Szukaj na tym blogu

wtorek, 28 grudnia 2010

Peak Oil czy już jest za nami?

Przed świętami czytelnik bloga podesłał mi ciekawe opracowanie na temat Peak Oil i zagrożeń, jakie się z nim wiążą.

Na wstępie słowo wyjaśnienia,
Peak Oil – jest to szczyt wydobycia ropy naftowej, nie oznacza, że od tego momentu ropa naftowa się skończy, lecz że jej produkcja będzie się sukcesywnie zmniejszać.

Drugą rzeczą, którą należy wiedzieć o Peak Oil, to że nie jest to teoria, lecz nieuchronność. Każde nieodnawialne źródło energii, do jakich zalicza się ropa kiedyś się wyczerpie a na długo przed wyczerpaniem nastąpi szczyt produkcji. Można dyskutować o momencie, w którym owy „peak” nastąpi, lecz negowanie tego problemu jest ignorancją, a wręcz głupotą biorąc pod uwagę jo jak ważną role pełni ropa w naszej gospodarce.

Kiedy nastąpi Peak Oil?
Zgodnie z opracowaniem Peak energy, climate change, and the collapse of global civilization: the current peak oil crisis Szczyt wydobycia mamy już za sobą i nastąpił on w lipcu 2008r.

Źródło U.S. Energy Information Administration - EIA

Możliwe, że już obecnie wzmagamy się z kryzysem na rynku ropy, lecz nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wysokie ceny surowca to odpowiedz na rosnący popyt przy braku możliwości zwiększania podaży.

Skoro jest tak źle to, czemu nie mówią o tym media?

Tak zwane „wiodące” media nie są zainteresowane takimi tematami gdyż są one zbyt ambitne i wymagają pewnej wiedzy od odbiorcy. Dodatkowo jestem przekonany, że Peak Oil będzie negowany przez decydentów, rządowe organizacje z jednego prostego powodu. Na którey doskonale opowiada ten cytat:
“[Steven Chu, U.S. Secretary of Energy,] knows all about peak oil, but he can't talk about it. If the government announced that peak oil was threatening our economy, Wall Street would crash. He just can't say anything about it.”
– David Fridley, oil economist who worked under Steven Chu, 2009

Tłumaczenie
[Steven Chu sekretarz ds. energii w administracji Baraca Obamy] wie o “Peak Oil”, ale nie może o tym mówić. Jeżeli rząd ogłosiłby, że “Peak Oil” zagraża naszej ekonomi, Wall Street (giełda, rynki finansowe) by się zawaliły. On po prostu nie może nic o tym wspomnieć.

Tu się w 100% zgadzam. Z pewnością panika wywołana obawą o dostawy ropy -> paliw na stacjach wywołałaby znacznie większy kryzys niż rzeczywisty brak ropy. Kolejki do stacji benzynowych, gwałtowny wzrost cen, protesty, zamieszki, marsz na banki. Scenariusze mogą być róże i wszystkie nieciekawe. Z tego też względu problemy z zaopatrzeniem w ropę będą chowane pod dywan chęci zysku kartelu OPEC, terrorystów w Iraku i Nigerii itp. Tematów zastępczych odsuwających uwagę od kluczowego problemu. Nie rozwiąże to problemu możliwe, że, powstrzyma panikę a permanentne wysokie ceny ropy przyśpieszą rozwój alternatywnych paliw i energii – zapewne na to liczą politycy!

Czego możemy się spodziewać?
Z pewnością w pespektywie średnio i długofalowej musimy liczyć się ze wzrostem cen paliw, energii, kosztów transportu, wzrostem inflacji, wzrostem ogólnych cen towarów i usług. Trudno powiedzieć czy wzrost ten będzie katastrofalny czy nie. Spadek wydobycia może być powolny i dać jeszcze kilka kilkanaście lat na dostosowanie gospodarek do nowych realiów.

Jak się zabezpieczyć?

Ograniczyć swoje własne uzależnienie od ropy i produktów ropopochodnych.
- zmień ogrzewania mieszkania, jeżeli korzystałeś z oleju opałowego
- zamiast diesla zainwestuj w samochód na gaz ziemny dostawy tego surowca są bardziej bezpieczne
- dużo podróżujesz na krótkie trasy rozważ skuter lub samochód elektryczny
- ogranicz całościowe zużycie energii i zwiększ wykorzystanie OZE. W przypadku kryzysu na rynku ropy wszystkie surowce energetyczne będą drożeć



niedziela, 19 grudnia 2010

Dlaczego między ogniwami monokrystalicznymi są przerwy?

Czytelnik bloga zadał mi ostatnio ciekawe pytanie dotyczące budowy paneli fotowoltaicznych.

Każdy panel składający się z ogniw monokrystalicznych charakteryzuje się niedokładnym przyleganiem ogniw w rogach. Zazwyczaj miedzy ogniwami zostają puste przestrzenie w kształcie gwiazdy.
panel fotowoltaiczny monokrystaliczny

W panelach polikrystalicznych(multikrystalicznych) takich pustych przestrzeni jest brak. W przypadku tych paneli ogniwa dokładnie do siebie przylegają.
panel fotowoltaiczny polikrystaliczny

Przyleganie ogniw w panelu uwarunkowane jest ich budową. Jeżeli przyjrzymy się ogniwom poli i monokrystalicznym zauważymy, że: ogniwa monokrystaliczne nigdy nie są kwadratowe, lecz ich rogi zawsze są ścięte. Natomiast ogniwa polikrystaliczne są zawsze regularnymi kwadratami.

ogniwo polikrystaliczne
ogniwo monokrystaliczne


Skąd te różnice?
Najlepszym kształtem dla ogniw jest oczywiście kwadrat. W takim przypadku ogniwa mogą szczelnie wypełnić panel, przez co sprawność panelu jest niewiele mniejsza od sprawności budujących go ogniw. Z tego też powodu krzem do produkcji ogniw polikrystalicznych krystalizuje w prostopadłościennej kadzi co pozwala ciąć go w kwadratowe plastry.

Dlaczego ogniwa monokrystaliczne nie są kwadratowe?
Jak sama nazwa wskazuje ogniwa monokrystaliczne zbudowane są z jednego dużego kryształu krzemu. Takie duże monokryształy mogą być otrzymywane metodą Bridgana, topienia strefowego czy metodą Czochralskiego. Przyglądając się bliżej tej metodzie polega ona na powolnym, stopniowym wyciąganiu z roztopionego krzemu krystalicznego zarodka

otrzymywanie monokryształu metodą Czochralskiego źródło wikipedia

W rezultacie otrzymuje się cylindryczny monokryształ. Wymiary i kształt hodowanego kryształu (średnica oraz długość) kontrolowane są poprzez prędkość przesuwu i prędkość obrotową zarodka, jednak zawsze jest to kształt zbliżony do walca. Zazwyczaj średnica walca wynosi ok. 30cm a jego długość dochodzi do kilku metrów. Metodą chochralskiego produkuje się ok 80% monokryształów.
monokrystał krzemu otrzymany metodą czochralskiego

W następnym etapie produkcji ogniw monokrystalicznych walcowaty kryształ krzemu cięty jest na płytki o grubości 2-3 mm, które mają kształt koła. Wycięcie z nich kwadratowych ogniw wiązałoby się z dużymi stratami materiału.

Dlatego aby efektywniej wykorzystać cylindryczny monokryształ wycina się z niego ogniwa o kształcie ośmiokąta.


I oto cała tajemnica różnic między ogniwami mono a polikrystalicznymi



Zobacz także:

Jak obliczyć uzysk energii z baterii słonecznych

Ogniwa fotowoltaiczne i ich generacje

Fotowoltaika 

niedziela, 12 grudnia 2010

Siła odnawialnych źródeł energii

Przecedzając dziś koło stacji benzynowej nie mogłem uwierzyć własnym oczom 5zł za benzynę na wielu stacjach małopolski to standard daje to 20-30gr wyższe ceny niż 2 tygodnie temu.

Choć w mediach o tym cicho zbliżamy się wielkimi krokami do rekordowych cen ropy a co za tym idzie rekordów na stacjach benzynowych. Zaraz ktoś powie do historycznych 147 $ za baryłkę jeszcze daleko. Tak daleko, ale nie jesteśmy w USA, lecz w Polsce i dla nas istota jest cena po przeliczeniu z dolarów na złotówki. W lipcu, 2008 kiedy ropa notowała historyczne 147$/baryłkę dolar kosztował ok. 2 zł, więc po przeliczeniu ropa kosztowała ok. 304PLN/baryłkę dziś przy dolarze kosztującym nieco ponad 3 zł i ropie po 90 $/baryłka po przeliczeniu dostajemy ok. 274PLN/baryłka. Łatwo zauważyć, że do rekordu ropy w złotówkach nie jest nam już daleko.

Nie jestem analitykiem rynku paliw jednak, jako konsument tego produktu wyraźnie zauważam dużą zmienność, która znacząco wpływa na moje miesięczne koszty użytkowania pojazdu. Podejrzewam, że jeżeli mój dom ogrzewany byłby np. olejem opałowym różnice w cenie ropy odczuwałby jeszcze bardziej.

W tym właśnie punkcie dochodzimy do meritum tego wpisu. W przypadku cen paliw kopalnych można jedynie powiedzieć, że w długookresowym horyzoncie czasowym będą one rosły. Choć dynamika tego wzrostu i wahania cen są już trudne do określenia. Jest to sytuacja bardzo niekorzystna dla gospodarki, która potrafi dostosować się do wysokich cen nośników energii potrzebuje jednak odpowiednio dużo czasu. Na tym polu niebywałą przewagę mają odnawialne źródła energii. W ich przypadku zazwyczaj mamy do czynienia z wysokimi kosztami inwestycyjnymi jednak koszty eksploatacji są niskie, stałe i w niewielkim stopniu zależne od czynników wewnętrznych. Z tego też powodu długookresowo inwestycja w odnawialne źródła energii jest korzystna dla gospodarki, gdyż daje gwarancje stabilnych kosztów energii i niezależność energetyczną.

My w Polsce patrzymy na energetykę odnawialną jedynie przez pryzmat kosztów najwyższy czas popatrzeć na nią przez pryzmat korzyści nie tylko środowiskowych, lecz także ekonomicznych.

środa, 8 grudnia 2010

Fotowoltaika w Watykanie

Dostałem dziś ciekawą informację od czytelnika bloga na temat nowej inwestycji w Watykanie. Z uwagi że jest to woda ma mój "propagandowy młyn" nie mógłbym jej nie skomentować.


Jak donosi BBC w Watykanie powstaje pierwsza instalacja fotowoltaiczna. 2 700 paneli ufundowanych przez firmę Solar World zostanie zainstalowanych na dachu watykańskiego budynku. Z moich szybkich kalkulacji wynika że instalacja będzie miała ok 480 kW mocy Z pewnością nie będzie należeć do największych jednak może stać się jedną z najsłynniejszych.

Patrząc na plany Watykanu związane z ochroną środowiska Benedykt XVI ma szansę stać się najbardziej pro ekologicznym papieżem. Portal samochodyelektryczne.org pisał ostatnio że papież chętnie zamieniłby spalinowe Papamobile na elektryczne (wkrótce będzie mógł je ładować czystą energią słoneczną). Zapewne mało kto pamięta że już w 2007 Watykan pod rządami Benedykt XVI ufundował posadzenie 100 000 nowych drzew w parku narodowym Węgier aby zneutralizować własną emisję gazów cieplarnianych. Obecna inwestycja w odnawialne źródła energii to doskonałe uzupełnienie.

Dlaczego o tym temacie wspominam?
Wśród spraw ważnych dla Watykanu OŹE to z pewnością margines jednak Papież kilkukrotnie wspominał o wadzie poszanowania dla środowiska i słowa wprowadził w czyn. Jak na tym tle wyglądają głowy Państw europejskich które grzmią o konieczności redukcji emisji CO2 i produkcji energii OZE. Wracając na nasze podwórko nasuwają mi się pytania

Czy w belwederze produkuje się energię z OZE?
Czy kancelaria premiera jest efektywna energetycznie?
Czy rządowe limuzyny są tankowane biopaliwem?

Nie znam odpowiedzi na te pytania. Spróbuje napisać w tej sprawie do obu kancelarii . W mojej ocenie jeżeli za czymś się lobbuje należy mieć do tego przekonanie a zmiany zacząć od siebie.

czwartek, 2 grudnia 2010

Niema złych technologii są tylko złe zastosowania.

Wymiana poglądów po ostatnim wpisie ugruntowała moje przekonanie, że problemem OZE w Polsce nie są ograniczenia poszczególnych technologii, lecz złe podejście do nich.

Energetyka odnawialna a wrażliwość cenowa?

Grupa 1
Jednym z kluczowych błędów w promocji poszczególnych technologii wykorzystujących odnawialne źródła energii jest podejście do kwestii kosztów. Osobiście dziwią mnie próby udowadniania, że energetyka odnawialna jest najtańsza. Podchodząc rzetelnie do sprawy to nawet biomasa ma trudności z konkurowaniem z węglem. Jeżeli mamy do czynienia z osobami, dla których kryterium wyboru jest 100% cena próżno udowadniać im, że na OZE zaoszczędzą, bo tak nie będzie.

Grupa 2
Na szczęście coraz szersze grono osób patrzy szerzej na kwestie ekonomiki i opłacalności inwestycji. Są to klienci, którzy rozumieją, że brak wykonalności finansowej dla danej inwestycji nie oznacza braku zasadności ekonomicznej jej stosowania. Może wydać się to dziwne, lecz wyjaśnienie jest bardzo proste. Poza ceną jest szereg innych czynników, które trudno wycenić, lecz które mają istotne znaczenie jak:
  • Komfort
  • Bezpieczeństwo
  • Ochrona środowiska
  • Zdrowie
To ta grupa osób jest w stanie zaakceptować wyższą cenę technologii opartej o odnawialne źródła energii, jeżeli w zamian dostaje inne niewymierne korzyści. To ta grupa stanowi postawę klientów branży oze. Wymaga ona jednak rzetelnej informacji i dostosowania oferty do indywidualnych potrzeb i w szczególności zaspokojenia tych dodatkowych potrzeb.

Grupa 3
Są też klienci, dla których liczy się 100% ekologia. W tym przypadku cena nie gra roli liczy się bycie ECO i możliwie najniższy carbon footprint. Ta grupa nie jest obecnie liczna w Polsce, lecz jest to grupa doskonałych klientów technologii OZE.

Do pewnych rozwiązań społeczeństwo musi dorosnąć a socjotechniczne zabiegi marketingowców tego nie ułatwiają. Nie próbujmy na siłę wciskać odnawialnych źródeł energii, lecz edukujmy, że tego typu rozwiązania mają szereg innych zalet, które wpływają na wyższą cenę.

niedziela, 28 listopada 2010

Pompa ciepła do ogrzewania cieplej wody użytkowej

Można powiedzieć, że ostatnim hitem sezonu wśród producentów pomp ciepła jest kompaktowy zasobnik w wbudowaną małą pompą przeznaczoną jedynie do ogrzewania ciepłej wody. Na pierwszy rzut oka urządzenie wygląda ciekawie, także pod względem ceny, która jak na pompę ciepła jest bardzo atrakcyjna gdyż wynosi średnio ok. 7 000 zł w zależności od producenta.


Będąc na Poleko gdzie jest okazja porozmawiać w jednym miejscu z wieloma producentami na raz można było odnieść wrażenie, że pompa ciepła do ciepłej wody użytkowej to najlepsze rozwiązanie. Pracuje praktycznie cały rok, ma wysokie COP, prawie nie zużywa energii, jest tanie i łatwe w montażu. To główne argumenty producentów. Poza łatwym montażem w resztą można polemizować, co nieomieszkam uczynić.

Producenci pomp ciepła do CWU podkreślają, że są to urządzenia alternatywne do kolektorów słonecznych gdyż w podobnej cenie mamy urządzenie, które pracuje dłużej i jest niezależne od warunków atmosferycznych. Zapominając, co mówi sprzedawca i patrząc na dane techniczne można nabrać trochę wątpliwości. Warunki pracy dla tego typu pomp zalecane przez producenta to temperatura dolnego źródła 15 – 35C! a gdy temperatura spadnie poniżej 8C pompa jest wyłączana i pozostaje jedynie zasilanie elektrycznie. Odnosząc te parametry pracy (35-8C temperatura zewnętrzna) do temperatur dla Krakowa daje mam to ok. 4601 godzin pracy, czyli ok. 192 dni, czyli zaledwie 53% roku. Daje nam to roczne pokrycie na CWU na poziomie 50 % czyli bardzo podobnie do kolektorów.

Kolejnym argumentem na rzecz pomp ciepła mają być niskie koszty pracy. Jak dla mnie ten argument jest najbardziej dyskusyjny zwłaszcza, jeżeli pompę ciepła zestawia się z kolektorami. Średni COP dla tego typu pomp to 3.5. Na tej podstawie łatwo wyliczyć, że przy średniej cenie energii elektrycznej 0.5 zł daje to koszty uzyskania, 1kWh energii cieplnej 0,143 zł. Zakładając, że do ogrzewania wykorzystujemy pelety, które kupowane są po ok. 650 zł tona jedna kWh energii cieplnej kosztuje w tym wariancie ok 0.16 zł. Dla ogrzewania gazem jest to koszt ok. 0.29 zł /kWh dla oleju opałowego 0,31 zł/kWh. Jak łatwo zauważyć oszczędności przy zastosowaniu pompy ciepła nie wystąpi przy ogrzewaniu peletam będzie „umiarkowana” przy gazie, oleju opałowym a najwyższa będzie przy elektrycznych podgrzewaczach.

Najwyższa ekonomika wystąpi oczywiści przy najdroższym nośniku energii, jakim jest energia elektryczna, więc policzmy ile to będzie?
Założenia
  • Średnie dzienne zapotrzebowanie domu na CWU – 5.5 kWh
  • Liczna dni pracy pompy 192 dni
  • Koszt pracy pompy 0,143 zł/kWh
  • Koszt energii elektrycznej 0,5 zł/kWh
wyliczenia
  • Koszty ogrzewania CWU pompą ciepła (192 dni z uwagi na warunki pracy) – 151 zł
  • Koszty ogrzewania CWU energią elektryczną (192 dni, jako równoważnik pracy pompy) 527 zł
  • Uzyskane oszczędności 377zł/ rok
Odnosząc uzyskane oszczędności do koszów urządzenia zakładam 7 000 z instalacją, daje to prosty okras zwrotu 18, 5 roku sporo jak na urządzenie instalowane dla oszczędności!

Na koniec rodzynek „patentem” sprzedawców na wydłużenie okresu pracy pompy ciepła do CWU i podniesienie jej COP jest wykorzystywanie w czasie niskich temperatur powietrza w budynku, które nawet w zimie ok. ma 20 stopni – pozostawię to bez komentarza.



piątek, 19 listopada 2010

Zaproszenie na Poleko do Poznania

Wszystkich czytelników Bloga pragnę zaprosić na POLEKO do Poznania w dniach 23-26 listopad 2010.

Z ramienia redakcji Glob Energii uczestniczyłem w organizacji Globu Pełnego Energii wydarzenia poświęconego energetyce odnawialnej w ramach targów Poleko. W drugim dniu targów 24.11.2010 środa poświęconego energetyce słonecznej będę przedstawiał dwa zagadnienia:

  1. 0 13:00 powiem kilka słów o ogniwach II generacji
  2. 0 14:00 będę rozwijał problematykę kolektorów słonecznych. Poniżej program

GLOB PEŁEN ENERGII, DZIEŃ 2, 24.11.2010 środa
10:30-10:30 ROZPOCZĘCIE I OGŁOSZENIE KONKURSU - Grzegorz Burek (Redakcja GLOB Energia)
10:30-11:00 Gość specjalny GLOB PEŁEN ENERGII – Tomasz Zubilewicz
11:00-12:00 SESJA SPECJALNA! Ciekawe instalacje urządzeń grzewczych: kolektory słoneczne.
Spotkania z ekspertami oraz użytkownikami. Prowadzi Tomasz Zubilewicz
12:00-12:10 Energetyka słoneczna w GLOB Energia - Bogdan Szymański (Redakcja GLOB Energia)
12:10-12:30 Gość specjalny GLOB PEŁEN ENERGII – Pascal Brodnicki "Po prostu fotowoltaika!"
12:30-13:00 Fotowoltaika – energia ze słońca - Michał Chwieduk (EKOpower21)
13:00-13:30 Nowe technologie w fotowoltaice - ogniwa II generacji - Bogdan Szymański (Redakcja GLOB Energia)
13:30-14:00 Kolektory słoneczne – indywidualne rozwiązania w ramach efektywnych systemów - Marek Rawicki (Viessmann)
14:00-14:30 Wszystko co chcesz wiedzieć o kolektorach słonecznych ale boisz się zapytać! - Bogdan Szymański
(Redakcja GLOB Energia)
14:30-15:00 PODSUMOWANIE KONKURSU "Do wygrania GPS"
15:00-15:30 OZE W PYTANIACH I ODPOWIEDZIACH, dyskusja


Codziennie będzie można mnie spotkać na Stoisku Redakcji GLOB Energia - Hala 5, Stanowisko 14 A




Wszystkich czytelników serdecznie zapraszam

Bogdan Szymański

czwartek, 18 listopada 2010

GWC a chłodzenie domu

W ostatnim wpisie bardzo sceptycznie podszedłem do wykorzystania gruntowego wymiennika ciepła do wstępnego ogrzewania powietrza wentylacyjnego. Czy dodatkowe wykorzystanie GWC do chłodzenia domu latem poprawi ten bilans?

Po pierwsze szczerze wątpię w możliwości efektywnego chłodzenia domu za pomocą GWC w duże upały. Są tu dwa wąskie gardła:

1 – moc chłodnicza gruntu. Przy utrzymujących się upałach przez kilka dni grunt będzie się nagrzewał i uzysk „chłodu” będzie spadał. Grunt o ile nie jest bardzo wilgotny nie jest dobrym przewodnikiem ciepła podobnie jak i powietrze odbierające ciepło z gruntu.

2 – wydajność wentylacji – wentylacja w domu jest projektowana do wentylowania a nie chłodzenia. Ciepło do budynku dostaje się nie tylko przez powietrze, lecz także ściany i okna z tego względu wydajność wentylacji może być niewystarczająca do efektywnego schłodzenia budynku.

Pomijając te dwa problemy dokonałem obliczeń w oparciu o założenia:

  1. Z GWC na wyjściu otrzymujemy w lecie średnio powietrze o temperaturze 16 C
  2. GWC w lecie będzie wykorzystywane, gdy temperatura na zewnątrz przekroczy 25 C (poniżej wartości wentylatory zużywają więcej energii niż jest odbierane z gruntu)

Przy tych założeniach w oparciu o dane metrologiczne dla Krakowa otrzymałem wartości:
  1. 188 godzin pracy w okresie letnim GWC
  2. Uzysk chłodu o wartości energetycznej 227,824 kWh
  3. Kosz uzyskania chłodu – zużyta energia elektryczna przez wentylatory 30 kWh

Uzyskana wartość energii jest naprawdę symboliczna, w odniesieniu do potrzeb i ceny GWC. Osobiście po wyliczeniach dla ogrzewania nie spodziewałem się rewelacji.

Zakładając że zamiast GWC do chłodzenia domu wykorzystywany byłby klimatyzator o współczynniku COP 2 wartość uzyskania 227,824 kWh chłodu wynosiłaby 56zł minus 15 zł kosztów pracy wentylatorów daje uzysk chłodu z GWC na poziomie 40zł

Jeżeli ktoś liczy na efektywne chłodzenie za pomocą GWC to raczej będzie zawiedziony. W mojej ocenie lepiej pomyśleć o zakupie klimatyzatora i zasilaniu go ogniwami PV. W takim układzie jest doskonała korelacja zapotrzebowania na chłodzenia i produkcji energii przez ogniwa.

niedziela, 14 listopada 2010

Gruntowy wymiennik ciepła GWC – rzeczywista oszczędność czy czysta propaganda?

Jednym z założeń mojego domu było zastosowanie gruntowego wymiennika ciepła GWC w celu wstępnego podgrzania powietrza wentylacyjnego. Jednak tak się dziś zastanawiałem czy stosując rekuperator ciepła GWC będzie mi się opłacił? Idąc za tropem zacząłem liczyć, jakie oszczędności może dać mi sam GWC i wyniki obliczeń samego mnie zaskoczyły.

Niestety nie udało mi się uzyskać wiarygodnych danych z opomiarowanej instalacji, dlatego poczyniłem pewne założenia do własnych obliczeń.

tok obliczeń
  • Z danych IMGW dla Krakowa pobrałem średnie temperatury z tzw typowego roku meteorologicznego gdzie są dane o temperaturze godzina po godzinie.
  • Założyłem, że GWC będzie pracował, gdy różnica temperatur na czerpni i wyjściu z GWC będzie wyższa niż 5C. Przy niższej różnicy koszty pracy wentylatorów są wyższe niż oszczędności z podniesienia temperatury powietrza. (średnią temperaturę gruntu w sezonie grzewczym założyłem na 5C)
  • Założyłem, że budynek będzie potrzebował 315 m3 powietrza na godzinę i że będzie wentylowany non stop. W rzeczywistości jest to wartość zawyżona. W budynku nie będzie non stop potrzeby wentylowania wszystkich poniszczeń planuję instalację czujnika, CO2, dzięki któremu pomieszczenie, w którym nie ma osób nie będzie wentylowane.
Dokonując przeliczeń godzina po godzinie w oparciu o dane IMGW wyliczyłem, że ilość energii, jaką uzyskam z gruntu za pomocą GWC to w sezonie grzewczym zaledwie 1268 kWh. Zakładając, że dom będzie ogrzewany peletami wartość tej energii to ok. 190zł rocznie (cena kWh 15 gr). Dodatkowo do utrzymania przepływu przez GWC na poziomie 315 m3 wentylatory potrzebują 160 W co daje rocznie ok. 300 kWh zużytej energii elektrycznej. Wartość tej energii będzie wynosić ok. 150 zł (0,5 zł/kWh).

Odejmując koszty działania GWC 150 zł od uzyskanych oszczędności 190 zł łatwo wyliczyć, że oszczędności netto wyniosą ok. 40 zł, czyli prawie nic! Proszę zauważyć, że obliczenie nie uwzględniają instalacji rekuperatora. W rzeczywistości uwzględniając działanie rekuperatora uzysk energii z GWC byłby jeszcze niższy.

Sam się bardzo zdziwiłem tymi wyliczeniami spróbuję je jeszcze zweryfikować z danymi z jakiejś instalacji, ale obecnie bardziej kłaniam się ku wydaniu 15 – 20 tyś zł zamiast na GWC na większe pole kolektorów, turbinę wiatrową lub nawet ogniwa PV gdyż wydaje się to bardziej opłacalne.

środa, 10 listopada 2010

Założenia do energooszczędnego domu

Nowy dom to inwestycja na dziesięciolecia. Z tego też względu należy patrzeć na jego eksploatację w długiej perspektywie. Choć wielu może się z tym nie zgadzać osobiście uważam, że obecnie energia cieplna i elektryczna jest tania. Co oznacza, że w perspektywie najbliższych 10 – 20 lat czekają nas spore podwyżki a co za tym idzie koszty eksploatacji budynków będą rosły.
Zgodnie z założeniami mój dom ma mieć możliwość być niezależnym energetycznie tzn jego bilans energetyczny będzie równa 0. Na marginesie dodam, że zgodnie w projektowaną nową dyrektywą domy budowane w UE po 2020 mają spełniać warunek zerowego bilansu energetycznego. Dlatego moje plany są pewną inwestycją w przyszłość.
Założenia niezależności energetycznej nie uda mi się zrealizować od razu z uwagi na zbyt wysokie koszty inwestycyjne. Jednak nie podnosząc znacznie nakładów finansowych na budowę budynek zoptymalizuję tak, aby była możliwość jego adaptacji do zerowego bilansu energetycznego.

1 – minimalizacja strat energii

Planowany dom będzie dobrze, lecz racjonalnie ocieplony. Szczególną jednak uwagę poświecę kilku elementom budynku, których późniejsza termomodernizacja jest niemożliwa lub bardzo trudna. Przykładowo w istniejącym budynku wymiana stolarki okiennej czy docieplenie ścian zewnętrznych, stropodachu nie stanowi problemu a koszty tego typu działań są umiarkowane. Z drugiej strony późniejsze docieplenie fundamentów czy podłogi na gruncie jest bardzo trudne i kosztowne a prawidłowe docieplenie wieńca czy nadproża w gotowym domu jest praktycznie nie możliwe. Tego typu elementom poświęcę szczególną uwagę gdyż na etapie realizacji ich izolacja cieplna jest znacznie tańsza i prostsza.

2 – efektywność energetyczna

Planowany dom będzie posiadał mechaniczną wentylację sterowaną elektronicznie wraz z rekuperacją ciepła i GWC. Nawet, jeżeli ktoś nie planuje tego typu instalacji z pewnością warto zainwestować przynajmniej nad adaptacją domu do tego typu rozwiązań. W źle zaprojektowanym domu praktycznie niema możliwości późniejszego wprowadzenia rekuperacji ciepła z wentylacji. Choć koszty rekuperatora są obecnie stosunkowo wysokie wraz ze wzrostem cen energii rentowność tych urządzeń będzie rosła. Zawsze warto mieć możliwość inwestycji w tego typu urządzenie za kilkanaście lat.

3 – odnawialne źródła energii

Zerowy bilans energetyczny nie jest możliwy bez wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Osobiście planuję montaż kolektorów. Z często omawianych na tym blogu powodów zamocuję je na południowej ścianie a nie na dachu. Z koeli dach zoptymalizuję pod wykorzystanie fotowoltaiki. Obecnie pokrycie dachu panelami PV niema podstaw ekonomicznych, lecz uważam, że nie dalej jak za 10 lat taka inwestycja będzie rentowa i z pewnością chciałbym mieć możliwość z niej skorzystać. W tym celu dom będzie posiadał prosty dach dwu spadowy a na południowej fasadzie nie będzie żadnych jaskółek. Dodatkowo konstrukcja dachu będzie mocniejsza niż wymagałoby tego pokrycie dachu, aby w przyszłości bez kosztownych przeróbek możliwy był montaż paneli fotowoltaicznych.

piątek, 5 listopada 2010

Solar Keymark na kolektorze, – Co nam daje ten znak?

Wraz z programem NFOŚiGW „dopłat do kolektorów” znak solar Keymark z pewnością nabrał na popularności a w debacie pojawiały się nawet głosy, aby ograniczyć dofinansowanie jedynie do urządzeń posiadających ten znak. Co jednak tak naprawdę daje nam znak Solar Keymark naklejony ma kolektorze?

Zasadniczo Solar Keymark to „potwierdzenie” zgodności kolektora z normami:

EN 12976-2 Słoneczne systemy grzewcze i ich elementy. Urządzenia wykonywane fabrycznie. Część 2: Metody badań
EN 12975-2 Słoneczne systemy grzewcze i ich elementy. Kolektory słoneczne. Część 2: Metody badań

Dodam, że wiele kolektorów nieposiadających znaku Solar Keymark posiada badania na zgodność z wymienionymi powyżej normami.

W pewnych elementach Solar Keymark wkracza jednak poza same normy badania. Przykładowo kolektory dostarczone do badania muszą pochodzić z bieżącej produkcji, producenci są zobowiązani do badania kolektorów dwa razy w roku, wizytowane są same zakłady produkcyjne i obowiązująca w nich kontrola, jakości.

Oczywiście cała ta procedura nie jest tania i jak łatwo zauważyć koszty otrzymania znaku solar keymark będą rosły odwrotnie proporcjonalnie do wielkości produkcji. Dla firm produkujących rocznie dziesiątki tysięcy m2 kolektorów otrzymanie znaku Solar Keymark nie stanowi dużego finansowego obciążenia. Jednak dla małych producentów z pewnością jest to istotny koszt.

Osobiście nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że z kolektor nieposiadający znaku Solar Keymark z automatu jest gorszy od tego ze znakiem. Dodatkowo jest tu jeszcze jeden bardzo istotny aspekt do poruszenia. Zarówno Solar Keymark czy obecnie obowiązujące normy tak naprawdę nie dają dopowiedzi najistotniejszej dla indywidualnego klienta. Ile energii będzie można uzyskać z danego kolektora?

Esencją znaku Solar Keymark jest raport z testu kolektora, co można sprawdzać na stronie. Forma dokumentu i wyliczane parametry z pewnością osobie z poza branży nić nie powiedzą! Będzie to trudna do interpretacji zlepka liczb i wskaźników. (wpis na temat interpretacji certyfikatu). Mój osobisty zarzut do znaku Solar Keymark dotyczy faktu, że nie weryfikuje on parametrów cieplnych kolektorów a jedynie je wyznacza i potwierdza. Siedząc w branży już jakiś czas widziałem certyfikaty opatrzone znakiem Solar Keymark, w których parametry cieplne kolektora były naprawdę słabe. Z tego powodu z całą stanowczością mogę stwierdzić, że znak ten nie jest gwarantem wysokich uzysków cieplnych z kolektorów. Nie daje możliwości łatwej kalkulacji uzysku energii z kolektora i porównywania kolektorów między sobą. Z tego względu z punktu widzenia konsumenta nie spełnia najważniejszych zadań.

Na marginesie dodam, że Solar Keymark nie jest międzynarodowym standardem, lecz znakiem handlowym ESTIF. Stworzony został przez branżę producentów kolektorów i w mojej ocenie odpowiada na potrzeby producentów a nie użytkowników tych urządzeń.


środa, 27 października 2010

Fotowoltaika – analiza rynku producentów

W 2009 r. produkcja ogniw fotowoltaicznych osiągnęła 12.3 GW co czyni z tej branży coraz bardziej poważny biznes. Na rynku tym coraz bardziej wyraźnie rysuje się dominacja kilkunastu największych firm, które mają ponad połowę rynku.






Analizując kraj pochodzenia poszczególnych firm może zaskakiwać tak liczna chińska reprezentacja wśród gigantów tego rynku. Do tej pory rynek fotowoltaiczny uznawany był za technologicznie zaawansowany, w którym dominację zazwyczaj mają koncerny z krajów wysoko uprzemysłowionych(Europa, USA), i pod własnymi markami przenoszą produkcję do krajów rozwijających się (Azja). Rosnąca dominacja rodzimych chińskich producentów na rynku fotowoltaicznym z pewnością nie oznacza, że produkcja ogniw PV przestała wymagać zaawansowanej technologii a raczej na olbrzymi rozwój technologiczny państwa środka. To twierdzenie może potwierdzić poniższe zestawienie producentów ogniw PV z podziałem na kraje.




Dane przedstawione w powyższej tabeli są jedynie szacunkami sporządzonymi na podstawie danych o lokalizacji produkcji przez największych producentów. Zestawienie to wyraźnie pokazuje, że produkcja ogniw fotowoltaicznych jest ograniczona do kilku dominujących krajów w śród, których na lidera wyrosły Chiny. Powinno być to pewnym zaskoczeniem, bo jeszcze kilka lat temu niepodzielnie palmę pierwszeństwa dzierżyli Niemcy, dla których konkurentem była jedynie Japonia. Myślę, że niewielu analityków rynku fotowoltaicznego spodziewało się tak szybkiego wzrostu produkcji ogniw słonecznych w Chinach w tak krótkim czasie. Mnie on osobiście bardzo zdziwił.
Co szczególnie powinno zastawiać to marginalny udział poza Niemcami krajów europejskich w branży fotowoltaicznej? Europa jest głównym odbiorcą ogniw fotowoltaicznych na świecie. Wspierając rozwój energetyki słonecznej chyba zapomniano o wsparciu producentów z tej branży, co na dłuższą metę na pewno nie będzie miało pozytywnego wpływu na gospodarkę. Pozytywnie wyróżniają się tu Niemcy, które, mimo iż utraciły miano lidera ciągle są atrakcyjnym i chętnie wybieranym miejscem na lokowanie słonecznego biznesu zwłaszcza tego bardzo innowacyjnego wymagającego wysoce wykwalifikowanej kardy i zaplecza badawczego.

REKLAMA

czwartek, 21 października 2010

Największa instalacja fotowoltaiczna - kolejny sukces ogniw II generacji

W branży fotowoltaicznej pojawiało się ostatnio sporo newsów poświęconych oddaniu do użytku największej instalacji fotowoltaicznej. Informacja ta jest bardzo ciekawa nie z uwagi, na wielkość instalacji - 80 MW czy dość nietypowe miejsce - Ontario Kanada.

zdjęcie elektrowni źródło first solar

Instalacja ta jest kolejnym triumfem technologii ogniw II generacji opartych o tellurek kadmu CdTe i giganta, jaki stoi za tą technologią, czyli firmę First Solar.

Wiedza na temat ogniw cienkowarstwowych jest w branży bardzo niewielka. Polskie firmy zajmujące się dystrybucją i montażem ogniw PV z trudem kojarzą tellurek kadmu CdTe czy firmę First Solar. Trudno dziwić się tej sytuacji, jeżeli w wydanej ostatnio książce „fotowoltaika w teorii i praktyce” Ewy Klugmann – Radziemskiej poświęcono tej technologii niecałe pół strony.

Choć zupełnie niewidoczne w Polsce cienkowarstwowe ogniwa II generacji powiadają obecnie ok. 22% rynku (źródło EPIA) a jeszcze 2 lata temu było to zaledwie 14%. Raport iSuppli mówi, że przed 2013 ogniwa II generacji będą posiadać ponad 30% udział w rynku fotowoltaiki. Ten dynamiczny rozwój związany jest z korzystnym stosunkiem ceny, do jakości energetycznej ogniw cienkowarstwowych. W mojej ocenie w przypadku ograniczenia wysokości wsparcia dla, fotowoltaiki który jest spodziewany w 2012r ogniwa II generacji jeszcze bardziej rozwiną skrzydła z uwagi na możliwości redukcji ceny poprzez redukcję kosztów wytwarzania. Nie bez znaczenia jest także fakt znacznie niższych nakładów energetycznych na produkcję ogniw cienkowarstwowych zwłaszcza tych wykonywanych bez próżniowo. W dobie rosnących cen energii i ograniczania emisji, CO2 jest to kolejny ważny atut.

Dlaczego jest to ważne i należy o tym mówić?

Pomijanie w branży technologii ogniw II generacji jak CdTe czy CIGS rodzi błędny obraz fotowoltaiki opartej jedynie na krzemie. Taki przekaz trafia do biznesu, który na tej podstawie podejmuje decyzje inwestycyjne, które mogą okazać się błędne. Ogniwa II generacji to nie jest już wymysł rodem z laboratorium, lecz sprawdzona i uznana technologia masowej produkcji. Najlepszym dowodem jest tu wspomniana firma First Solar produkująca rocznie ok. 1 100 MW ogniw II generacji opartych o tellurek kadmu. Przy światowej produkcji ok. 12,3 GW firma first solar ma udział w rynku ok. 9 % i jest niekwestionowanym liderem.

REKLAMA




niedziela, 17 października 2010

Zabezpieczenie przeponowego naczynia wzbiorczego w instalacjach kolektorów słonecznych

W dyskusji na temat „trwałości instalacji słonecznych” spotkałem się ostatnio z opinią instalatora mówiącą, że w tego typu instalacjach częstej awarii ulegają membrany w naczyniach wzbiorczych. Myśl, jaka mi się nasunęła to ile z tych częstych awarii wynika z wady produktu a ile z błędnego montażu? Jeżeli instalatorzy podchodzą do tematu termicznego zabezpieczenia naczynia rozszerzalnościowego podobnie jak do tematu doboru jego pojemności (wpis). To wydaje mi się, że zdecydowanej większości uszkodzeń można by uniknąć.

Dla osób niebędących w temacie szybko wyjaśnię, że przeponowe naczynie wzbiorcze to element instalacji, którego zadaniem jest przejęcie nadmiaru cieczy solarnej powstałej w instalacji w wyniku ogrzewania. Przeponowe naczynie wzbiorcze jak sama nazwa wskazuje posiada wewnątrz gumową membranę. Dozwolone wartości temperatury pracy dla wszystkich membran w naczyniach rozszerzalnościowych wynoszą od ok. 5 do max 70°C i tu pojawia się problem.

Jeżeli instalator zamontuje naczynie wzbiorcze jak przedstawiono na poniższym schemacie istnieje duże prawdopodobieństwo jego awarii.

W okresie letnim przy braku odbioru ciepła temperatura w kolektorze może przekraczać 200 °C. W takiej sytuacji cała woda z kolektora oraz przewodów rurowych będących w najbliższym sąsiedztwie kolektora może nagrzać się do ponad 100 °C. Jeżeli w takim przypadku pojemność wodna przewodów rurowych między kolektorem a naczyniem jest mniejsza od pojemności wodnej kolektora(ów) przegrzana woda trafi do naczynie powodując znaczne ryzyko awarii membrany. Nie jest to sytuacja normalna wynikająca z prawidłowej instalacji. Błędnym myśleniem jest, wychodzenie z założenia, że woda na drodze między kolektorem a naczyniem ulegnie wychłodzeniu. W instalacji słonecznej przewody rurowe powinny być izolowane, przez co straty ciepła = możliwości chłodzenia są znacznie ograniczone.

Rozwiązaniem problemu może być instalacja naczynie wzbiorczego jak na rysunku poniżej.

W tym przypadku naczynie rozszerzalnościowe zostało zainstalowane przed pompą obiegową. W takim układzie gorąca woda z kolektora ma dłuższą drogę do pokonania zanim dotrze do naczynia. Przechodzi przez wymiennik zasobnika, więc ma szansę wstępnie się ochłodzić. W takim przypadku, jeżeli pojemność wodna części instalacji między kolektorem(ami) a naczyniem jest większa od pojemności wodnej kolektora (ów) naczynie wzbiorcze można uznać za zabezpieczone przed wysoką temperaturą.


Innym sposobem zabezpieczenia naczynia wzbiorczego jest montaż tzw naczynia pośredniego co obrazuje rysunek poniżej.

W tym rozwiązaniu gorąca woda z kolektora zanim dostanie się do naczynie rozszerzalnościowego przechodzi przez naczynie pośrednie, którego zadaniem jest wychłodzenie cieczy. Rolę takiego naczynia pełni zazwyczaj stalowy zbiornik o odpowiednio dobranej pojemności.


Vnaczynia_zabezpieczającego = (Va · e) + (Vk · 1,1)

Va – pojemność wodna instalacji

Vk – pojemność wodan kolektorów

e- współczynnik rozszerzalności między temperaturą 70°C a faktyczną zakładaną temperaturą powrotu w instalacji, przed którą chcemy chronić naczynie zazwyczaj.

e=0,0143 dla 70 - 90 °C

e=0,0221dla 70 - 100 °C

e=0,0262 dla 70 - 105 °C

e=0,0304 dla70 - 110 °C

Jeżeli naczynie jest bardzo blisko kolektorów przyjąć wartości e dla 105-110 °C jeżeli jest dalej można przyjąć 90 °C

niedziela, 10 października 2010

Tańsze ogniwa fotowoltaiczne w 2012 r?

Zapewne wiele osób w branży słonecznej zastanawia się, dlaczego mimo iż fotowoltaika rozwija się tak szybko nie obserwujemy istotnych spadków cen modułów? Wiele słyszy się (zwłaszcza na tym blogu) o nowych technologiach ogniwach II generacji znacznie tańszych w produkcji – dlaczego nie widać ich na rynku?

Odpowiedz jest stosunków prosta – Dotacje. System wsparcia dla fotowoltaiki rozgrzał ten rynek do czerwoności. W tym roku możliwe, że zostanie zainstalowane nawet ponad 13 GW ogniw. W samych Niemczech przez pierwsze 8 miesięcy 2010r. zainstalowano 4.8 GW elektrowni fotowoltaicznych notując 327% wzrost instalowanych mocy w stosunku do analogicznego okresu w roku 2009. Niemcy to prawie połowa światowego rynku fotowoltaiki, więc przy takim wzroście popytu na kluczowym rynku trudno oczekiwać na świecie spadku cen w tej branży.

Pytanie, jakie się pojawia to czy Niemcy będą w stanie utrzymać ten zadziwiający wzrost w przyszłych latach? I tu pojawia się dobra wiadomość. Oczywiście dobra dla konsumentów z „biedniejszych” krajów jak polska. Zgodnie z planami niemieckiego rządu z końcem, 2011r nastąpi znaczna redukcja taryf dla fotowoltaiki. W tej sytuacji należy się spodziewać kontynuacji dużego popytu na moduły w całym 2011r wynikających z chęci wykorzystania wyższych dotacji. Bardzo ciekawy za to może być rok, 2012 w którym spadek popytu na fotowoltaikę w Niemczech może oznaczać dużą nadprodukcję modułów w stosunku do popytu. W tej sytuacji firmy mogące obniżyć ceny z uwagi na niższe koszty z pewnością to zrobią a rynek stanie się bardziej konkurencyjny. 2012 to rok, w którym branża słoneczna po raz pierwszy może zanotować światowy spadek instalowanych mocy rok do roku, co przy rozbudowywanych obecnie mocach wytwórczych będzie skutkować znaczą przewagę podaży nad popytem. W takim układzie realny jest odczuwalny spadek cen fotowoltaiki.


środa, 6 października 2010

Produkcja ogniw II generacji

Dziś zachęcam czytelników do obejrzenia krótkiego filmu obrazującego produkcję nowoczesnych ogniw II generacji opartych o CIGS. Film pochodzi z firmy Nanosolar która pod Berlinem posiada w pełni zautomatyzowana jedną z najnowocześniejszych fabryk ogniw fotowoltaicznych na świecie.

Na filmie proszę zwrócić uwagę jak szybki jest proces produkcji ogniw II generacji polegający na "drukowaniu" półprzewodnika na foli aluminiowej. Dodatkowo proszę zauważyć jak cienkie są same panele zbudowane z tych ogniw.

czwartek, 30 września 2010

Powietrzne turbiny wiatrowe

Makani Power to kolejna innowacyjna firma z branży energii wiatru, która rozwija ciekawą koncepcję powietrznych turbin wiatrowych (AWT Airborne wind turbine). W przeciwieństwie do tradycyjnych turbin wiatrowych turbiny AWT nie posiadają wysokiego masztu ani łopat, lecz lekki „latawic” przymocowany linami do generatora na ziemi. Takie rozwiązanie ma wiele zalet. Pozwala sięgną po zasoby wiatru na dużych wysokościach, które są poza zasięgiem konwencjonalnych turbin wiatrowych. Po drugie tego typu rozwiązanie są tańsze w realizacji (prostsza konstrukcja). Zdaniem Makani Power są w stanie produkować energię elektryczną 40% taniej od obecnie stosowanych turbin.

Poniżej film z testu tego typu turbiny




Ciekawy wywiad z Saul Griffith z Makani Power opowiadający o zaletach AWT.

piątek, 24 września 2010

Czy elektryczne pojazdy mają przyszłość w Polsce?

Ostatni mój wpis wzbudził ciekawą dyskusję. Korzystając z okazji, że jestem gospodarzem tego bloga pozwolę sobie na szerszy komentarz.
Pytanie, jakie nurtuje wielu miłośników elektrycznych pojazdów to czy doczekamy się w Polsce powszechnej elektryfikacji transportu?

W długim horyzoncie powiedzmy 30 - 40lat dla elektryfikacji transportu niema alternatywy, gdyż po prostu fizycznie zbraknie nam ropy. W mojej ocenie do elektryfikacji dojdzie jednak znacznie szybciej i na znaczący udział pojazdów elektrycznych w transporcie przyjdzie nam czekać w granicach dekady. Jest tu oczywiście wiele czynników, które mogą przyśpieszyć lub spowolnić ten proces. Obecny rozwój EV napędzały głównie wysokie ceny ropy i hamowały ograniczenia dostępnych akumulatorów. Także patrząc w przyszłość, jeżeli światowe ożywienie gospodarcze przełoży się na wzrost popytu i ceny ropy. Presja na elektryfikacje będzie systematycznie rosła nie tylko ze strony Państw, lecz samych konsumentów zwłaszcza tych wrażliwych na wzrost cen transportu. W takim scenariuszu pytanie, kogo stać w Polsce na elektryczny samochód szybko straci na znaczeniu gdyż to posiadanie samochodu spalinowego będzie synonimem luksusu. Należy zauważyć, że już obecnie szeroką popularyzację pojazdów elektrycznych ogranicza jedynie technologia gromadzenia energii. Przyjmując, że ceny ropy i paliw będą utrzymywać się w najbliższej dekadzie na umiarkowanym poziomie. Postęp technologii gromadzenia energii i co za tym idzie spadek cen wydajnych akumulatorów uczyni naturalnie samochody elektryczne konkurencyjnymi cenowo.

Zakładając nawet, że czynniki 1 i 2 się nie spełnią, czyli ani ropa nie będzie drożeć ani ceny akumulatorów spadać. Należymy, przecież do UE i z pewnością Bruksela zadba, aby elektryczne pojazdy się rozwijały. Przypomnę, że od 4 grudnia powinny obowiązywać zapisy dyrektywy 2009/33/WE, która nakłada na instytucje publiczne kierowanie się przesłankami zużycia energii, emisji CO2 lub emisji zanieczyszczeń przy wyborze pojazdów. Patrząc na zapisy dyrektywy widać, że premiują one alternatywne pojazdy niskoemisyjne jak np. elektryczne. W mojej ocenie w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się kolejnych regulacji na szczeblu wspólnotowym promujących elektryfikację transportu. Oczywiście część z zapisów będzie konsekwencją unijnego planu ograniczania emisji zanieczyszczeń. Z drugiej strony patrząc jak ochoczo europejskie koncerny inwestują w badania nad elektrycznymi pojazdami mam nieodparte wrażenie, że wkrótce będą chciały nas do nich przekonać. Po dobroci lub na przymus!

wtorek, 21 września 2010

Samochody elektryczne – polska racja stanu

Podobnie jak w przypadku odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej tak i samochody elektryczne traktowane są, jako „fanaberia” zachodu zupełnie zbędna w naszym pięknym kraju. Niestety w Polsce występuje wyjątkowa krótko wzroczność w strategiach i kierunkach rozwoju Państwa. Nikt nie zastanawia się jak będą wyglądały strategiczne elementy gospodarki Polski za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat i jakie działania należy podąć już dziś, aby być konkurencyjnym jutro.

Jakie znacznie w tym temacie mają elektryczne pojazdy?

Ostatnio za sprawą mediów dużo mówi się o imporcie gazu z Rosji i konieczności poprawy bezpieczeństwa pod kątem zaopatrzenia w ten surowiec. Dla przypomnienia powiem, że polska wydobywa z własnych złóż aż ok. 35- 40% potrzebnego gazu ziemnego. Piszę aż gdyż jak spojrzymy na wydobycie ropy naftowej, której wystarcza na pokrycie zaledwie 4% polskiego zużycia to sytuacja w przypadku gazu jest wyjątkowo komfortowa.

Jeżeli w przypadku braku dostaw gazu ziemnego z „zewnątrz” jestem sobie w stanie wyobrazić funkcjonowanie państwa (przerabiamy to, co roku) tak w przypadku braku ropy przy obecnym kształcie gospodarki grozi nam kompletny paraliż! Demagogią byłoby twierdzenie, że w niedalekiej przyszłości braknie nam ropy z dnia na dzień. Jednak wysoce prawdopodobne są scenariusze w myśl, których pojawiające się problemy ze światową produkcją popy wywindują cenę tego surowca do poziomów trudno akceptowalnych dla polskiej gospodarki. Innymi słowy wysokie ceny ropy przełożą się na ogólny wzrost cen i kosztów produkcji. Problem ten dostrzeżono już dawno w wielu krajach europy. Jednym z rozwiązań jest promocja biopaliw – w mojej ocenie mało skuteczna i celowa. Innym pomysłem jest elektryfikacja transportu. Choć w Polsce jest to ciągle temat dziewiczy wiele krajów europy ma już opracowane programy wdrożenia elektrycznych pojazdów. Dla przykładu nasi zachodni sąsiedzi chcą mieć milion samochodów elektrycznych do 2020r. Jeszcze dalej idą Hiszpanie, którzy poziom miliona elektrycznych pojazdów na drogach chcą osiągnąć w 2014. Bardzo ambitny plan w zakresie elektryfikacji transportu posiada również Irlandia, która do 2020 chce, aby samochody elektryczne stanowiły 10% eksploatowanych pojazdów.

W mojej ocenie elektryfikacja transportu wcześniej czy później jest nieunikniona a im szybciej będzie realizowana tym wcześniej przyniesie wymierne korzyści zarówno ekologiczne jak i gospodarcze. Niestety wdrażanie takich projektów wymaga dalekowzroczności i umiejętności dostrzeżenia przyszłych korzyści. Projekty realizowane w Polsce rzadko wybiegają poza jedną kadencję w takim przypadku przy podejmowaniu decyzji górę biorą doraźne koszty wdrożenia a nie przyszłe zyski w myśl zasady, że my zasiejemy a plony zbierał będzie już ktoś inny.

Co powinniśmy zrobić?

Z pewnością działania powinny skoncentrować się na promocji elektrycznego transportu. Osobiście sceptycznie jestem nastawiony do wysokich dopłat do elektrycznych pojazdów, jakie stosuje wiele państw. Bardziej skoncentrowałbym się na rozbudowie infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych oraz promocji tego typu pojazdów miastach tak, aby stworzyć grunt pod rosnące zainteresowanie tym typem transportu w kraju i dać minimum szans do jego rozwoju. Także dobrym rozwiązaniem są ulgi podatkowe. Archaiczny obecny system naliczania akcyzy od pojemności silnika powinien zostać zastąpiony akcyzą naliczaną od norm emisji, jakie spełnia dany pojazd. Taki system promowałby nie tylko elektryczne pojazdy, lecz wszystkie „ekologiczne” o niskim zużyciu paliwa. W początkowej fazie promocji elektrycznych pojazdów dobrym rozwiązaniem są wszelkiego rodzaju „ułatwienia” dla pojazdów elektrycznych. Polegające np. na darmowym parkowaniu w miastach, możliwości poruszania się po liniach autobusowych, wjazd do centrów miast itp. Nie liczmy też na szybkie efekty dziś podjęte działania zaczną przynosić wymierne korzyści dopiero w następnej dekadzie tu sytuacja analogiczna jest to OŹE w przypadku, których także na początku rozwoju występują głównie koszty.

Oczywiście nasuwa się pytanie czy Państwo powinno ingerować w to, czym obywatele chcą jeździć? Jedyną słuszną odpowiedzą byłoby, że nie powinno, ale pod warunkiem, że obywatele w przypadku wystąpienia kryzysu paliwowego sami byliby w stanie mu sprostać i nie kierowaliby roszczeń w kierunku państwa. Za skutki polityki energetycznej odpowiada Państwo gdyż jego rolą jest zapewnienie bezpieczeństwa także energetycznego a przez to stabilnych warunków rozwoju gospodarczego.

czwartek, 16 września 2010

Tajemnica kotła 110%

Temat może nie jest związany z OZE, lecz bardzo istotny. Wybierając źródło ciepła każdy zapewne zetknął się z kotłem kondensacyjnym i jego sprawnością ponad 100%. Już tyle niedorzecznych opinii słyszałem skąd ta wysoka sprawność, że czas to wyjaśnić

Z skąd się wzięła sprawność ponad 100%?

Cały problem leży pomyleniu pojęć ciapała spalania i wartości opałowej bardzo podobnych, lecz różniących się istotny szczegółem.

Jak podaje Wiki

Ciepło spalania– ilość ciepła, jaka powstaje przy spalaniu całkowitym i zupełnym jednostki masy lub jednostki objętości analizowanej substancji w stałej objętości, przy czym produkty spalania oziębia się do temperatury początkowej, a para wodna zawarta w spalinach skrapla się zupełnie.

Wartość opałowa - jest to ilość ciepła wydzielana przy spalaniu jednostki masy lub jednostki objętości paliwa przy jego całkowitym i zupełnym spalaniu, przy założeniu, że para wodna zawarta w spalinach nie ulega skropleniu, pomimo że spaliny osiągną temperaturę początkową paliwa.

Upraszczając

Wartość opałowa = Ciepło spalania – energia zawarta w parze wodnej.

Każde paliwo zawierające wodór lub wodę w swoim składzie część energii musi przeznaczyć na odparowanie wody. Ta energia jest oczywiście do odzyskania przynajmniej częściowo poprzez kondensację pary. To właśnie robią kotły kondensacyjne.

W europie przyjęto obliczanie sprawności w oparciu o wartość opałową, i z stąd wychodzą wartości ponad 100%. To taka nasza europejska „głupotka” jak ślimak, który jest rybą czy marchewka, jako owoc. Za oceanem liczy się sprawność oczywiście w stosunku do ciepła spalania i tam problemu z tłumaczeniem, że kocioł nie jest perpetuum mobile niema.

Może ktoś rzecz, co to za różnica?

A duża, bo burzy elementarne zasady logiki. Skoro sprawność żadnego urządzenia cieplnego nie może przekraczać 100% to tym bardziej kotła w sklepie tylko, dlatego że ktoś sobie kiedyś coś źle założył.

czwartek, 9 września 2010

Dobór naczynia wzbiorczego



Dobór naczynia wzbiorczego to ważny element projektowania instalacji którzy chroni przed nieprzyjemnymi skutkami przegrzewania instalacji. Jak można przeczytać na forach jest to dość powszechny problem. 


Czytając poszczególne wpisy można się załamać.

Po pierwsze użytkownicy mający problem z ciepłem z kolektorów zostali naciągnięci na zbyt duże instalacje niedostosowane do ich potrzeb.

Po drugie instalacje te zostały źle zaprojektowane lub wykonane gdyż nie jest normalną sytuacją, że w momencie braku odbioru ciepła czynnik grzewczy uchodzi przez zawór bezpieczeństwa.

Co jest najgorsze użytkownicy Ci nie lamentują na instalatora, który źle zamontował im instalację ani na sprzedawcę, który źle dobrał poszczególne elementy. Nie są świadomi że zostali oszukani. Sami szukają niedorzecznych rozwiązań jak instalacja chłodnicy czy ogrzewanie pomieszczeń niewymagających grzania byle pozbyć się nadmiaru ciepła. Trzeba dodać, że taki sposób pozbywania się nadmiaru ciepła wiąże się ze stratą energii gdyż pompa obiegowa zużywa energię elektryczną.

Problemy ze stagnacją kolektorów, czyli sytuacją, w której nie mamy możliwości użytecznego odbioru ciepła, produkowanego przez kolektory wynikają ze złego doboru naczynia wzbiorczego. W prawidłowo zaprojektowanej instalacji dobór naczynia wzbiorczego powinien przewidywać sytuację, w której ciecz w kolektorze zacznie wrzeć i solary wypełni para. Niestety polscy instalatorzy nadal nie rozumieją, że instalacje kolektorów to nie kocioł, CO i nie wystarczy uwzględnić tylko rozszerzalności cieplnej cieczy. Stąd większość problemów!

Dobór naczynia wzbiorczego zgodnie ze sztuką: 

Przyjrzyjmy się jak norma każe dobierać naczynie wzbiorcze do instalacji słonecznej.



Gdzie
Vn minimalna pojemność naczynia
Vk – pojemność kolektorów
Vi – pojemność instalacji
n = współczynnik zmiany objętości cieczy grzewczej = 7,3% przy DT = 120C
Vr – rezerwa naczynia wzbiorczego = 0.005 Vi nie niej niż 3 l
Psv = ciśnienie zadziałania zaworu bezpieczeństwa
Pst – ciśnienie statycznie instalacji
Pd – ciśnienie pary przy 120C = 0.7 bar

Ze wzoru wyraźnie widać, że naczynie musi być w stanie przejąć (110% cieczy z kolektorów + normalną ciecz powstałą w wyniku rozszerzania) * współczynnik ciśnieniowy dodatkowo powiększający naczynie.

Dobierając pojemność naczynie w oparciu o powyższy wzór(czyli zgodnie z normą! ) w dobrze wykonanej instalacji nie może nastąpić sytuacja, w której pod wpływem braku odbioru ciepła ciecz solarna ucieka przez zawór bezpieczeństwa!

Niestety świadomość społeczna w polsce na temat instalacji słonecznych jest niska podobnie jak kwalifikacje osób dobierających i instalujących kolektory. Instalacje są źle wykonane a użytkownikom wmawia się, że to po prostu tak ma być.

wtorek, 7 września 2010

Efektywność energetyczna a oszczędność energii.

Dzisiaj temat prosty ale jednak często sprawiający problemy.

Efektywność energetyczna często jest mylona z oszczędzaniem energii dla wielu to nawet synonim. Oczywiści oszczędzanie energii zazwyczaj prowadzi do poprawy efektywności energetycznej jednak nie zawsze poprawa efektywności oznacza zmniejszenie zużycia energii!

Najlepiej opiszę to na przykładzie:

Zakładając że firma X produkująca meble zużywa rocznie 10 000 kWh do wyprodukowania 100 szaf to jeżeli:

Zmniejszy zużycie do 9 000 kWh rocznie i nadal wyprodukuje 100 szaf to poprawi efektywność o 10%

Zwiększy zużycie energii do 11 000 kWh ale wyprodukuje 122 szafy to także poprawi efektywność o 10%


Natomiast efektywność energetyczna zostawanie pogorszona w przypadku gdy firma


Zmniejszy zużycie do 9 000 kWh rocznie i zmniejszy produkcję do 80 szaf w takim przypadku efektywność pogorszy się o 12% mimo redukcji zużycia energii.



Pamiętajmy że Efektywność Energetyczna EE = dobra i usług / zużyta energia


Na tym wzorze widać że można poprawić EE zwiększając licznik czyli zwiększając liczbę pozyskanych dóbr lub usług lub zmniejszając mianownik czyli zmniejszając zużycie energii.

Redukcja zużycia energii przy jednoczesnym niezmniejszeniu uzyskanych dóbr i usług efektywności energetycznej nie poprawi!

wtorek, 31 sierpnia 2010

piątek, 27 sierpnia 2010

Kolektor próżniowy o przepływie bezpośrednim czy tzw heat-pipe?



Na rynku kolektorów próżniowych rurowych od dłuższego czasu toczy się spór o to jaki typ kolektora jest lepszy czy ten wykorzystujący przepływ bezpośredni czynnika grzewczego przez rurę czy ten oparty o ciepłowód ang. heat – pipe (tak heat pipe to po polsku ciepłowód lub gorąca rurka mamy piękny odpowiednik więc nie jest konieczne używanie angielskich makaronizmów) Linia sporu przebiega dokładnie według producentów jednego bądź drugiego rozwiązania. Wiele przytaczanych argumentów pasuje do przysłowia „przyganiał kocioł garnkowi”

Poniższy obrazek przedstawia schematycznie omawiane dwa typu kolektorów


Najwięcej uwag krytycznych pod adresem kolektorów wyposażonych w ciepłowód dotyczy możliwości skutecznego odbioru ciepła z absorbera z uwagi na:
  • 1 Niedokładne przyleganie blachy do ściany szklanej rury
  • 2 Niewystarczające chłodzenie skraplacza
  • 3 Bezwładność cieplną ciepłowodu
Porównując rysunki łatwo zauważyć, że problem 1 dotyczy obydwu rozwiązań w równym stopniu. Problem 2 jest tylko kwestią właściwego projektowania a problem 3 jest mało istotny.

Niezależnie od sposobu odbioru ciepła (ciepłowód, przepływ bezpośredni) oba rozwiązania mają jedną wspólna wadę, o której producenci nie lubią mówić. Kolektory te zbudowane są z podwójnej rury szklanej (tzw budowa termosowa). Absorber zaznaczony na rysunku na czerwono oddzielony jest szklaną ścianką od metalowej blachy, która odbiera od niego ciepło. Nie trzeba być ekspertem, aby zauważyć, że takie rozwiązanie w żadnym wypadku nie gwarantuje efektywnego odbioru ciepła z absorbera. Dodatkowo tylko absorber jest izolowany próżniowo, gdyż w rurze od wewnątrz próżni niema.

O tym, że spór ten jest bezzasadny najlepiej mówią badania, które pokazują bardzo podobne uzyski energii z obu typów kolektorów.

Rozwiązaniem, które z punktu widzenia energetyczno deklasuje oba omówione wcześniej typy kolektorów próżniowych sprowadza się do zastosowania pojedynczej rury próżniowej i płaskiego absorbera.


W tym typie kolektora próżniowego rurowego absorber przymocowany jest bezpośrednio do ciepłowodu a całość znajduje się w próżniowej rurze. Badanie SPF-u pokazują, że ten typ kolektora uzyskuje nawet 30% więcej energii niż kolektory o budowie termosowej.

W mojej ocenie kwestia efektywności kolektorów próżniowych w głównej mierze nie leży w sposobie odbioru ciepła, lecz w budowie rury.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Jak oblicz rzeczywistą wysokość dotacji do kolektorów z NFOŚiGW?

Odpowiadając na liczne pytania związane z efektywną wysokością dotacji zamieszczam krótkie opracowanie co i jak policzyć

Początek jest prosty wysokość dotacji z NFOŚiGW to 45% kosztów instalacji, czyli dotacja brutto (przed opodatkowaniem i kosztami kredytu) będzie wynosić

Dotacja brutto = 45%* Koszty kwalifikowane

Aby wyliczyć efektywną wysokość dotacji nazwijmy ją Dotacja Netto należy od Dotacji Brutto odjąć poszczególne koszty:

Dotacja netto = Dotacja brutto – koszty kredytu – podatek dochodowy od dotacji

Koszty kredytu

Prowizja
Prowizja płacona jest jednorazowo od całości kredytu z tego względu jej obliczenie jest bardzo proste

Prowizja za udzielenie kredytu = koszty kwalifikowane * prowizja w %

Odsetki od kredytu

Prawidłowe obliczenie odsetek nastręcza najwięcej trudności. Przed otrzymaniem dotacji, na którą zazwyczaj czeka się od 2-4 miesięcy odsetki są płacone od całej wysokości kredytu. Dotacja NFOŚiGW polega na częściowej spłacie kapitału kredytu z tego względu po otrzymaniu dotacji odsetki naliczane są od pozostałej znacznie mniejszej kwoty. Z tego względu wartość odsetek należy obliczyć dwuetapowo.

Odsetki przed otrzymaniem dotacji
odsetki przed dotacją= (kredyt* %*(n+1))/2400

Gdzie:
Kredyt – całkowita wartość udzielonego kredytu przez bank
% - oprocentowanie kredytu (podstawić w %)
n – liczba miesięcy do otrzymania dotacji

Odsetki po otrzymaniu dotacji

odsetki po dotacji=((kredyt-dotacja)* %*(m-n+1))/2400

Gdzie:
(kredyt – dotacja) - całkowita wartość udzielonego kredytu przez bank pomniejszona o wysokość dotacji brutto
% - oprocentowanie kredytu (podstawić w %)
m – okres kredytowania w miesiącach
n – liczba miesięcy do otrzymania dotacji

powyższe wzory są poprawne przy wyborze rat malejących i kapitalizacji miesięcznej.

Podatek dochodowy
Sama zasada obliczenia podatku jest bardzo prosta

  • W przypadku, gdy beneficjent w danym roku podatkowym uzyskał dochód wraz z dotacją do 85 528 od dotacji zapłaci 18% podatku
Podatek = Dotacja brutto * 18%

  • W przypadku, gdy beneficjent w danym roku podatkowym uzyskał dochód ponad 85 528 od dotacji zapłaci 32% podatku
Podatek = Dotacja brutto * 32%

  • W najlepszej sytuacji są osoby, które w danym roku nie uzyskały dochodu w myśl ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych np. rolnicy. W takim przypadku zapłacą oni 18% podatku po uprzednim odjęciu kwoty wolnej od podatku, czyli 3 091 zł.
Podatek = (Dotacja brutto - 3 091 zł)* 18%
W tym przypadku podatek będzie znacznie niższy.

Reasumując
Dotacja Netto = Dotacja Brutto – prowizja – odsetki przed dotacją – odsetki po dotacji – podatek – (ewentualne inne koszty)

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Instalacja kolektorów w świetle prawa?

Wiele osób pyta mnie czy na instalację kolektorów słonecznych należy mieć pozwolenia na budowę, należy ją zgłaszać w urzędzie. Na temat uregulowań prawnych instalacji kolektorów krąży wiele mitów. Najpopularniejsze są dwa:

Mit 1: Instalacje trzeba zgłaszać w urzędzie (np starostwie powiatowym), ale nikt tego nie robi, bo to martwy przepis.

Mit 2: Małe instalacje można instalować bez zgłaszania na duże trzeba mieć pozwolenie

Co na temat kolektorów słonecznych mówi prawo budowlane?

W jakim przypadku nie potrzebujemy ani zgłoszenia ani pozwolenia?

Prawo budowlane mówi w Art. 29. Ust 2. Pozwolenia na budowę nie wymaga wykonywanie robót budowlanych polegających na:
Pkt 15) instalowaniu urządzeń, w tym antenowych konstrukcji wsporczych i instalacji radiokomunikacyjnych, na obiektach budowlanych;
Pkt 16) montażu wolno stojących kolektorów słonecznych;

Montaż wolno stojących kolektorów słonecznych oraz instalowanie urządzeń(..), na obiektach budowlanych nie jest wymienione także w Art. 30. 1. Co oznacza że:

Jeżeli kolektory będą instalowane na dachu oraz wolnostojąco (bez fundamentu) przy budynku nie potrzeba ani pozwolenia ani zgłoszenia (instalator przychodzi i montuje) jak widać w przepisach niema nic o wymiarach instalacji.


Przypadek 1 - Kiedy potrzebne jest pozwolenie na budowę w przypadku instalacji kolektorów?

Art. 29. Ust 2. Pkt 16 wyraźnie zaznacza, że z pozwolenia na budowę zwolnione są kolektory wolnostojące. Jeżeli zostałyby one posadowione na fundamencie, (czyli na trwałe związane z podłożem), wówczas konieczne będzie uzyskanie decyzji, pozwolenia na budowę - na zasadach ogólnych.

Niezależnie od wielkości instalacji kolektorów słonecznych w przypadku, gdy zostaną one przymocowane na stałe do własnego fundamentu potrzebnej jest pozwolenie na budowę


przypadek 2 - Kiedy potrzebne jest zgłoszenie budowlane właściwemu organowi (Urzędzie Powiatowym np starostwie powiatowym a w przypadku powiatów grodzkich w Urzędzie Miejskim) przy instalacji kolektorów?

O takim przypadku prawo budowlane nic nie mówi w wprost. Jednak w Art. 30. 1 pkt 3b prawo budowlane stwierdza: Zgłoszenia właściwemu organowi wymaga, wykonywanie robót budowlanych polegających na instalowaniu: urządzeń o wysokości powyżej 3 m na obiektach budowlanych.

Oznacza to, że w przypadku, gdy instalator puści wodze wyobraźni i stworzy koncepcję montażu kolektorów odstającą ponad 3 metry od budynku taka instalacja musi być zgłoszona właściwemu organowi.


UWAGA

Przedstawione analizy są jedynie moją interpretacją prawa każdemu, kto ma wątpliwości sugeruję osobiste przeczytanie prawa budowlanego lub konsultację z prawnikiem.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Program dopłat bez logiki

W komentarzu pod ostatnim wpisem czytelnik bloga zasugerował miedzy innymi, że ruszający program dopłat do kolektorów jest wynikiem skutecznego lobbingu producentów. Trudno się z pewnymi tezami tego komentarza nie zgodzić. Osobiście nie wydaje mi się fortunne tak wysokie wsparcie dobrze ugruntowanej i dynamicznie rozwijającej się technologii. Jednak zasadnicze pytanie nie powinno brzmieć czy NFOŚiGW powinien wspierać słoneczne systemy grzewcze, biogazownie, biomase itd bo w miarę posiadanych funduszy powinien wspierać wszystkie pro-ekologiczne inwestycje. Zasadnicze pytanie to, jakie kryteria stosuje NFOŚiGW wybierając technologię do wsparcia i dobierając wysokość wsparcia. Patrząc na poszczególne programy priorytetowe czy w końcu na program kolektorowy dochodzę do wniosków, że NFOŚiGW niema żadnych logicznych zasad wydawania pieniędzy i podejrzewam, że podczas przygotowania programu nie są robione żadne porządne analizy korzyści i kosztów społecznych. Dlaczego tak uważam? - Gdyż jak byłyby robione to wiele programów nie powinno istnieć :)

Wracając do podstaw cytuję” NFOŚiGW jest... filarem polskiego systemu finansowania ochrony środowiska (...) Najważniejszym zadaniem Narodowego Funduszu w ostatnich latach jest efektywne i sprawne wykorzystanie środków z Unii Europejskiej przeznaczonych na rozbudowę i modernizację infrastruktury ochrony środowiska w naszym kraju."

Podchodząc do zadań NFOŚiGW od strony logiki jego celem w energetyce jest wspieranie działań zmniejszających negatywne skutki wytwarzania energii. Z uwagi, że fundusz ma ograniczone środki kolejną logiczną tezą jest, że powinien wydawać je w sposób najbardziej efektywny tzn w taki, w którym przy najmniejszym nakładem finansowym uzyskuje największy efekt ekologiczny. Trzecią ważną tezą są zasady przyznawania funduszy. Z uwagi ,że NFOŚiGW jest instytucją publiczną kryteria jakimi się kieruje powinny być przeżyte i jasne.

Niestety w działaniach NFOŚiGW tej logiki zupełnie nie znajduje! Weźmy ten nieszczęsny program kolektorowy.

  • Dlaczego dopłaty są w wysokości 45% kosztów kwalifikowanych?
  • Dlaczego koszty instalacji a nie uzysk energii, mają wpływ na wysokość dotacji?
  • Dlaczego wysokość dotacji nie jest uzależniona od zastępowanego przez instalację paliwa lub energii.

Zupełnie inny efekt ekologiczny będzie w przypadku, gdy beneficjent do ogrzewanie CWU używał energii elektrycznej, pompy ciepła a inna, gdy używa gazu! A jednak dotacja będzie taka sama

Śmiem twierdzić, że NFOŚiGW 45% kwotę dopłaty wziął z „sufitu” a cały program nie da się logicznie uzasadnić analizą korzyści środowiskowych.

W mojej ocenie każdy program dopłat w ramach NFOŚiGW powinien być poparty analizą korzyści środowiskowych, w których wyceniana byłaby redukcja zanieczyszczeń, jako korzyść dla środowiska i społeczeństwa. Na podstawie takiej wyceny można precyzyjnie ustalić wysokość dopłaty, która będzie równowartością ponoszonych społecznie kosztów równoważnej emisji zanieczyszczenia.

W ramach UE od wielu lat prowadzone są badania nad wyceną zewnętrznych kosztów produkcji energii. W ramach projektu ExternE (tu link do polskiej publikacji na ten temat) oszacowano skutki emisji poszczególnych zanieczyszczeń i wyceniono je w wartości pieniężnej. Finalne posługiwanie się metodą ExternE w energetyce odnawialnej jest bardzo proste. W przypadku kolektorów tak wycena mogłaby wyglądać następująco.

Dla energii elektrycznej

Emisja w polskich elektrowniach

kg/MWh

Koszty

zł/kg

zł/MWh


CO2

824

0.08

65.9


SO2

3.126

18.056

56.4


NOx

1.39

8.34

11.6


Pyły

0.116

42.188

4.9







Koszty społeczne i środowiskowe produkcji energii

138.85

zł/MWh

0.1388495

zł/kWh



Zaoszczędzona 1 MWh to redukcja zanieczyszczeń o korzyściach dla społeczeństwa, klimatu, środowiska w kwocie 138.85 zł. Zastępując elektryczny podgrzewacz kolektorami, które rocznie wyprodukują netto 400kWh i będą pracowały przez 20 lat dając sumaryczny uzysk 8 000kWh NFOŚiGW mógłby do nich w czystym sumieniem dopłacić 8 000*0.1388495 = 1110.80zł jak sumę kosztów środowiskowych