Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

13% oze w każdym domu

Jednym z ciekawszych zapisów projektu ustawy o OZE jest

"Art. 143. Minister właściwy do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej określi, w drodze rozporządzenia, o którym mowa w art. 7 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (Dz. U. z 2010 r. Nr 243, poz. 1623, z późn. zm.), warunki techniczne wymagane do zapewnienia udziału co najmniej 13% energii elektrycznej, ciepła lub chłodu, lub paliwa gazowego z instalacji odnawialnych źródeł energii w bilansie energii zużytej w budynku - w terminie 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. "

Który powoli wprowadza nas do budownictwa zero energetycznego, czyli takiego, które w bilansie rocznym zużywa nie więcej energii niż produkuje. Uprzedzając wywody na temat stosowności tego zapisu dodam, że wynika on z dyrektywy UE i jedyne, o czym warto dyskutować to forma, w jakiej będzie on wprowadzony zwłaszcza, że zostanie to określone w drodze rozporządzenia, czyli akcie prawnym tworzonym bez udziału parlamentu i szerszych konsultacji.

13% mało czy dużo?

Wymóg produkcji 13% nie jest wygórowany zwłaszcza, że mówimy tu o produkcji energii elektrycznej, chłodu, ciepła lub gazu. W praktyce standardowa instalacja kolektorów słonecznych, pompa ciepła do CO lub CWU, kocioł na biomasę, mała instalacja fotowoltaiczna, będzie wystarczać do spełnienia wymagania. Początkowe ustanowienie tak niskiego poziomu energii z OZE w bilansie z jednej strony jest słuszne gdyż daje społeczeństwu możliwość zapoznania się z technologiami, OZE w małej skali bez ponoszenia dużych nakładów finansowych. Z drugiej strony przy źle skonstruowanym rozporządzeniu w praktyce będzie to zapis martwy.

Kocioł śmieciuch

Zakładając, że biomasa zostanie uznana za odnawialne źródło energii, (choć patrząc na ideę budownictwa zero energetycznego nie powinna być) w praktyce zapis 13% udziału oze zupełnie straci sens i moc wprowadzenia w polskim budownictwie jakichkolwiek zmian. Jedyne, co się zmieni to ciągle popularne w Polsce kotły na paliwo stałe tzw. "śmieciuchy" na papierze staną się kotłami na biomasę i znajdą się formalnie w instalacjach każdego nowobudowanego domu, którego właściciel będzie chciał ominąć przepisy. W praktyce nikt nie będzie sprawdzał czy 13% paliwa w śmieciuchu to drewno czy tylko butelki, szmaty i węgiel.

Idea budownictwa zeroenergetycznego jest równie słuszna, co stosowanie norm energooszczędności budynków. Ważne, aby minister przygotowujący rozporządzenie określając warunki techniczne do
Zapewnienia udziału, co najmniej 13% energii z OZE kierował się zasadą, że ma być to energia pozyskana w bezpośrednim sąsiedztwie budynku. W innym wypadku sens tego artykułu zupełnie straci na znaczeniu.
Prześlij komentarz