Szukaj na tym blogu

niedziela, 23 lutego 2014

Elektrownie wiatrowe to "przekleństwo polskiej wsi"- bezpodstawna nagonka, na OZE.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego elektrownie wiatrowe to "przekleństwo polskiej wsi" głównie zarzuty prezesa w sprawie wiatraków to emisja hałasu, niszczenie siedlisk, powodowanie dyskomfortu życia człowieka, spadek cen nieruchomości. W większości stwierdzenia te są prawdziwe jednak problem w tym, że w obecnym stanie techniki nie jesteśmy w stanie produkować energii w sposób, który w 100% nie szkodziłby środowisku i nie powodował dyskomfortu dla człowieka. Skoro PIS chce ograniczenia w budowie farm wiatrowych powinien także żądać radykalnego ograniczenia w konsumpcji energii? Patrząc zdrowo rozsądkowo czy lepiej mieszkać przy nowo budowanym bloku węglowym czy przy farmie wiatrowej? Dyskomfort człowieka powoduje wiele czynników. Szczególnie na wsiach mówienie o dyskomforcie powodowanym przez turbiny jest szczególnie ironicznie wystarczy wjechać w najbliższą wioskę, aby głęboko odetchnąć spalanym węglem wymieszanym z plastikiem. To jednak na wsi nikomu nie przeszkadza. Podobnie pisowi spalanie węgla nie przeszkadza, jaki i dyskomfort związany z wdychaniem rakotwórczych spalin. Przecież inhalacje z pyłu zawieruszonego i dwutlenku siarki to wręcz element polskiej tożsamości narodowej.

Kolejnym aspektem to hałas, oczywiście turbiny wiatrowe wydają pewne dźwięki, ale przesadą jest mówienie o szczególnej uciążliwości hałasu kilkaset metrów od pracującej turbiny. Moim skromnym zdaniem hałas z turbin wiatrowych jest znacznie mniejszy niż wywołany przejazdem starego ursusa bez tłumika. A tak na poważnie to hałas płynący z dróg ekspresowych czy autostart i oczywiście większości dróg miejskich jest znacznie wyższy niż z farmy wiatrowej. Dodatkowo farma wiatrowa rocznie nie pracuje 100% godzin w roku zazwyczaj jest to sporo mniej niż 50% gdzie na wielu ulicach ruch czasami nigdy nie zamiera.

Szpecenie krajobrazu to jest jeden z najbardziej zabawnych argumentów. Taką dyskusję można by toczyć, jeżeli mowa byłaby o budowie elektrowni wiatrowych w pakach krajobrazowych jednak trudno zeszpecić coś, co już jest szpetne. Maszty GSM, linie wysokiego i średniego napięcia, kominy ciepłowni i elektrowni, budynki bez jakiegokolwiek ładu architektonicznego to obraz polskiej prowincji. Na tym tle elektrownie wiatrowe to wzór ładu.

Zatem dlaczego ludzie na wsiach nie lubią wiatraków? Generalnie nie wiem czy istnieje w Polsce, choć jedna inwestycja infrastrukturalna, która komuś by nie przeszkadzała. Bardzo ciekawy jest także fakt, że turbiny zazwyczaj nie przeszkadzają tym rolnikom, na których polach się znajdują. Z kolei często najbardziej przeszkadzają ludziom mieszkającym na drugim końcu wsi. Nie bez znaczenia zapewne jest tu fakt związany z dzierżawą terenu pod wiatraki. Średnio to kilkanaście tysięcy złotych przychodu rocznie za jeden wiatrak. Łatwo przeliczyć, że jak na polu stanie kilka wiatraków to dla takiego rolnika to jak wygrana w totka. I to najbardziej razi w oczy pozostałą społeczność.

Wielu z nas zapomina, że prąd nie powstaje w gniazdku, lecz w elektrowni, która gdzieś musi być zlokalizowana. Chcąc mieć prąd musimy się godzić na jego wytwarzanie, które zawsze będzie powodować czyjś dyskomfort czy negatywnie oddziaływać na środowisko. Na tym tle OZE w tym wiatraki są wypadają znacznie lepiej niż elektrownie konwencjonalne.
Prześlij komentarz