Szukaj na tym blogu

niedziela, 1 kwietnia 2012

Godzina dla ziemi - czyli godzina obłudy.

Jak co roku mieliśmy wczoraj szopkę z gaszeniem świateł, które zdaniem organizatorów miało zwrócić uwagę na konieczność oszczędzania energii. Czy zwróciło? Oczywiście nie! Gdyż głównym problemem w Polsce jest brak wiedzy w społeczeństwie w zakresie efektywnego oszczędzania energii. Większość osób nie ma pojęcia ile energii zużywają poszczególne urządzenia a prawie każdy deklaruje że chciałby oszczędzać energię. 

Od wczoraj pojawiło się już w Internecie wiele krytycznych opinii na temat tej akcji. Większość z nich koncentrowała się wokół problemów technicznych, jakie może wywołać nagłe wyłączenie wielu odbiorników. Ja chciałbym zwrócić uwagę na pewną obłudę, jaka towarzyszy akcji godzina dla ziemi. Jak donosi WWF 47 miast w Polsce przyłączyło się do tej akcji i są to praktycznie wszystkie większe miasta w Polsce. W tym miejscu nasuwa mi się pytanie. Skoro samorządy tak bardzo popierają oszczędzanie energii to, dlaczego storpedowały ustawę o efektywności energetycznej? Przypomnę że  w toku prac parlamentarnych nad ustawą odrzucono bardzo dobry zapis, wprowadzający dla sektora publicznego obowiązek zaoszczędzenia w każdym roku 1 % średniego zużycia energii. Dodatkowo w konsekwencji prac parlamentarnych większość ciężaru poprawy efektywności energetycznej przerzucono na sektor prywatny pozostawiając jedynie pusty zapis o wzorcowej roli sektora publicznego. I tu dochodzimy do sedna mojego sprzeciwu przeciw tego typu akcjom jak godzina dla ziemi. Choć pewnie w zamyśle idea była szczytna teraz akcja jest listkiem figowym dla obłudy tych, którzy jedynie mówią o konieczności oszczędzania energii. Łatwiej, bowiem wyłączyć w mieście światło na godzinę w roku niż podjąć choćby niewielkie działania przez cały rok.
Prześlij komentarz