! Demagogią byłoby twierdzenie, że w niedalekiej przyszłości braknie nam ropy z dnia na dzień. Jednak wysoce prawdopodobne są scenariusze w myśl, których pojawiające się problemy ze światową produkcją popy wywindują cenę tego surowca do poziomów trudno akceptowalnych dla polskiej gospodarki. Innymi słowy wysokie ceny ropy przełożą się na ogólny wzrost cen i kosztów produkcji. Problem ten dostrzeżono już dawno w wielu krajach europy. Jednym z rozwiązań jest promocja biopaliw – w mojej ocenie mało skuteczna i celowa. Innym pomysłem jest elektryfikacja transportu. Choć w Polsce jest to ciągle temat dziewiczy wiele krajów europy ma już opracowane programy wdrożenia elektrycznych pojazdów. Dla przykładu nasi zachodni sąsiedzi chcą mieć milion samochodów elektrycznych do 2020r. Jeszcze dalej idą Hiszpanie, którzy poziom miliona elektrycznych pojazdów na drogach chcą osiągnąć w 2014. Bardzo ambitny plan w zakresie elektryfikacji transportu posiada również Irlandia, która do 2020 chce, aby samochody elektryczne stanowiły 10% eksploatowanych pojazdów.

W mojej ocenie elektryfikacja transportu wcześniej czy później jest nieunikniona a im szybciej będzie realizowana tym wcześniej przyniesie wymierne korzyści zarówno ekologiczne jak i gospodarcze. Niestety wdrażanie takich projektów wymaga dalekowzroczności i umiejętności dostrzeżenia przyszłych korzyści. Projekty realizowane w Polsce rzadko wybiegają poza jedną kadencję w takim przypadku przy podejmowaniu decyzji górę biorą doraźne koszty wdrożenia a nie przyszłe zyski w myśl zasady, że my zasiejemy a plony zbierał będzie już ktoś inny.

Co powinniśmy zrobić?

Z pewnością działania powinny skoncentrować się na promocji elektrycznego transportu. Osobiście sceptycznie jestem nastawiony do wysokich dopłat do elektrycznych pojazdów, jakie stosuje wiele państw. Bardziej skoncentrowałbym się na rozbudowie infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych oraz promocji tego typu pojazdów miastach tak, aby stworzyć grunt pod rosnące zainteresowanie tym typem transportu w kraju i dać minimum szans do jego rozwoju. Także dobrym rozwiązaniem są ulgi podatkowe. Archaiczny obecny system naliczania akcyzy od pojemności silnika powinien zostać zastąpiony akcyzą naliczaną od norm emisji, jakie spełnia dany pojazd. Taki system promowałby nie tylko elektryczne pojazdy, lecz wszystkie „ekologiczne” o niskim zużyciu paliwa. W początkowej fazie promocji elektrycznych pojazdów dobrym rozwiązaniem są wszelkiego rodzaju „ułatwienia” dla pojazdów elektrycznych. Polegające np. na darmowym parkowaniu w miastach, możliwości poruszania się po liniach autobusowych, wjazd do centrów miast itp. Nie liczmy też na szybkie efekty dziś podjęte działania zaczną przynosić wymierne korzyści dopiero w następnej dekadzie tu sytuacja analogiczna jest to OŹE w przypadku, których także na początku rozwoju występują głównie koszty.

Oczywiście nasuwa się pytanie czy Państwo powinno ingerować w to, czym obywatele chcą jeździć? Jedyną słuszną odpowiedzą byłoby, że nie powinno, ale pod warunkiem, że obywatele w przypadku wystąpienia kryzysu paliwowego sami byliby w stanie mu sprostać i nie kierowaliby roszczeń w kierunku państwa. Za skutki polityki energetycznej odpowiada Państwo gdyż jego rolą jest zapewnienie bezpieczeństwa także energetycznego a przez to stabilnych warunków rozwoju gospodarczego.

piątek, 11 grudnia 2009

Czy polska energetyka jest przygotowana na elektryczne pojazdy ?

Zainspirowany pytaniem czytelnika w poście o ekologicznym aspekcie EV, postanowiłem zrobić prosty szacunek odpowiadający na pytanie: O ile więcej energii elektrycznej byłoby potrzebne, gdyby w Polsce 10% pojazdów stanowiły samochody elektryczne.

Metodyka obliczeń
  • dane o zużyciu paliw płynnych w Polsce
  • przeliczenie wartości opałowej 10% zużywanego paliwa na energię elektryczną
  • skorygowanie otrzymanych wartości uwzględniając różnicę w sprawnościach pojazdów elektrycznych i spalinowych

Zgodnie z danymi GUS w Polsce zużycie benzyn oscyluje wokół 3 957 tyś ton a zużycie oleju napędowego to 7 500 tyś ton

wyliczenia dla benzyny
wartość energetyczna benzyny ~ 12.33 kWh / kg
10 % zużycia = 395 700 tony - wartość energetyczna = 4878981000 kWh = 4.879 TWh
wskaźnik zmniejszenia wynikający z większej efektywności samochodów elektrycznych przyjęty na poziomie 25%. 4.879 TWh*0.25=1.2197 TWh


wyliczenia dla oleju napędowego
wartość energetyczna diesla ~ 12.61 kWh / kg
10% zużycia = 750000 ton - wartość energetyczna = 9457500000 kWh = 9.458 TWh
wskaźnik zmniejszenia wynikający z większej efektywności samochodów elektrycznych przyjęty na poziomie 35%. 9.458 TWh*0.35 = 2.365 TWh

Podsumowując: Zastąpienie 10% samochodów spalinowych 10% udziałem samochodów elektrycznych wymagałby rocznie dodatkowo 3.5847 TWh energii elektrycznej. Zestawiając tą wartość z ilością produkowanej w Polsce energii ok 160 TWh nie jest ilością dużą, która wymagałaby specjalnych inwestycji w energetyce. 10-cio procentowy udział EV na polskich drogach wymagałoby zaledwie ok 2.24% obecnie zużywanej energii elektrycznej taką wartość można bez problemu uzyskać poprawiając efektywność pracy elektrowni np. poprzez zwiększenie poboru energii nocą. Należy przy tej okazji dodać że samochody elektryczne są idealnym urządzeniem do wykorzystania nocnej taryfy powodując pozytywne sprzężenie zwrotne dla działania systemu energetycznego.


piątek, 4 grudnia 2009

Czy samochody elektryczne można uznać za ekologiczne w polskich warunkach.

Pojazdy elektryczne reklamowane są jako „zero emission*” jednak gwiazdka oznacza, że brak emisji zostanie spełniony gdy, energia użyta do ładowania samochodu będzie pochodzić z zero emisyjnych źródeł np. odnawialnych. Niestety nie możemy się łudzić, że w Polsce w najbliższym czasie nastąpi radykalna zmiana. Z tego też względu niektóre osoby wysuwają zarzuty, że elektryczne samochody w polskich warunkach nie wykażą się ekologią.

Struktura zanieczyszczeń z polskich elektrowni stan na rok 2008 na przykładzie elektrowni w Połańcu

Emisja zanieczyszczeń

Wskaźniki emisji

CO2

0,792 Mg/MWh

SO2

3,329 kg/MWh

NO2

1,473 kg/MWh

Pyły

0,142 kg/MWh


Dane odnośnie emisji pojazdów spalinowych dostarcza każdy producent. W przypadku samochodu elektrycznego konieczne będzie przeliczenie zanieczyszczeń na ilość zużywanej przez pojazd energii.

Aby porównanie było rzetelne należy wybrać pojazdy podobnej klasy i wielkości. Z tego względu do porównania wybrałem oszczędnego japońskiego diesla spełniający normę Euro 4 Toyota Auris 1.4 D4D 66kW 205 Nm oraz elektrycznego Japończyka Nissana Leaf 80 kW 280Nm

Dla obu samochodów poszczególne emisje kształtują się następująco


Porównanie oraz wnioski nie są takie proste gdyż samochody emitują różne substancje i trudno wyrokować np. czy emisja, CO jest bardziej szkodliwa od emisji SO2. Sprawa jest natomiast prosta w przypadku, CO2. W polskich warunkach Nissan Leaf charakteryzowałby się emisją na poziomie 118 g/km nie jest to znacznie mniej niż 124 g/km Toyoty Auris jednak do porównania celowo wybrałem bardzo oszczędnego Diesla. W przypadku porównania z wersjami benzynowymi tego samochodu różnice będą bardziej wyraźne.

Samochody elektryczne są szansą na radykalne zmniejszenie emisji zanieczyszczeń w transporcie w Polsce pod warunkiem zmian w energetyce. W obecnej sytuacji efekt ekologiczny niestety nie będzie duży – na poziomie oszczędnych silników wysokoprężnych. Oczywiście pojazdy elektryczne mają szereg innych zalet przemawiających za ich popularyzacją. Główny z nich to uniezależnienie od ropy naftowej, czyli w polskich warunkach poprawa bezpieczeństwa energetycznego.

czwartek, 27 sierpnia 2009

Elektryczny skuter – czy warto zainwestować ?




Zanim na polskich drogach pojawią się elektryczne samochody szansę na rozwój mają małe elektryczne jednoślady. Z uwagi, że ceny elektrycznych skuterów zaczynają być porównywalne z wersjami spalinowymi warto zastanowić nad taką inwestycją.

Wprowadzenie na drogi elektrycznych skuterów jest znacznie prostsze niż elektrycznych samochodów z kilku względów:

- skutery to pojazdy wybitnie miejskie z tego względu ich zasięg nie musi być duży, aby były funkcjonalne
- mały zasięg oraz małe zużycie energii przekłada się na znacznie ograniczenie kosztów akumulatorów (cena skutera elektrycznego może być porównywalna ze spalinowym)
- skutery spalinowe z wagi na stosowane silniki dwusuwowe jak na tak małe pojazdy dużo palą i są wybitnie nie ekologiczne,
- koszty eksploatacji skuterów elektrycznych będą znacząco niższe.

Porównajmy koszty eksploatacji skutera spalinowego i elektrycznego przy założeniu, że pokonujemy dziennie 15 km przez 20 dni w miesiącu i 8 miesięcy w roku, czyli roczny przebieg skutera to 2400 km

Skuter elektryczny

Skuter spalinowy


2.5 kWh/ 100 km

3l/100 km

Spalanie /zużycie energii

1,125 zł/ 100km

1,1 gr / 1 km

13,5 zł / 100 km

13,5 gr / 1 km

Koszt przejechania 100 km przy cenie energii elektrycznej 0.45 gr / 100km oraz benzyny 4.5zł/litr

26 zł

324 zł

Roczne koszty energii paliwa przy przebiegu 2400 km



W tym przykładzie widać, że elektryczny skuter może przynieść spore oszczędności. Można też założyć, że pozostałe koszty eksploatacyjne powinny być porównywalne. Jedyną kwestią zaburzającą ten piękny obraz skutera elektrycznego są akumulatory. Wielu użytkowników ma uzasadnione obawy, że wysokie koszty wymiany akumulatorów pochłoną całe oszczędności?

Z obecnie stosowanych na rynku rozwiązań jako nośnik energii w skuterach elektrycznych stosuje się akumulatory żelowe (kwasowo ołowiowe czasem błędnie określane jako silikonowe) lub akumulatory litowo – jonowe. W przypadku skutera i przebiegów na poziomie 2 – 4 tysiące km rocznie zarówno akumulatory żelowe jak i litowo jonowe trzeba będzie wymienić z uwagi na wiek a nie ze w względu na liczbę cykli ładowania.

W przypadku akumulatorów żelowych koszt zakupu kompletu gromadzącego 1,5 kWh (zasięg skutera 50 – 70 km) to koszt ok. 500 zł czas ich wymiany to 400 – 500 cykli ładowania (25 000 km) lub 5 lat

W przypadku akumulatorów litowo jonowych koszt zakupu pakietu gromadzącego 1,5 kWh oscyluje wokół 2500 zł i trzeba się liczyć z koniecznością sprowadzenia z zagranicy. Czas ich wymiany 1500 - 2000 cykli ładowania (80 000 km) lub 10 lat. Można założyć, że po 10 latach ceny akumulatorów litowo – jonowych znacznie spadną uwzględniając obecny dynamiczny rozwój tego rynku.

Przed wyborem rodzaju akumulatora należy nie tylko rozważyć cenę, ale także względy użytkowe. Akumulatory żelowe gromadzące tą samą ilość energii są prawie 4 razy cięższe od litowo jonowych. Komplet akumulatorów żelowych do skutera o zasięgu 50 km będzie ważył ok. 40 kg w przypadku akumulatorów litowo jonowych waga będzie równa ok. 12 kg. Ta różnica ma dość istotny wpływ na warunki jezdne skutera. Jednym z głupszych rozwiązań, jakie widziałem jest montowanie do skuterów akumulatorów żelowych o pojemności 3 – 4 kWh zasięg (100 – 120 km), przez co sam pakiet waży ok. 100 kg a skuter jest ciężki i nieporęczny.



środa, 6 maja 2009

Dlaczego nie korzystamy z nadarzającej się szansy, jaką dają samochody elektryczne?

Ostatnio pisałem o planach elektryfikacji transportu w wybranych krajach. Wielu przy tej okazji podnosi argument ochrony środowiska ja zwrócę uwagę na korzyści gospodarcze.

Kilka poniższych ważnych liczb powinno dać do myślenia tym którzy opóźniają wdrażanie elektrycznych samochodów w naszym kraju.

- Mniej niż 2 % ropy którą przerabiamy na paliwa płynne pochodzi z polskich złóż
- Ponad 98% ropy importujemy. Praktycznie jedynym naszym źródłem importu jest Rosja
- Polski popyt na ropę wynosi ponad 20 mln ton/rok czyli ok 150 mln baryłek/rok
- Koszty poniesione na zakup ropy to 24.7 mld zł/rok (gdy ropa kosztuje 50$ baryłka)
- Jeżeli cena ropy wróci do cen z 2007r – 150$/baryłka polska będzie wydawać ponad 74 mld zł/rok na zakup ropy, z której w głównej mierze produkuje się paliwa silnikowe


Z drugiej strony energia elektryczna wykorzystywana w Polsce praktycznie w 100% pochodzi z krajowych elektrowni i produkowana jest z krajowych surowców energetycznych. Polska planuje duże inwestycje w odnawialne źródła energii oraz energię atomową oznacza to że za kilkanaście lat będziemy mieć olbrzymią nadprodukcje energii. Wsparcie dla Samochodów elektrycznych to inwestycja praktyczna ze wszystkich względów.

Elektryfikacja transportu pozwoli w głównej mierze:
- zdywersyfikować źródła energii w transporcie
- zmniejszyć uzależnienie od rosyjskiej ropy
- poprawi bezpieczeństwo energetyczne
- pozwoli na olbrzymie oszczędności w gospodarce
- poprawi bilans handlowy kraju
- stworzy popyt na czyste źródła energii w które polska zaczyna inwestować
- poprawi stan środowiska naturalnego

Jak widać samochody elektryczne to nie tylko ochrona środowiska. To także olbrzymia korzyść dla gospodarki szkoda, że jej nie możemy dostrzec.

środa, 29 kwietnia 2009

Jesteśmy świadkami wielkich zmian w motoryzacji

Czy to możliwe, że za 15 – 20 lat samochody spalinowe zupełnie znikną z naszych dróg? Patrząc na rozwój napędu wodorowego można mieć wiele wątpliwości. Japońskie koncerny już od dziesięcioleci próbują wdrożyć ogniwa paliwowe a efekty ich pracy patrząc przez pryzmat zaangażowanych środków są naprawdę mizerne. Zupełnie inna sytuacja panuje w przypadku samochodów elektrycznych zasilanych akumulatorowo(ang BEV Battery electric vehicle). Choć ten pomysł też nie jest nowy (słynne projekty GM z EV1) przez wiele lat koncepcja ta zupełnie została zapomniana – aż do teraz?

Obecnie obserwujemy prawdziwe „nowe rozdanie” w przypadku elektrycznych samochodów. Zainteresowanie tym rodzajem napędu jest coraz większe zarówno wśród małych nowych producentów jak również wśród prawdziwych gigantów motoryzacyjnych. Przybywa kolejnych modeli koncepcyjnych EV a wiele kierowanych jest do produkcji. (Pojawiające się nowe modele elektrycznych pojazdów możemy śledzić na polskiej stronie samochodyelektryczne).

Co jest bardzo istotne obecnie produkowane pojazdy elektryczne.
- mają zasięg pozwalający na swobodne ich użytkowanie (100 – 400 km) zwłaszcza w mieście
- czasz szybkiego ładownia zbliża się do kilkunastu minut
- ceny pojazdów są na akceptowalnym poziomie
- koszty użytkowania są znacznie niższe od spalinowych, co rekompensuje pewnie niedogodności


Nadzieję na zmianę w motoryzacji już dostrzegło wiele krajów. Niemcy, UK, Irlandia, Hiszpania, Belgia, Francja, Grecja, Włochy, Szwecja, Szwajcaria, Izrael, Norwegia już wprowadziły programy mające na celu zachęcać kierowców do przesiadania się na pojazdy elektryczne.

Jeden z najambitniejszych planów pojawił się w Irlandii:

- 100 000 samochodów elektrycznych na drogach w 2016r

- 350 000 samochodów elektrycznych na drogach w 2020r

- 100% udział samochodów elektrycznych w rynku od 2030r????


Jak podkreśla Simon Coveney. Około 2020r samochody spalinowe zostaną zupełnie wyeliminowane ze sprzedaży w Irlandii? Nie chodzi tu o jakiś odgórny zakaz, lecz zdaniem Coveney zalety pojazdów elektrycznych w tym czasie będą tak duże, że popyt na benzynę czy diesla zupełnie zniknie.

Zakładając, że przez najbliższe 10 lat uda się poprawić parametry akumulatorów/systemów gromadzenia energii na, tyle że zasięg eklektycznego pojazdu będzie porównywalny z zasięgiem samochodu spalinowego – to rzeczywiście znikną jakiekolwiek powody przemawiające za dalszym korzystanie z paliw płynnych.

Pytanie, jakie mi się nasuwa to czy w obecnej sytuacji, gdy na lidera alternatywnego napędu wyrasta nam silnik elektryczny zasilany akumulatorowo jest sens wspierać np. kontrowersyjne biopaliwa? Czy nie lepiej przeznaczyć te środki na programy, które daję realną szansę na zmianę ?

Ciekawe linki

http://www.oireachtas.ie/documents/committees30thdail/j-climate_change/reports_2008/20090428.pdf

http://www.irishtimes.com/newspaper/motors/2009/0429/1224245586879.html

wtorek, 10 marca 2009

3 japońskie i jednak bez hybrydy – najbardziej ekologiczne samochody roku.

W pełni elektryczny Mitsubishi iMiEV


Napędzana ogniwami wodorowymi Honda FCX Clarity


Benzynowa Toyota iQ



Trzy najbardziej przyjazne dla środowiska samochody i to trzy japońskie. Niewątpliwie jest to cios dla chcącej być EKO Europy a także cios dla hybryd i samochodów flexi fuel. Choć IQ miała być początkowo najmniejszą hybrydą świata władze Toyota zrezygnowali z tego rozwiązania uznając go za zbyt drogie. I to w końcu przejaw normalnego myślenia. Nie jest sztuką zbudować drogi ekologiczny samochód dla wybranych leszcz sztuką jest zaproponować rozwiązanie dla mas. Z racji wielkości IQ zużywa znacznie mniej paliwa niż np hybrydowy prius!

W Europie a także ostatnio w stanach ciągle próbuje się naśladować japońskie rozwiązania, z zakresu ekologicznego transportu, ale niestety ciągle jesteśmy w tyle.

Europa - obsesja na punkcie Diesla

Europejskim pomysłem na zmniejszenie emisji spalin jest popularyzacja silników Diesla. Problem w tym, że mino niższego zużycia paliwa i mniejszej emisji, CO2 samochód z silnikiem diesla do truciciel na kółkach. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, co wydobywa się z rury wydechowej diesla i jaki może mieć to wpływ na nasze zdrowie. Węglowodory parafinowe, węglowodory alifatyczne i ich nitrowe pochodne, węglowodory aromatyczne, w tym wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), aldehydy, pochodne fenolu, aminy aromatyczne, estry i alkohole, ditlenk siarki i NOx-y może nie powodują tak wielkiego efektu cieplarnianego, jak CO2 za to doskonale wywołują np. raka, uszkodzenie nadnerczy, układu chłonnego, krwiotwórczego i oddechowego. Więcej na ten temat można przeczytać tu.


USA – hybryda w stylu amerykańskim

Po zeszłorocznych huraganowych wzrostach cen ropy amerykanie przerzucili się na hybrydy. Niewątpliwy sukces na tamtym rynku odniosła Tyoyota Prius jednak jak amerykanie zabrali się sami za budowę hybryd z uwzględnieniem lokalnych potrzeb rynku, zatracili całkiem cel wprowadzanych zmian. Dodanie do półciężarówek, jakimi to lubią podróżować amerykanie silnika elektrycznego i zestawu baterii nieznacznie obniżyło zżucie paliwa (amerykanie podróżują na długich trasach głównie na autostradach) za to znacznie podniosło cenę pojazdów.



Problem współczesnej motoryzacji


W mojej ocenie problemem współczesnej motoryzacji jest panujący stereotyp samochodu osobowego jako pojazdu dla 5 – 7 osób. Zdecydowana większość osób w USA i Europie korzystając z samochodu w celu dojazdu do pracy jedzie sama lub najwyżej w 2 osoby. Korzystamy ze zbyt dużych pojazdów, których tak naprawdę nie potrzebujemy! Dlatego mały iQ jest znacznie lepszy od Priusa! A ideałem staje się pojazd pokroju Mitsubishi iMiEV, Tango, Th!nk City, Toyota FT-EV mały i elektryczny.


- Wielkość pojazdów
- Typ napędu

To dwa kluczowe problemy, przed jakimi musi stanąć motoryzacja. A tegoroczni finaliści na najbardziej ekologiczny pojazd najlepiej to obrazują


Nie chodzi o zamach na czyjąś wolność, jeżeli ktoś ma ochotę korzystać z SUV-a czy terenówki jego wybór, – ale nie w centrach miastach. Nadchodzi najwyższy czas na radykalne zmiany w tej materii. Coraz więcej osób korzysta z samochodów, a w miastach nie da się w nieskończoność poszerzać dróg i budować parkingów. Skoro wszyscy chcemy używać samochodów osobowych musimy korzystać z nich efektywnie.

czwartek, 27 listopada 2008

Samochody elektryczne to alternatywa dla miejskiego ruchu.

Wczoraj pisałem o irlandzkim planie wsparcia dla elektrycznych pojazdów. Dziś spróbuję policzyć czy taka alternatywa będzie się opłacać.

Nie będę zajmował się super samochodami sportowymi gdyż w tym przypadku mało, który posiadacz zwraca uwagę na cenę. Weźmy do analizy samochody dla ludu małe miejskie kupowane przez osoby szukające taniej alternatywy, czyli segmentu rynku gdzie mogą zaistnieć masowo elektryczne pojazdy.

Z obecnie dostępnych modeli najlepiej do porównań będzie nadawał się Mitsubishi iMiev – dostępny w Japoni i USA na początku 2009 ma on parametry w zupełności wystarczające na potrzeby miejskiego autka.


Mitsubishi MiEV
Prędkość maks.: 130 km/h
Zasięg na jednym ładowaniu: 160 km (przy prędkości 90 km/h)
Masa pojazdu: 1080 kg
Liczba miejsc: 4
Silnik elektryczny: trójfazowy silnik synchroniczny z magnesami trwałymi
Maks. moc: 64 KM (47 kW)
Maks. moment: 180 Nm
Zużycie energii 10kWh/100km
Cena ok. 75 000 zł

Do porównania weźmy Toyota Aygo 1.0 benzyna
Maksymalna moc [KW/obr./min.] 50(68KM)/6000Maksymalny moment obrotowy93/3600
Zużycie paliwa miasto 6/100 km
Cena ok. 40 000zł

Nie będę brał pod uwagę kosztów serwisów, napraw gdyż na obecną chwilę są one trudne do porównania a powinny być podobne. Skupmy się jedynie na kosztach jazdy.

Benzynowy Aygo 6/100km przy 4zł/litr = 24zł/100km

Elektryczny iMiev 10kWh/100 taryfa stała 0.25zł/kWh = 2,5zł/100km , zakładając że będziemy ładować go w nocy koszty mogą spaść do 1,5zł/100km

Oszczędności niesamowite, ale aby nie było populizmu policzmy czy oszczędności pokryją wyższe koszty zakupu.

Załóżmy, że dojeżdżamy do pracy rocznie 25.000 km
Benzynowy Aygo da koszty 6.000zł rocznie
Elektryczny iMiev 300-625zł roczne zależnie od taryfy

Przy takim założeniu większy wydatek na elektryczny samochód zwróci się po ok. 6 latach. Celowo wybrałem model Mitsubishi iMiev który choć drogi jest bardzo funkcjonalny są jednak tańsze propozycje jak np. REVAi AEV za ok. 40.000zł.

To proste wyliczenie ma uzmysłowić jak niski może być koszt eksploatacji elektrycznego samochodu. A wyższe nakłady na zakup mogą szybko się zwrócić. Samochody Elektryczne to szansa na zmianę w motoryzacji, poprawę stanu powietrza w miastach, uniezależnienie się od rosyjskiej, kaspijskiej, i wszelkiej innej ropy. Oraz oczywiście szansa na niskie koszty transportu.


film reklamowy iMiEV


środa, 26 listopada 2008

Irlandia będzie wspierać elektryczne pojazdy

Wiadomością dnia w Irlandii była dzisiaj informacja na temat rządowego programu popularyzacji elektrycznych samochodów w ramach rozwoju zrównoważonego transportu. Jako główny cel Irlandia zakłada 10% udział elektrycznych samochodów w ogólnym bilansie pojazdów mechanicznych, do 2020 co ma dać liczbę 250 000 nowych elektrycznych samochodów na drogach w ciągu 12 lat.
Obecny Irlandzki system podatkowy już premiuje ekologiczne pojazdy poprzez niskie stawki podatku drogowego i rejestracyjnego (elektryczne samochody są najbardziej uprzywilejowane gdyż system bazuje na emisji, CO2 pojazdu). LECZ

- Dodatkowo osoby prywatne będą mogły odpisać sobie od podatku 100% kosztów zakupu EV

- 1 milion euro zostanie przeznaczony na badania i rozwój demonstracyjnych pojazdów(kwota nie poraża, ale mamy recesje).

- usunięte zostaną bariery utrudniające powszechne korzystanie z elektrycznych pojazdów – chodzi główne o infrastrukturę np. stacje szybkiego ładowani. W mojej ocenie to będzie kluczowe zadanie w popularyzacji EV.

Dodam na marginesie, że w 2020 Irlandia planuje pozyskiwać 33% energii elektrycznej z OZE wiec elektryczne samochody będą rzeczywiście czystym środkiem transportu.

Irlandzka decyzja może okazać się bardzo ważna dla rozwoju rynku elektrycznych samochodów. Zaczyna tworzyć się powoli rynek zbytu i choć sami Irlandczycy wiele tu nie zdziałają to w świat idzie pozytywny sygnał dla koncernów motoryzacyjnych (zacznijcie masową produkcje kupcy będą). A kupców może być wiele, bo podobne deklaracje wsparcia dla EV, choć nie tak konkretne płyną z UK Niemiec Danii, Portugalii a to daje już duży rynek.
Tu silnym impulsem byłaby, np. decyzja całej unii, która w ramach pakietu 3x20, + 10 zamiast 10%-centowego udziału biopaliw ustaliłaby np. 10%-centowy udział EV w bilansie sprzedaży nowych samochodów.

Ważny jest też efekt medialny tylko dzisiaj prawdopodobnie każdy Irlandczyk dowiedział się o istnieniu elektrycznych pojazdów. Wszystkie media mówiły o tym w serwisach informacyjnych a to podobno początek szerokiej kampanii promującej elektryczne pojazdy. W tym względzie irlandzkie podejście bardzo mi się podoba. Szeroka informacja, przedstawienie korzyści, ale w konsekwencji wolny wybór nikt nikogo do EV nie będzie zmuszał a jedynie zachęcał.

Ciekawe czy doczekamy się podobnej deklaracji od polskiego rządu? Może naiwnie, ale wierzę, że tak i choć raz nie będziemy na końcu

niedziela, 5 października 2008

Elektryczne echa paryskich targów.

Chociaż popularne media motoryzacyjne po macoszemu traktują ciągle temat elektrycznych samochodów to jednak wystawa w Paryżu pokazała, że EV stają się realną alternatywą. Oczywiście mały tani miejski samochodzik nie przykuwa takiej uwagi zapalonego dziennikarza motoryzacyjnego jak błyszczący super samochód. Jednak musimy mieć na uwadze, że coraz więcej przemawia na rzecz elektrycznych pojazdów. Nie będę pisał już o ochronie środowiska gdyż mimo licznych deklaracji większość osób niewiele to interesuje. Z drugiej strony własnym portfelem interesuje się każdy zwłaszcza w obliczu recesji.

Prezentowane w Paryżu modele elektrycznych pojazdów to w większości w pełni funkcjonalne samochody o kilkuset kilometrowym zasięgu i prędkości maksymalnej ponad 100km/h. Największy postęp nastąpił w systemie zasilania. Ciężkie i niefunkcjonalne akumulatory ołowiowo kwasowe przeszły do lamusa. Standardem są baterie litowo – jonowe czy polimerowo - jonowe o trwałości dochodzącej do 10 lat.

Moim elektrycznym faworytem w Paryżu był B0. Samochód zaprojektowany przez legendarną firmę Pininfarina. Chociaż wygląda futurystycznie w pojeździe wykorzystano panele słoneczne pokrywające dach i superkondensatory. Ma trafić do produkcji już w 2009r.




Interesujący jest również Nissan NuVu przypominający trochę nową mikre. Ciekawym rozwiązaniem w tym samochodzie jest możliwość korzystania ze stacji szybkiego ładowania w czasie 10-15 minut, jest to nieznacznie dłużej niż w przypadku tradycyjnych pojazdów. Widać kolejny bastion tradycyjnej motoryzacji szybko upada. Co jest bardzo istotne stworzenie takich sieci ładowania jest bardzo proste i tanie. Każda stacja benzynowa podłączona jest do sieci a dobudowanie „dystrybutora” z trój fazowym prądem to przy kosztach stacji śmiesznie małe wydatki.


Także renault zapowiedział, że następca Megane, Renault Fluence po premierze z silnikiem spalinowym w 2010 pojawi się w wersji elektrycznej. Renault zaprezentowała również koncepcyjny elektryczny samochód Z.E. z bateriami słonecznymi na dachu. Ciekawe czy takie rozwiązanie pojawiające się coraz częściej będzie nowym trendem a może wkrótce standardem?

Osobiście Patrzę z dużym optymizmem na rozwój elektrycznych samochodów dodatkowo uważam, że popularyzacja tego typu pojazdów może wiele zmienić nie tylko w motoryzacji, ale także w branży energetycznej i naszym stylu życia. Możliwość bardzo taniego poruszania sprawi, że staniemy się bardziej mobilni. Dojazd do pracy 30 -50 km nie będzie stanowił istotnych kosztów a to sprawi, że obrzeża wielkich miast staną się atrakcyjne jak nigdy dotąd. Co więcej zwiększone zużycie energii elektrycznej stanie się bodźcem do poszukiwania tańszych alternatyw, które widzę w odnawialnych źródłach energii.

Więcej o elektrycznych samochodach można przeczytać na portalu poświęconym elektrycznym pojazdom

niedziela, 21 września 2008

Zemsta samochodu elektrycznego - czy już rewolucja?

Czytając doniesienia z rynku motoryzacji nie ma tygodnia, aby nie było w nich informacji o elektrycznych samochodach. Pojawiają się nowe firmy chcące wpasować się w nisze rynkową jak również starzy gracze zaczynają dostrzegać zbliżającą się rewolucje.

Przyspieszenie: 0-100 km/h w 3,9 s
Prędkość maks.: 200 km/h
Maks. moc: 248 KM (185 kW)
Zasięg na jednym ładowaniu: 365 km
Masa pojazdu: około 1200 kg
Koszt jazdy (energii): poniżej 3 zł / 100 km
Zużycie energii: na poziomie 133 Wh/km, co jest odpowiednikiem 1,74 l/100 km.
Zasięg na jednym ładowaniu: 365 km



Można by pomyśleć, że to jakiś super samochód ze stajni Porche lub BMW, lecz nie to nowe dziecko GOOGLE Tesla Roadster firmy Tesla Motors(zależnej od google) sportowy bolid oparty na lotusie elise zasilany bateriami od laptopów. Zamówienia na ten w pełni elektryczny pojazd przekraczają moce produkcyjne firmy z tego powodu czeka się na niego aż rok!
Zainteresowanie samochodami elektrycznymi przerosło chyba oczekiwania wielu wielkich koncernów motoryzacyjnych. Jednak widząc sytuację na rynku duzi gracze także zaczynają inwestować w EV nie chcą za kilka lat zupełnie wypaść z rynku. Nawet bankrutujący General Motors ostatnie swe pieniądze inwestuje w projekt elektrycznego Volata, którego ostateczny wygląd został zaprezentowany w zeszły wtorek.


link do galerii

Jak przyznają wszyscy główny i w zasadzie jedyny problem EV to baterie jednak także na tym polu ostatnio dużo się dzieje. Firma Altairnano niedawno ogłosiła, iż jej akumulatory litowo tytanowe przeszły pomyślnie test 500 pełnych ładowań i rozładowań tracąc jedynie 1% nominalnej pojemności. Inny duży gracz a123 system dostarczający ogniwa do wielu elektrycznych samochodów zapewnia, że przy normalnym użytkowaniu ich ogniwa będą nadawać się do wymiany dopiero po 10 latach lub 240 000 km. Rynek systemów gromadzenia energii nabrał rozpędu jak nigdy wcześniej w historii. Z jednej strony stymulują go samochody elektryczne z drugiej odnawialne źródła energii, które również potrzebują takich systemów. Za potrzebami rynku poszły pieniądze na badania w wyniku, czego pojemności baterii rosną w oczach, skraca się też czas ich ładowania. Niemożliwe staje się powoli możliwe.

Obserwując i analizując obecną sytuację dochodzę do wniosku, że powoli rozpoczyna się rewolucja w transporcie w wyniku, której silnik spalinowy może przejść do lamusa podobnie jak stało się to przed ponad wiekiem z silnikiem parowym.

sobota, 1 marca 2008

Tesla motor


Fani Nikola Tesla genialnego wynalazcy znają pewnie historię o legendarnym samochodzie uczonego zasilanego silnikiem, Tesli który nie potrzebował paliwa ani żadnej zewnętrznej energii. Inżynierowie z USA postanowili wskrzesić legendę i od 2007r można kupić Tesla motor elektryczny samochód firmowany nazwiskiem konstruktora. http://www.teslamotors.com/ a w cały projekt zaangażował się informatyczny gigant google!

Co prawda samochód wymaga zasilania bateryjnego, ale i tak stanowi milowy krok w tego typu konstrukcjach a jego osiągi dorównują wielu sportowym samochodom? Od 0 do 100 4sekundy 248 koni mechanicznych. Prędkość max 200 i zasięg bez ładowania 350 km jedyny minus to cena, podstawowa wersja kosztuje 98 tyś $.

Główną zaletą tego samochodu to zasięg 350 km czyni z niego pełnowartościowy pojazd nie tylko miejski. Tak duży zasięgowi osiągniętego poprzez największą innowację tego samochodu, czyli system bardzo lekkich a zarazem pojemnych baterii(praktycznie tych samych co w laptopach). System gromadzenia energii zwany The Energy Storage System (ESS) opiera się na kombinacji ogniw litowo – jonowych z własną konstrukcją inżynierów z Tesla Motors. Należy tu dodać, że pełne naładowanie baterii odbywa nie w czasie 3.5 h co jest całkiem przyzwoitym wynikiem.

Samochód jest obecnie promowany w Kalifornii słynącej z restrykcyjnych przepisów emisji spalin. Użytkowanie tego samochodu może być również przyjazne dla naszej kieszeni. Przy cenach prądu w Kalifornii koszt przejechania 1 km to ok. 1.25 canta dla porównania w europie koszt przejechania 1km samochodem z oszczędnym silnikiem Diesla wynosi ponad 7centów. Generalnie samochód tesli zużywa ponad dwa razy mniej energii do przejechania 1km niż inni pro ekologiczni konkurenci jak np. Toyota Prius.

Do pełni szczęścia potrzeba nam jeszcze ekologicznego źródła energii elektrycznej, którym nie możemy się pochwalić w Polsce. W dodatku przy obecnych problemach z rezerwami mocy polskich elektrowni jedyne czego nam potrzeba to samochody na prąd :) Z drugiej strony napęd elektryczny to idealne rozwiązanie na zakorkowane i pełne spalin miasta.