Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 21 maja 2012

Dopłaty NFOŚiGW do domów energooszczędnych czy do energooszczędnej utopi?

W zeszłym tygodniu NFOŚiGW przedstawił założenia do programu dopłat do budowy domów energooszczędnych i pasywnych. Choć projekt jest dopiero poddany konsultacjom społecznym zasadność pewnych założeń budzi kontrowersje.

Zgodnie z tym, co zapowiedział prezes NFOŚiGW dopłaty mają być do efektów, czyli do potwierdzonego standardu energooszczędności. Zastanawia mnie, kto i jak będzie ten standard oceniał? Pojawiła się idea zatrudniania przez fundusz ekspertów inżynierów, którzy będą oceniali czy projekt domu w rzeczywistości jest energooszczędny. Każdy, kto choć trochę zetknął się z budownictwem energooszczędnym wie, że kluczem jest tu poprawność wykonania oraz odpowiednie użytkowanie budynku. Wiele budynków zaprojektowanych i wykonanych, jako pasywne w rzeczywistości zużywa znacznie więcej energii niż zakładał projektant z uwagi na pewne przyzwyczajenia mieszkańców do odpowiedniego komfortu cieplnego.

Pytanie czy NFOŚiGW zamierza dopłacać do budynków rzeczywiście energooszczędnych czy tylko energooszczędnych w założeniach? Obawiam się, że raczej wygra ta druga koncepcja.

Jak potwierdzić energooszczędność budynku.

W rozmowie z "NFOŚiGW", dowiedziałem się że problem weryfikacji standardu energetycznego budynku nie został jeszcze w pełni rozwiązany i rozważane są różne koncepcje weryfikacji, które w większości sprowadzają się do oceny założeń projektu budynku. Osobiście dziwi mnie, dlaczego fundusz nie chce sięgnąć po najprostsze z możliwych rozwiązań, czyli rozliczenie dotacji w oparciu o wskazania ciepłomierza.


Jak w mojej ocenie powinien wyglądać program?

  • NFOŚiGW ogłasza nabór i zbiera wnioski o dofinansowanie projektów budowy domów energooszczędnych przykładowo 2 razy w roku.
  • Wnioskodawca deklaruje powierzchnię użytkową budynku oraz roczne zużycie energii
  • NFOŚiGW przyznaje dotacje w oparciu o listę rankingową (z uwagi na niski budżet projektu 300 mln można przewidywać, że będzie znacznie więcej chętnych niż wynoszą możliwości finansowe funduszu)
  • Punkty na liście rankingowej przyznawane są za poziom zużycia energii i powierzchnię. Oczywiście najwyżej punktowane byłyby budynki małe i najbardziej energooszczędne (we wsparciu nie powinno chodzić, aby dofinansowywać pasywne wille)
  • NFOŚiGW wypłaca dotację w momencie uzyskania pozwolenia na budowę a zabezpieczeniem realizacji inwestycji może być działka beneficjenta, na której budowany będzie dom, (po co znów ta zabawa z bankami i kredytami)
  • Po otrzymaniu dotacji beneficjent ma rok na realizację celu w postaci wybudowania domu i jego zasiedlenia potwierdzonego meldunkiem
  • Po zakończeniu bodowy beneficjent corocznie przez 5 lat jest zobowiązany do rozliczenia się z NFOŚiGW ze zużytej energii cieplnej, na CO i CWU wg wskazań ciepłomierza, którego montaż jest bezwzględnie wymagany
  • NFOŚiGW przeprowadza wyrywkowe kontrole odczytów ciepłomierzy wśród beneficjentów
  • Zużycie przez budynek większej ilości energii od detalowanej skutkowałoby odebraniem dotacji.

Czy taki sposób dotacji nie byłby lepszy niż finansowanie teoretycznych założeń? Zrzucając na beneficjenta konieczność rozliczenia się z efektu mamy gwarancje, że nie tylko projekt budynku będzie energooszczędny, lecz także beneficjent dołoży wszelkich starań, aby wykonawcy poprawnie wykonali swoją pracę i nie będzie myślał czy nie zaoszczędzić na tańszym materiale, bo przecież w ścianie i tak nie będzie go widać
Prześlij komentarz