Szukaj na tym blogu

sobota, 26 stycznia 2008

Wolna Europa centralnie sterowana

Czytając ostatnie wytyczne Unii Europejskiej dotyczące poziomów pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych mam nieodparte wrzenie, że wracamy do gospodarki centralnie sterowanej. Można by rzec, że szczytny cel uświęca środki jednak nie do końca jestem do tego przekonany.

Nic by w tym złego nie było gdyby przepisy Unijne wskazywały drogę dojścia do poszczególnych poziomów pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych poprzez np. przymusową redukcję, CO2 bez możliwości wirtualnego handlu limitami, wprowadzeniem minimalnych kwot akcyzy na paliwa kopalne, co obecnie ma miejsce np. z paliwami, takich rozwiązań bardziej wolnorynkowych jest więcej i w znacznie lepszy sposób stymulowałyby one gospodarkę niż sztywno narzucone normy.

I jeszcze jest w Polsce gigantyczny przemysł górniczy, który jak kula u nogi trzyma nas w tyle europy. Jednak na horyzoncie nawet nie widać przebłysku większych zmian. Nie chodzi tu o sceptyczne podejście do sprawy, lecz o realia polskiej polityki i gospodarki wiecznie powiązanej. Węgiel kamienny a później brunatny od zalania dziejów był podstawą Polskiej gospodarki a w dodatku to jedyne kopalne źródło, którego mamy pod dostatkiem i pewnym stopniu daje on rządzącym poczucie bezpieczeństwa energetycznego. Z resztą częściowo słusznie. Dlaczego jednak nie chcą zobaczyć bezpieczeństwa energetycznego w odnawialnych źródłach?

Trudno znaleźć tu poprawną odpowiedz.

Nie wykluczałbym roli lobbingu, który ma olbrzymią siłę forsowania zmian przychylnych dla pewnej grupy. Niestety w tej dziedzinie odnawialne źródła energii nie mają silnej pozycji, co na przykład ma miejsce w innych krajach Unii europejskiej. Za to sprawnie działa lobby węglowe. Najlepszy przykład, jaki przyszedł mi do głowy to sprawa sprzed ok. roku, gdy cena ropy zaczęła bardzo szybko zbliżać się do granicy 100$ od razu pojawiły się pomysły, aby produkować ropę z węgla? Ktoś zlecił zrobienie wstępnych kosztorysów na AGH nawet w dziennikach telewizyjnych były wzmianki o wielkim potencjale Polski w produkcji benzyn z węgla. Mimo że cena tak produkowanej benzyny wcale nie była atrakcyjna a technologia wymagała wielkich nakładów inwestycyjnych to wiele osób poważnie o tym myślało. Rozważając nawet preferencyjne stawki podatkowe dla tego typów produktów. Siła lobbingu, jaki miał miejsce przejawia się też w tym, że np. o produkcji etanolu jako alternatywy nawet nie wspomniano przynajmniej w wysokich kręgach. A czytając ostatnie doniesienia zagranicznych firm taki przemysł może być całkiem rentowny a produkty konkurencyjne cenowo i to bez specjalnych przywilejów.

Obecnie widzimy podobną sytuację, w której zamiast rozpocząć prace nad ustawami, które pozwolą na rozwój energetyki odnawialnej i osiągniecie tych 15% w 2020 rząd pierwsze, co robi to szuka możliwości obniżenia tego progu, mimo że te 15% nie jest sprzeczne z przyjętą strategią rozwoju.

Dochodzę tu do wniosku, że tego typu regulacje, mimo że sprzeczne z zasadami wolnego rynku są jedyną chyba drogą do popularyzacji OZE w Polsce.

Pozdrawiam

Bogdan Szymański

Prześlij komentarz