Szukaj na tym blogu

środa, 25 czerwca 2014

W co grają zakłady energetyczne

W mediach pojawia się coraz więcej doniesień pochodzących z zakładów energetycznych mówiących o zagrożeniach, jakie niosą za sobą mikroinstalacje oraz rynek prosumencki. W większości są to powielane mity, półprawdy oraz kłamstwa, których powielanie ma na celu zacementowanie obecnego stanu rzeczy i blokowanie rynku prosumentów. Często poruszaną kwestią przez zakłady energetyczne jest wzrost cen dystrybucji energii z uwagi na fakt, że produkując energię na potrzeby własne nie kupujemy jej, więc koszty stałe dzielone są na mniejszą liczbę sprzedanych kWh. Argument ten jest tak absurdalny, że trudno nawet z nim dyskutować równie dobrze można by powiedzieć, że wysokie koszty przesyłu energii wynikają z produkcji ergo oszczędnych urządzeń. Koszty dystrybucji energii są w Polsce wysokie, ale wynikają one bardziej ze słabej gospodarności ZE i zaniedbań infrastrukturalnych niż przyczyn zewnętrznych. Rozwój rynku prosumenckiego i mikrogeneracji może obniżyć faktyczne koszty przesyłu energii gdyż rozproszona produkcja energii skraca odległość przesyłu energii a co za tym idzie koszty przesyłu.

Kolejną tezą, z jaką możemy się spotkać to ryzyko destabilizacji sieci energetycznej przez załączające się i wyłączające mikroźródła. Po pierwsze żeby mówić o jakimkolwiek wpływie na sieć mikroźródła musiałby mieć jakiś istotny udział w bilansie. Zakładając nawet, że w Polsce pojawiłoby się klimat do montażu mikroźródeł to przez najbliższe 5 - 10 lat możliwe jest uzyskanie zaledwie kilku % udziału w rynku mocy, więc jest to problem zupełnie nie na ten etap rozwoju mikroźódeł. Jednocześnie należy jasno zaznaczyć że każda sieć wymaga bilansowania gdyż zapotrzebowanie na moc jest różne w różnych godzinach dla przykładu 24 czerwca w polskim systemie energetycznym zapotrzebowanie na moc o 6:00 wynosiła 14,5 GW o 7 już 18 GW a w południe 20 GW. Włączenia i wyłączenia się z systemu dużych odbiorców przemysłowych jest dla systemu znacznie bardziej kłopotliwe niż lokalnych mikroźródeł, które z uwagi na swój rozproszony charakter są łatwiejsze do bilansowania. Bardzo dokładnie można także prognozować moc dyspozycyjną z mikroźródeł w oparciu o prognozowane warunki atmosferyczne jednak trzeba mieć do tego wiedzę i narzędzia i pewnie tego najbardziej obawiają się energetycy. Biorąc pod uwagę standardy współpracy mikroźródeł z siecią stosowane zabezpieczenia mówienie o destabilizacji sieci przez rozwój rynku prosumenckiego jest nieporozumieniem.

Prowadzona akcja propagandowa ma na celu wywarcie presji i budowanie uzasadnienia do obecnego blokowania rozwoju rynku prosumenckiego. Mimo iż od ponad pół roku możliwe jest przyłączanie mikroźródeł do sieci nie doczekaliśmy się rozwiązania podstawowych kwestii. W szczególności:
  1.  Dlaczego OSD nie ustaliły jednego wspólnego standardu współpracy mikroźródeł z siecią ?
  2.  Dlaczego OSD nie ustaliły jednych wspólnych warunków odbiorów mikroinstalacji ?
  3.  Dlaczego OSD nie ustaliły jednych wspólnych wymagań odnośnie norm i dokumentacji ?
  4.  Dlaczego OSD nie ustaliły jednych wspólnych zasad rozliczeń za energię wyprodukowaną ?
  5.  Dlaczego w ramach poszczególnych OSD poszczególne rejony stosują różne praktyki i wymagania opisane w punktach 1 - 3 ?
  6. Dlaczego Ministerstwo Gospodarki oraz URE tolerują zachowania zakładów energetycznych i nie podejmują działań które uporządkowałyby ten bałagan standaryzując wymagania dla całego kraju.
Prześlij komentarz