Szukaj na tym blogu

piątek, 3 maja 2013

Czy odnawialne źródła energii poprawiają bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Odnawialne źródła energii mogą poprawić bezpieczeństwo jednak w obecnym modelu wsparcia i funkcjonowania OZE robią to w niewielkim zakresie. Jeżeli popatrzymy na OZE takie jak energetyka wiatrowa czy słoneczna to rozwój tych źródeł pozwala w skali kraju obniżyć zapotrzebowanie na energię pierwotną pozyskiwaną z paliw kopalnych jednak sensu stricte nie poprawiają bezpieczeństwa energetycznego. Z uwagi na brak możliwości dostosowania aktualnej mocy elektrowni słonecznej czy wiatrowej do zapotrzebowania na moc w systemie elektroenergetycznym wraz ze wzrostem mocy OZE moc elektrowni konwencjonalnych nie może zostać ograniczona. Dodatkowo rośnie problem bilansowania energii i zapotrzebowania na moce podszczytowe i szczytowe.

Zapotrzebowanie na moc w polskim systemie elektroenergetycznym
Sama struktura zapotrzebowania na moc jest problematyczna dla systemu elektroenergetycznego gdyż wymaga często podwojenia mocy między szczytem a dołem dobowej konsumpcji energii. Wprowadzenie do takiego systemu dużej ilości źródeł o zmiennej i niestabilnej produkcji energii musi prowadzić do problemów, które możemy obserwować u naszych zachodnich sąsiadów, którzy w bilansie elektroenergetycznym mają łącznie 60 GW energii wiatrowej i słonecznej. W sprzyjających warunkach oba te źródła energii wprowadzają do systemu 35 GW mocy, czyli ponad połowę zapotrzebowania kraju na moc. Tak duża ilość energii z oze musi rodzić problemy i Niemcy są tego dobrym przykładem. Rosną koszty przesyłu energii i bilansowania całego systemu. Problemem nie są same odnawiane źródła, lecz zły model ich wsparcia, który przez długie lata rozwijał się bez troski o bilansowanie niestabilnej mocy z OZE. Niemcy przespali czas, w którym ilość energii z oze zaczęła mieć negatywny wpływ na sieć i nie wprowadzili na czas przepisów, które warunkowałyby przyłączenie mocy z OZE od konsumpcji energii na potrzeby własne i bilansowania przynajmniej części energii lokalnie w miejscu elektrowni. Dopiero teraz, gdy problem zaczął być poważny przepisy i system wsparcie zaczyna być modyfikowany. Pojawia się wsparcie do rozwoju systemów gromadzenia energii oraz promocja konsumpcji na potrzeby własne. Osobiście nigdy nie byłem zwolennikiem rozwoju OZE dla samej idei. Z uwagi, że przespaliśmy początki rozwoju OZE możemy przekuć to na naszą korzyść tworząc nasz system wsparcia w oparciu o pozytywne i negatywne doświadczenia z innych krajów. W mojej ocenie największym błędem w całej europie był brak rozwoju systemów gromadzenia energii równocześnie z rozwojem niestabilnych źródeł jak elektrownie wiatrowe czy słoneczne. Z tego względu w przypadku energetyki wiatrowej czy słonecznej wysokie wsparcie powinno przysługiwać tylko tym instalacją, które partycypują w bilansowaniu energii, co można uzyskać poprzez zapisy premiujące konsumpcję energii na potrzeby.

Taki zapis mógłby wyglądać

W ujęciu dobowym stała taryfa przysługuje za energię wprowadzoną do sieci w ilości nie więcej niż 5-krotność zużycia energii przez dany budynek na potrzeby własne.

lub

Stała taryfa przysługuje w przypadku, gdy system zostanie wyposażony w akumulatory o mocy mnie mniejszej niż potrzebne do godzinnego podtrzymania pracy instalacji z mocą szczytową.

Oczywiście o procentach i mocach można dyskutować, lecz wprowadzenie takich zapisów sprawiłoby, że w przypadku instalacji domowych, zakładowych inwestorzy bardziej racjonalnie dobieraliby moc systemu przynajmniej po części korelując go ze strukturą zapotrzebowania na moc. Z kolei duże instalacje nastawione na produkcję energii musiałyby inwestować w systemy gromadzenia energii. W takim modelu można by mówić, że OZE przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa energetycznego i optymalizują zużycie energii w kraju.




Prześlij komentarz