Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 27 października 2008

Kijem Wisły nie zawrócisz

W poprzednich postach pisałem o rozrzutności polskiego systemu wsparcia OZE dzisiaj napiszę o znacznie większym problemie, jakim jest świadomość społeczna.

W dziedzinie OZE niewiele się zmieni dopóki będą one traktowane jako ciekawostka, która przyszła z zachodu, kosztowny kaprys bogatych Europejczyków. Brak świadomości widoczny jest na każdym kroku a znamienne w tym względzie powinny być słowa premiera Donalda Tuska, który w wywiadzie dla tvn w rozmowie o pakiecie klimatycznym wspomniał „wiatraki” energii elektrycznej dla przemysłu nie zapewnią. I mniej więcej ten typ myślenia dominuje zarówno w elitach politycznych jak i przemyśle. Politycy nie widzą przyszłości energetyki w rozwoju OZE a to przekłada się na biznes, który nie chce inwestować w coś, co jest niepewne politycznie i koło się zamyka. Bądźmy szczerzy bez przekonania elit nawet setki zapaleńców nie zmienią obecnej sytuacji.

Jak ważne jest pozytywne nastawienie obrazuje zachowanie polskich spółek. Rynek OZE rośnie kilkanaście do kilkudziesięciu procent rocznie jednak nie widać w Polsce chętnych do zainwestowania w wydawałoby się złoty interes. Na dostawę turbin wiatrowych czeka się obecnie kilkanaście miesięcy jednak chętnych do ich produkcji niema. Kolejnym przykładem Może być produkcja krystalicznego krzemu – głównego półproduktu do ogniw fotowoltaicznych. Czy w końcu produkcja samych ogniw, na której nasi zachodni sąsiedzi zarabiają krocie.

Wojujący z pakietem klimatycznym rząd daje jasny sygnał do biznesu, że polska węglem stoi a innowacja nie jest najmilej widziana no chyba, że ktoś wymyśli jak z węgla produkować gaz i paliwa płynne. Na takie irracjonalne pomysły państwowe miliony się znajdą.

Każdy duży inwestor wie, że w swych poglądach politycznych należy być stałym, czyli stale być z tymi, co są u władzy, dlatego zupełnie nie realne plany dywersyfikacji dostaw ropy z rejonu morza kaspijskiego odbiły się echem w powstaniu Petrolinvestu, który niczym wiatru w polu szuka ropy w Kazachstanie i chociaż nie jest to dochodowy interes magnes czarnego złota przyciąga. Przykład ten obrazuje jak wiele w dziedzinie świadomości społecznej musimy jeszcze zrobić ile osób przekonać, że OZE to nie tylko koszty, ale korzyści. Inwestycje w odnawialne źródła energii pozwoliłyby nie tylko uzyskać niezależność energetyczną to również utrzymanie w lokalnej gospodarce miliardów złotych corocznie wydawanych na import surowców energetycznych.

Światełkiem w tunelu stają się oddolne inicjatywy na poziomie gmin i lokalnych małych firm gdzie garstka zapaleńców wizjonerów na przekór wielkiej polityce podejmuje zbyt postępowe dla dużych decyzje ---- inwestuje w odnawialne źródła często mimo kłód rzucanych z góry. Przykładem mogą być chociażby Niepołomice, które stawiają na technologię, która swą innowacyjnością wprawiałby w zakłopotanie wielu rządowych ekspertów. Problem w tym, że te nieliczne ciągle inicjatywy długo jeszcze nie wpłyną na ogólnokrajowe trendy.
Prześlij komentarz