Szukaj na tym blogu

środa, 29 lipca 2009

Globalne zmiany klimatyczne – czy jest to jeszcze sprawa nauki czy tylko polityka.

Po ostatnim kontrowersyjnym wpisie na temat Globalnego Ocieplenia wywiązała się burzliwa dyskusja po części merytoryczna po części oparta o emocje. Zasadniczy problem stanowi fakt, że klimatologia coraz mniej ma wspólnego z nauką. Racjonalne argumenty bombardowane są propagandą przez obie strony sporu. Wiodącą rolę w tym bałaganie odgrywają media, które w pogoni za sensacją nawet nie starają się merytoryczne podejść do tematu liczy się szok i potwierdzenie za wszelką cenę własnej tezy.

W zeszłym tygodniu guardian.co.uk a za nim pozostałe media odkrywały spiskową teorię G.W Busha który zataił przed społeczeństwem dramatyczne topnienie lodów na Alasce.

Zdjęcia rzeczywiście mogą szokować w jednym roku lód jest a za rok znika zupełnie.


Dlaczego z tysięcy odtajnionych zdjęć opublikowano tylko te dwa? Pewnie, dlatego że jeżeli opublikowano by wszystkie każdy zauważyłby, że pojawienie się i znikanie ludu w porcie Barrow, o którym mowa jest zupełnie naturalne w miesiącach letnich. Guardian tak szybko chciał podzielić się sensacją, że nie zauważył, że od 2000 roku w porcie Barrow jest zainstalowana kamera, z której obraz można zobaczyć na poniższej stronie.

http://www.gi.alaska.edu/snowice/sea-lake-ice/barrow_webcam.html

Dzień po dniu można zobaczyć jak zmienia się pogoda i pokrywa lodowa w zatoce. Każdy, kto obejrzy zamieszone na stronie filmy zauważy, że w miesiącach lipiec, sierpień, wrzesień lód pojawia się sporadycznie! Co więcej praktycznie w każdym roku w miesiącach letnich pojawiają się dni w których lód napływa do zatoki i wcale w roku 2008 nie jest go mniej niż w np. 2001! – Czy więc dziennikarze z gwardian-a nie zauważyli tych oczywistych faktów czy celowo zmanipulowali te dane.





lód w zatoce może pojawić się i zniknąć w ciągu dni


Z drugiej strony barykady klimatycznej mamy rzekomy „wyciek” raportu z Environmental Protection Agency który został utajniony z uwagi na niewygodne konkluzje w kwestii GO dla administracji B.H. Obamy

http://cei.org/cei_files/fm/active/0/DOC062509-004.pdf

co do rzetelności CEI też można mieć wiele zarzutów z uwagi na zaangażowanie po jednej ze stron.

Poziom rzetelności publikacji w kwestiach globalnych zmian klimatycznych jest żenująco niski i naprawdę trudno już odróżnić prawdę od fałszu. Manipulowane są zdjęcia, wykresy analizy, przecieki tajnych danych itd. Jedyne, co nam pozostaje to własne analizy wyglądanie przez okno i wyciąganie wniosków.

sobota, 25 lipca 2009

Teoria o globalnym ociepleniu zaczyna trzeszczeć w szwach.

Ciekawy artykuł o przyczynach zmian klimatycznych opublikowała ostatnio Polska The Times. Duńscy naukowcy twierdzą, że to Słońce, a nie CO2 odgrywa wiodącą role w sterowaniu klimatem na Ziemi. Z grubsza teoria wydaje się całkiem sensowna. Zmiany klimatyczne następowały na długo przed pojawieniem się człowieka więc musiały istnieć naturalne procesy zmieniające temperaturę na ziemi. Co ciekawe wg duńskich naukowców to nie ilość energii jaką otrzymujemy od słońca decyduje o temperaturze (zmiany stałej słonecznej są bardzo małe) lecz aktywność gwiazdy.

Schemat wpływu Słońca na klimat na ziemi wygląda tak:

Większa aktywność słoneczna => mniej promieniowania kosmicznego docierającego do Ziemi => mniej chmur => cieplejszy klimat i na odwrót

Z analizy wynika, że aktywność słoneczna wpływa na zachmurzenie na ziemi, a to z kolei na temperaturę.

Można by rzec teoria jak każda inna. Tyle że coraz bardziej potrzebujemy tej inne teorii. Obecnie panujący dogmat o wiodącym wpływie CO2 na zmiany klimatyczne trzeszczy w szwach. Niedawno Brytyjski Telegraph rozpisywał się o niemiłej niespodziance, jaka spotkała Ala Gora, przebywającego w Argentynie. Najbardziej znany obrońca klimatu natknął się na niespotykane w tym rejonie fale chłodu. Jak podały media 21 lipca 2009 był w Argentynie najchłodniejszym dniem w historii prowadzenia pomiarów (1877). Ok wybryk natury? Tylko czemu modele klimatyczne na które często lubi cytować Pan Gore przepowiadały lato 2009 jako jedno z pięciu najcieplejszych w historii ! Dodatkowo obserwacje satelitarne pokazały, że rok 2009 zapowiada się na kolejny rok spadku globalnej temperatury. Według analizy Uniwersytetu of Alabama globalna temperatura w 2009 odpowiada tej z 1979r. A od szczytu w 1998 jesteśmy już 0,7C niżej!



Choć nie jestem klimatologiem pewne fakty z założeniami wyraźnie mi nie pasują

- Skoro CO2 bezpośrednio odpowiada za wzrost temperatury to, czemu temperatura spada skoro emisja rośnie ?

- Dlaczego nasze wieloletnie założenia odnośnie klimatu opieramy na matematycznych modelach klimatycznych, które nie potrafią poprawnie przewidzieć kierunku zmian z roku na rok? Jaka zatem jest szansa, że projekcie tworzone na dziesiątki lat w oparciu o te modele są cokolwiek warte?

Widać konferencja w Kopenhadze zapowiada się coraz bardziej ciekawiej. Mam tylko nadzieje, że uczestnicy staną na wysokości zadania i będą spierać się na argumenty, a nie dogmaty.

piątek, 24 lipca 2009

Źródła energii lepsze od innych.

Poprzedni wpis był bardzo teoretyczny i pewnie dla wielu nie miał żadnego praktycznego znaczenia. Jednak, jeżeli mówimy o źródłach energii kopalnych czy tzw odnawialnych często dokonujemy zbyt daleko idących uproszczeń, które powodują mylny obraz.

1 - W pierwszej kolejności, mówiąc o danym źródle energii musimy odnieść się do jego zasobów. Nawet najbardziej czyste źródła energii o niewielkich zasobach są bezużyteczne i niczego nie zmienią w naszym problemie energetycznym. Śmieszy mnie jak czytam w portalach zachwyty „ekologów” na temat produkcji biodiesla z kawy czy wodoru z moczu itd. Pomysły może i ciekawe, lecz zupełnie nie przydatne w odniesieniu do obecnego problemu energetycznego.

2 – Wpływ danego źródła energii i metody jego pozyskiwania na środowisko naturalne. Produkcja energii zawsze jest związana z negatywnym oddziaływaniem na środowisko naturalne a nasz wybór powinien iść w kierunku źródeł, które mają ten negatywny wpływ najmniejszy. Bardzo złą praktyką jest klasyfikacja czystości źródeł energii jedynie na podstawie emisji, CO2 czy innych zanieczyszczeń do atmosfery. Także źródła odnawialne mają swój negatywny wpływ na środowisko i w ogólnym bilansie powinno to być uwzględniane. Istotna oprócz źródła jest technologia i metoda jego pozyskiwania. Jeżeli weźmiemy energię słoneczną, którą generalnie możemy pozyskiwać przy bardzo małym negatywnym wpływie na środowisko. To w zależności od metody i technologii negatywny wpływ może się znacznie zwiększyć.
Np.
- Duże farmy słoneczne mają znacznie większy negatywny wpływ na środowisko niż wiele małych instalacji budowanych na dachach domów, czyli terenach uprzednio wyjętych z użytkowania.

- Ogniwa budowane z materiałów toksycznych jak np. CdTe będą miały znacznie większy negatywny wpływ na środowisko niż ogniwa organiczne DSSC. To samo w przypadku kolektorów słonecznych te, w których absorberem jest czarny chrom są znacznie bardziej uciążliwe dla środowiska niż pozostałe.

Opierając się o dwa powyższe założenia jestem sceptycznie nastawiony do wielu form wykorzystania biomasy (małe zasoby, duży negatywny wpływ na środowisko) a z optymizmem patrzę na energię słoneczną (duże zasoby, małe negatywne oddziaływanie na środowisko).

Skoro energia słoneczna jest lepsza od biomasy częściej sięgamy po tą drugą?


Tu dochodzimy do kolejnego dużego problemu źródeł energii – magazynowania. Przyzwyczajeni jesteśmy gromadzenia energii w postaci chemicznej, odzyskiwania jej w postaci cieplnej i dalszego przetwarzania na inne formy energii np. energię elektryczną. Schemat ten ściśle wywodzi się z uzależnia naszej energetyki od paliw kopalnych, do których biomasa jest bardzo podobna, dlatego łatwo zastępować paliwa kopalne biomasą. Jeżeli myślimy poważnie o przestawieniu energetyki na inne formy energii np. energię słoneczną czy wiatrową niezbędne będzie opracowanie nowych sposobów jej gromadzenia odpowiednio pojemnych i efektywnych. Jest to zupełnie nowe wyzwanie dla energetyki, ale w dużej mierze od postępów w magazynowaniu energii będzie zależała przyszłość „odnawialnych źródeł energii”.

wtorek, 21 lipca 2009

Problem źródeł energii dla naszej cywilizacji. Czy energooszczędność jest koniecznością?

Jednym z największych wyzwań EU związanych z energetyką jest energooszczędność. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że problem oszczędzania energii wynika jedynie ze złych rodzajów źródeł energii, w których przeważają paliwa kopalne. Praktycznie od początku dynamicznego rozwoju naszej cywilizacji nieopacznie postawiliśmy na źródła energii, które charakteryzują się:

- Ściśle limitowanymi zasobami
- Dużym negatywnym wpływem na środowisko naturalne
- Niską efektywnością wynikającą z licznych procesów termodynamicznych towarzyszących przejściu od paliwa do użytecznej energii


Przy takim obrazie naszej energetyki połączonym z rozwojem cywilizacji jedynym wyjściem dla zwiększonego zapotrzebowaniem na energie jest oszczędność. I tu pojawia się pytanie czy nie ma innej drogi a energooszczędność jest koniecznością? W mojej ocenie jest alternatywa

Osobiście wydaje mi się niezwykle dziwną sytuacją, w której jako cywilizacja myślimy o eksploracji kosmosu, stworzyliśmy tak skomplikowanie urządzenia jak komputery, internet, wirtualną rzeczywistość, poznaliśmy budowę wszechświata oraz atomu. Korzystamy z urządzeń, o których 100 lat temu nawet nie pisano w powieściach fantastyczno-naukowych a do napędzania tej całej wspanialej cywilizacji używany technologii z ubiegłego wieku!

Walczymy z globalnym ociepleniem, szukamy substytutów paliw kopanych, oszczędzamy energię. Wydajemy na te cele olbrzymie pieniądza, a to jedynie tymczasowe leczenie skutków, a nie zażegnywanie problemu.

Rozwiązaniem byłaby radykalna zmiana źródeł energii. Jako ludzkość musimy skierować wysiłki w kierunku opracowana, udoskonalenia technologii pozyskiwania i gromadzenia energii ze źródeł odnawialnych, których zasoby są praktycznie nieograniczone jak np. energia słoneczna na początek, następnie wykorzystanie fuzji jądrowej czy obecnie zupełnie abstrakcyjnej energii punktu zerowego.

Pozostając przy napędzaniu naszej cywilizacji energią z paliw kopalnych możliwości naszego rozwoju są niezwykle ograniczone. Zmiany są możliwe, technologie w większości istnieją w praktyce czy teorii. Głównym problemem leży w naszej mentalności. Nie można mówić o konieczności zmian w energetyce z jednej strony a z drugiej większość ograniczonych funduszy wydawać na rozwój paliw kopalnych!

W latach 60-siątych, kiedy Ameryka postanowiła wysłać człowieka na księżyc plany tego przedsięwzięcia nie istniały nawet w torii. Był to pomysł więcej niż ambitny, a jednak się udał choć jego koszt to prawie 5% PKB USA przez 10 lat. Dziś Barak Obama uważany za wielkiego zwolennika zmian w energetyce planuje przeznaczyć na ten cel jedynie 1% PKB z czego większość funduszy pójdzie nie na badania nad nowymi technologiami, lecz na doraźną walkę z GO.

Jeżeli obecnie wystarczyłoby woli politycznej i odwagi rządzącym podobny wielki krok dla ludzkości tym razem w dziedzinie energetyki jest możliwy. Trzeba jedynie odpowiednio ustalić priorytety i w te obszary kierować fundusze.

sobota, 18 lipca 2009

Bycie przyjaznym dla środowiska to dla firm norma – szkoda, że tylko na papierze.

Coraz większa świadomość społeczna sprawia, że coraz częściej w swoich wyborach konsumenckich kierujemy się kryterium ochrony środowiska. Zauważyli to oczywiście spece od marketingu i zaczęli zazieleniać kolejne firmy. Problem w tym, że działania proekologiczne zazwyczaj są drogie i często ciężko je pogodzić głównym celem każdej firmy, jakim jest generowanie zysku. Znacznie łatwiejszym dla firm rozwiązaniem jest udawanie działań pro ekologicznych gdyż i tak większość klientów się nie połapie.

Jak można szybko niewielkim kosztem uczynić firmę przyjazną dla środowiska pokazał Exxon Mobil. Inwestycja 600 mln $ w produkcję biopaliwa z alg + sprawny marketing medialny sprawiał, że ten gigant na rynku ropy stał się nagle postrzegany jako przyjazny dla środowiska. Przekaz jest jasny kolejny truciciel za namową ekologów przeszedł na zieloną stronę mocy. I nawet to trujące paliwo, jakie produkuje stało się mniej trujące.

Nawet na polskim blogu drewnozamiastbenzyny.pl możemy znaleźć wpis:

„Transformacja światopoglądowa wśród bossów rynku paliwowego idzie pełną parą. Tym razem gigant Exxon stwierdził, że zamiast wpatrywania się w ziemię i wiercenia w niej w poszukiwaniu ropy naftowej, można poszerzyć horyzonty przestrzenne i zainwestować w hodowlę alg.”

Propaganda zadziała perfekcyjnie
- Duża medialnie suma inwestycji 600 mln $
- Inwestycja w bardzo mało kontrowersyjne biopaliwo z alg

Nikt przecież nie będzie sprawdzał, że Exxon zarabia 1500$ na sekundę, kilkadziesiąt miliardów rocznie a na poszukiwania ropy wydaje rok w rok 20 miliardów dolarów a na badania nad algami wyda 600 mln w ciągu 5-6 lat!


Czy polityka Exxona się zmieniła?
Zapewne nie ich polityką jest zarabianie pieniędzy i zainwestują we wszystko, co pozwoli je zarobić. Dziś zarabiają na ropie i głównie inwestują w jej wydobycie ale z medialnego punktu widzenia lepiej chwalić się bardziej ekologicznymi działaniami choć w odniesieniu do wielkości firmy są one miniaturowe. 600 mln nie jest dla exxona dużą sumą a bardziej zielony wizerunek na pewno mu pomoże. Zwłaszcza w nowej "Barakowskiej" Ameryce.