Szukaj na tym blogu

wtorek, 11 stycznia 2011

Analiza techniczna polskiego i europejskiego rynku kolektorów.

Zanim przystąpię do analizy polskiego rynku kolektorów słonecznych na tle europejskim przedstawię model rozwoju tego rynku. W mojej cenie rynek instalacji słonecznych jest ściśle powiązany z rynkiem budowlanym a będąc jeszcze bardziej precyzyjnym z rynkiem nieruchomości. Z tą różnicą, że rynek kolektorów będzie w stosunku do rynku nieruchomości przesunięty z uwagi na fakt pojawienia się technologii solarnej przy dojrzałym i bardzo rozbudowanym runku nieruchomości.



W mojej ocenie rozwój rynku instalacji słonecznych będzie przebiegał 4-ro etapowo. W fazie wstępnej nazwanej ”Wejście na rynek” technologia słoneczna pojawia się rynku jest ogólnie mało znana, lecz zainteresowanie nią szybko rośnie. Z uwagi na wysoką cenę instalacje nie są ekonomicznie uzasadnione rynek bazuje na pasjonatach i ludziach bogatych. Nominalny wzrost zainstalowanych kolektorów jest niewielki, lecz procentowo szybko rośnie wprowadzając rynek po kilku latach w fazę drugą „Dynamiczny rozwój”. W tej fazie rynek odnotowuje znaczący nominalny przyrost zainstalowanych mocy kolektorów słonecznych. Technologia zaczyna być powszechna, konkurencyjna cenowo i opłacalna. W tej fazie dużą część wzrostu generują instalacje lokalizowane w budynkach już istniejących rynek jest duży i chłonny. Po okresie prosperity następuje faza trzecia „Spowolnienie” wynikające z nasycenia rynku wtórnego instalacjami słonecznymi a dominującą rolę w nowych instalacjach słonecznych zaczyna odgrywać pierwotny rynek nieruchomości. Po krótkim spowolnieniu przychodzi faza 4 „Stabilny wzrost”, w której rynek rozwija się powoli, lecz stabilnie równolegle z rozwojem rynku budowlanego.
Przedstawiony model nie uwzględnia dotacji, kryzysów paliwowych i ingerencji Państwa, które mogą go zakłócić.

Po tym wstępie należałoby się zastanowić gdzie w tym modelu jest polski i europejski rynek kolektorów słonecznych? Który rynek ma jeszcze duży potencjał rozwoju a który czeka spowolnienie i stabilizacja? Analizę potencjału rozwoju poszczególnych rynków oprę na 2 wskaźnikach
1 – stosunek powierzchni zainstalowanych kolektorów do liczby ludności, jako wskaźnik nasycenia
2 – stosunek PKB kraju do powierzchni zainstalowanych kolektorów, jaki wskaźnik potencjału ekonomicznego. Wskaźnik ten jest w mojej ocenie bardzo ciekawy gdyż pozwala ocenić potencjał technologii w odniesieniu do zamożności społeczeństwa. Wraz z bogaceniem się mieszkańców instalacje słoneczne postrzegane są za bardziej ekonomicznie uzasadnione, co pozwala osiągnąć wyższy wskaźnik nasycenia.

Tabela nasycenia


Tabela wskaźnik potencjału ekonomicznego


Dokonując analizy danych w tabelach można wyciągnąć wniosek, że kraje o wysokim stosunku skumulowanej powierzchni kolektorów na osobę i niskim stosunku PKB do skumulowanej powierzchni kolektorów posiadają niski potencjał rozwoju zbliżają się lub już są w fazie nasycenia rynku. Kraje te czaka nieuchronny spadek rocznie instalowanych kolektorów. Z tego względu Austria, Grecja, Niemcy filary europejskiego rynku kolektorów będą tracić na rzecz krajów z dolnej części tabeli o bardzo niskim współczynniku nasycenia instalacjami słonecznymi zarówno pod względem ilościowym jak i potencjału ekonomicznego. Bardzo interesująco na tym polu wygląda Wielka Brytania z uwagi na wielkość tego rynku jest on bardzo interesujący z punktu widzenia inwestorów i możliwości rozwoju. W naszym regionie także mamy kilka rodzynków. Choć małe zupełnie dziewiczymi są rynki litewski i łotewki. Duży potencjał drzemie także w rynku węgierskim rumuńskim i bułgarskim zwłaszcza, gdy te dwa ostatnie z wymienionych krajów zaczną się bogacić.

Jak na tym tle wygląda Polska?
W obu tabelach nasz kraj zaznaczony jest kolorem niebieskim. Nasycenie instalacjami słonecznymi w Polsce w stosunku do liderów europejskich jest bardzo niskie i na tym polu potencjał rozwoju jest bardzo duży. Ten doby obraz zakłóca umiarkowana zamożność polskiego społeczeństwa, która ogranicza możliwy do osiągnięcia poziom „nasycenia”. W mojej ocenie Polska jest w fazie dynamicznego rozwoju słonecznej energetyki grzewczej, co widać chociażby po ciągle niskiej ilości kolektorów na dachach domów i wzroście sprzedaży kolektorów mimo kryzysu. Szybki wzrost rynku powinien trwać przynajmniej do czasu osiągnięcia poziomu zainstalowanych kolektorów na osobę na poziomie krajów takich jak Hiszpania czy Portugalia a przy mądrym systemie wsparcia i wzroście zamożności nie widzę powodu, aby pozom Niemiecki był dla Polski nie osiągalny.


9 komentarzy:

  1. Szanowny Panie. Najpierw komentarz do Pańskiej wypowiedzi z 3/1 cyt."Teoria mówiąca o powstawaniu ropy w płaszczu ziemi nie ma realnych podstaw naukowych". To zawiły temat, powiem tylko, że żaden naukowiec nie udowodnił bezspornie skąd pochodzi ropa naftowa. Argumentem tych naukowców, którzy twierdzą, że jest to wynik reakcji chemicznych zachodzących we wnętrzu ziemi jest bezsporny fakt, że ropa pojawia się ponownie w już całkowicie wyeksploatowanych szybach i nie spłynęła ona z wyższych warstw bo jej tam nie było. Oby nie okazało się, że ropa jest ODNAWIALNYM źródłem energii. A teraz o kolektorach słonecznych. Najważniejszym i tak naprawdę jedynym warunkiem powszechnego ich stosowania jest opłacalność. Sensowną opłacalność uzyskać można w dwojaki sposób; poprzez obniżkę ceny albo dotacje państwa. To co wprowadzono w Polsce t.j. dotacje do kredytu a nie do kolektorów jest absurdalne. Ktoś kto chce za gotówkę kupić kolektor nie otrzyma dotacji. Zamożni ludzie raczej zrezygnują z kolektora niż uwikłają się w idiotyczną procedurę otrzymania kredytu-zapraszam do BOŚ. A teraz ceny kolektorów. Porównajcie ceny w Chinach i tzw.polskich producentów-100% narzutu. Piszę tzw. ponieważ nikt w Polsce nie produkuje kolektorów-oczywiście oprócz prostych kolektorów płaskich. Wszystkie rury i head pipe pochodzą z Chin, nie mówiąc już o sterownikach i systemach pompowych. Wyjściem jest aby jakaś firma chińska uruchomiła w Polsce swój skład i sprzedawała elementy w takiej cenie jak w Chinach. Wówczas przy niewielkiej i bez wielkich formalności, dotacji państwa dogonimy Niemcy. pozdr. Tadeusz Neczyński

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe podejście, aczkolwiek mam do niego dwie uwagi.
    Pierwsza, może mniej ważna, ale jednak istotna - sprzedaż kolektorów nie zależy tylko od zamożności społeczeństwa i nasycenia nimi rynku.
    Aspekt geograficzny ma tutaj również znaczenie. Polska to nie słoneczna Grecja.
    Nawet nasz sąsiad - Niemcy ma zdecydowanie lepsze warunki klimatyczne dla systemów solarnych.
    Druga uwaga - na sprzedaż solarów trzeba spojrzeć od strony rynku.
    Opłacalność tej inwestycji jest ciągle dyskusyjna. Nawet próba dopłat do kredytów (nie udana zresztą wcale) nic tu nie zmieniła.
    Buduje ten kto ma kasę. A jak ma kasę, to zazwyczaj ma łeb na karku. Pieniądze z nieba nie lecą, więc inwestor chce mądrze wydać każdą złotówkę. A więc liczy, analizuje, kalkuluje.
    Rynek to odbiorcy, a tych możemy podzielić na komercyjnych i domowych.
    Przeciętne gospodarstwo domowe zużywa na potrzeby cwu 4-5 tys kwh rocznie, z czego 2/3 przypada na okres zimowy.
    Nawet jak kolektor zwróci nam połowę tych kosztów to jest to 2-2,5 tys kwh.
    Inwestor, który ma gaz kupuje kwh po 20 gr.
    Inwestor skazany na prąd, wybierze pompę ciepła, a wtedy koszt kwh będzie porównywalny z gazem lub niższy.
    Olej i propan są na naszym rynku marginalne.
    Natomiast paliwa stałe są tańsze od gazu.
    Przy aktualnych cenach nie ma żadnych szans by odbiorcy domowi zaczęli nagle montować kolektory.
    Natomiast coś do powiedzenia mają odbiorcy komercyjni, gdzie potrzeby cwu skumulowane są w jednym miejscu i często latem.
    Hotele, pensjonaty, szpitale, SPA, baseny itd. Tu jest jakaś szansa, ale też nie wielka.
    Ilość kwh z 1 m2 kolektora jest w naszym klimacie odgórnie ograniczona i analizy ekonomiczne przy takich inwestycjach są nieubłagane. zwłaszcza jeśli nie są to nowe inwestycje tylko rozbudowy.
    Ponadto nawet gdyby decydujący wpływ miała tutaj zamożność społeczeństwa i nasycenie, to i tak nie dogonimy Niemców przez najbliższe 20 lat. (w zamożności)
    Ten rynek nie będzie się rozwijał przy aktualnych cenach.
    Jedynie zmiana technologii, a więc zdecydowania tańsza jej cena, jest w stanie pchnąć go do przodu. A na to się nie zanosi.
    Względnie odgórne regulacje prawne lub wzrost cen pozostałych nośników energii.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Tadeusz Neczyński
    Temat pochodzenia ropy zostawmy jak absolwent wydziału geologii mam tu dość jednoznaczni i ugruntowane zdanie.
    Co do kolektorów to racja że opłacalność na pewno ma duże znaczenie dla tego rynku ale proszę zauważyć że opłacalność jest pojęciem względnym ludzie dokonując wyboru kierują się wieloma czynnikami nie tylko ceną

    @Adrian Teliżyn
    Masz rację że moja analiza nie obrazuje całej charakterystyki i złożoności rynku dlatego nazwałem ją techniczną.

    Sam nad tym się zastanawiałem i się z tym nie zgodzę że istotnym czynnikiem w rozwoju kolektorów jest czynnik geograficzny przecież Niemcy mają prawie identyczne warunki co w skali kraju
    http://re.jrc.ec.europa.eu/pvgis/cmaps/eu_opt/PVGIS-EuropeSolarPotential.pdf

    nasłonecznienie samo w sobie ma wpływ na uzysk energii a nie na ilość m2/mieszkańca.
    Będą w hiszapni nie zauważyłem aby instalowali więcej czy mniej kolektorów na mieszkańca. Mają z mich więcej energii ale instalacje są porównywalne powierzchnio. Jeżeli miałbym już widzieć jakieś wpływ geografii to raczej związany ze wzrostem kolektorów/osobe przy przesuwaniu się na północ.

    Piszesz o cenach. zgoda że cena jest ważna ale jeżeli inwestor patrzyłby tylko na cenę to nie powinny sprzedawać się inne urządzenia jak kotły na węgiel. A jednak się sprzedają.

    Nie napisałem tego w poście ale ważnym czynnikiem dla rozwoju rynku kolektorów i całego OZE jest świadomość ekologiczna. Dla uproszczenia świadomość ekologiczna rośnie wraz z zamożnością stąd ten wskaźnik ekonomiczny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa analiza, jednak troche malo moim zdaniem miarodajna. Moze wyjasnie w odniesieniu do Polski i Wloch - dwoch krajow gdzie przyszlo mi mieszkac. Kraje o zblizonej powierzchni, calkowicie roznym klimacie (chociaz musze przyznac ze tutaj na polnocy pod Turynem gdzie mieszkam, klimat niewiele sie rozni od tego pod Krakowem), dodatkowo Wlochy sa 2x bardziej zaludnione i maja KPB 5,5x wieksze niz Polska. Dlatego uwazam ze KPB nie jest dobrym miernikiem, uzyl bym raczej wlasnie wskaznika PKB/mieszkanca (co i tak nie stawia PL w korzystnym swietle) i dopiero tego wskaznika do analiz.
    Jesli chodzi o pierwsza czesc analizy, rozumiem ze jest to podejscie globalne. Problem tylko w tym, ze wiekszosc krajow nie traktuje energetyki odnawialnej w podejsciu globalnym (raczej jest to indywidualny sposob mieszkancow/firm na oszczednosci/czy nawet zarabianie pieniedzy), stad mysle ze podejscie uzyte w analizie niekoniecznie ukazuje cokolwiek sensownego. Niemniej - jak mowie, analiza podoba mi sie, jest w miare rzeczowa i napewno daje do zrozumienia, ze jestesmy daleeeeko daleko w tyle. Mozna by rzec ze w "pierwszej fazie" i to na samym jej poczatku.
    Na poparcie mojej krytyki i ukonstruktywnienie jej powiem ze wskazniki np. w Infrastrukturze Technicznej Wsi (mialem taki przedmiot na studiach) oblicza sie dla gmin na podstawie np. ilosci kilometrow drog/powierzchnie gminy czy ilosci kilometrow sieci energetycznych/powierzchnie a wskazniki dotyczace ludnosci liczy sie na gospodarstwo np. ilosc zuzytego gazu/gospodarstwo domowe, podlaczone do sieci gazowej. Uwazam ze statystycznie niegodne bylo by liczyc wskaznik zuzycia gazu na mieszkanca gminy, w ktorej polowa solectw nie posiada sieci gazowniczej (gdzie pozostaje tylko dystrybucja w butlach - ale to jak wiadomo propan). Moje uwagi pozostawiam ocenie Autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Bogdan
    Już dawno temu stwierdzono, że byt określa świadomość.
    Zamożność społeczeństwa wpływa więc i na świadomość ekologiczną. Niestety nie przekłada się to wcale na działania w postaci zakupu ekologicznych rozwiązań.
    Bycie eko jest oczywiście trendy, ale kiedy ekologia zaczyna zaglądać do naszego portfela, to zmienia się optyka widzenia „statystycznego mieszkańca”.
    Prawda jest kreślona niewidzialną ręką rynku. Działam na rynku HVAC od 15 lat i niestety żaden klient nie pyta o emisję CO2 takiego czy innego kotła. Nie interesują go również informacje, że dzięki takiej, a nie innej pompie ciepła do atmosfery poszło ileś kg mniej zanieczyszczeń.
    Pyta o cenę, sprawność, gwarancję, dostępność serwisu. Zakup musi mu się w jego odczuciu opłacać.
    To, że bogacąc się odchodzimy od kotłów węglowych, nie ma nic wspólnego ze świadomością ekologiczną i żadnego odniesienia do kolektorów.
    To tylko wygoda i luksus na które nas stać. Podobnie jak „prądożerna”, nijak ekologiczna klimatyzacja, samochody z kilku litrowymi silnikami spalające dziesiątki litrów paliwa na 100km, oświetlone domy i rezydencje, itd, itp.
    Nawet jeśli rezygnując z węgla i wybierając ekologiczne (czyt. wygodne) rozwiązanie, ktoś mówi o śmierdzących i kopcących kotłach węglowych, to w aspekcie własnego podwórka, a nie środowiska jako takiego. Elektrociepłownia węglowa 200km dalej już go nie martwi
    To, że rynek kolektorów ma potencjał, jest faktem, bo jest ich u nas mało. Ale na jego dynamiczny rozwój wynikający z takiego czy innego nasycenia lub wzrostu świadomości ekologicznej nie ma co liczyć.
    Tylko 3 czynniki mają tutaj znaczenie: cena nośników energii, cena kolektorów, odgórne regulacje prawne.
    Pokazuje to świetnie przykład odejścia od czynnika R22 czy wycofanie tradycyjnych żarówek dużej mocy i zastąpienie ich energooszczędnymi.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Tomasz
    Jeżeli mówimy o wskaźniku ekonomicznym to trzeba tu brać pod uwagę PKB/mieszkańca. Mój wskaźnik to korelacja wskaźnika kolektor/mieszkańca i wskaźnika PKB/mieszkańca.
    Uważam że kraje bardzo globalne traktują rozwój OZE wyznaczają wskaźniki jakie chcą osiągnąć i do tego dobierają system wparcia aby założenia mogły być realizowane przez społeczeństwo/firmy.

    Mój wskaźnik trzeba traktować jako długoterminowy wskaźnik trendu i to w ujęciu technicznym który nie uwzględnia lokalnych uwarunkowań.

    @Adrian Teliżyn
    Podejrzewam że mówisz o doświadczeniu zdobytym na rynku polskim. Ja uważam że świadomość ekologiczna Polaków jest bardzo niska choć nieustannie rośnie.
    Osobiście pamiętam że 10-15 lat temu przecedzając przez Śląsk nie dało się oddychać a odsiarczanie czy odpylanie spalin było uznawane za ekologiczną fanaberią teraz po kilkunastu latach myślę że nikt nie zaakceptowałby powrotu do starych czasów mimo wysokich cen energii.

    Wracając do skali lokalnej takie firmy jak Google, Symantec, microsoft itd politykę ekologiczną mają wpisaną już na stałe w swoją działalność. Z czego to wynika ? W mojej ocenie z tego że duża część społeczeństwa zaczyna patrzeć na efekt ekologiczny kupowanych produktów. Jak byłem w dani tam duża część społeczeństwa jest w stanie zaakceptować znacznie wyższą cenę usługi/produktu jeżeli jest on przyjazny dla środowiska.

    W polsce także się to zmienia niema mam tu danych lecz tak podchodząc logicznie czym się kierują ludzie którzy zamiast węgla wybierają np. pelety? Czy ci którzy instalują kolektory grzejąc gazem? Z pewnością czynnik ochrony/ dbania o środowisko jest przez nich brany pod uwagę. W tym przypadku zamożność społeczeństwa powoduje to że ludzie są skłonni płacić coraz wyższą cene za ochronę środowiska. Są tu także inne czynniki ale taki trend widać wszędzie na świece.

    OdpowiedzUsuń
  7. polecam http://www.ioxus.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę wejść np. na Forum Muratora a przekona się Pan, że @Adrian Teliżyn ma rację.

    Faktycznie ludzie budujący domy patrzą przede wszystkim na ceny i wygodę [waga tych czynników zależy od zamożności inwestora].
    Koszt ogrzewania domu gazem ziemnym jest o około 20-30% wyższy niż węglem, LPG, Prąd, OO są jeszcze droższe, natomiast instalacja PC wymaga dużego nakładu i zwraca się po wielu latach.
    Niektórzy mając możliwość grzania gazem ziemnym wybierają węgiel [gaz będzie drożał, bo PO "wynegocjowało" nam najwyższe ceny gazu w Europie na przyszłe lata].

    Będzie tak nadal bo jesteśmy bardzo biednym społeczeństwem (niskie zarobki, ogromne podatki), więc "świadomości ekologicznej" bym w to nie mieszał.

    Czy to, że np. Niemcy kupują droższe od Polaków, lepsze ubrania, samochody, które dłużej służą można tłumaczyć wyższą "świadomością konsumencką" czy po prostu ich na to stać ?

    Widzi Pan możliwość przekonania ludzi żyjących od 1-go do 1-go, żeby kupili np. lepsze, trwalsze buty skoro żeby to zrobić musieliby nie jeść przez kilka dni ?
    Gdyby było ich na nie stać kupiliby je dla wygody nawet gdyby było to ekonomicznie nieuzasadnione.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawie napisane. Liczę na więcej.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawsze są mile wdziane pod warunkiem że są w jakiś sposób związane z tematem i nie są reklamą urządzenia lub usługi.

Jeżeli chcesz zamieścić link "klikalny" użyj kodu HTML

<a href="długi_link"> jakaś_nazwa</a>
(z zachowaniem cudzysłowu)


Jeżeli nie posiadasz konta na Blogerze i zamieszczasz anonimowy komentarz podpisz się