Szukaj na tym blogu

piątek, 24 września 2010

Czy elektryczne pojazdy mają przyszłość w Polsce?

Ostatni mój wpis wzbudził ciekawą dyskusję. Korzystając z okazji, że jestem gospodarzem tego bloga pozwolę sobie na szerszy komentarz.
Pytanie, jakie nurtuje wielu miłośników elektrycznych pojazdów to czy doczekamy się w Polsce powszechnej elektryfikacji transportu?

W długim horyzoncie powiedzmy 30 - 40lat dla elektryfikacji transportu niema alternatywy, gdyż po prostu fizycznie zbraknie nam ropy. W mojej ocenie do elektryfikacji dojdzie jednak znacznie szybciej i na znaczący udział pojazdów elektrycznych w transporcie przyjdzie nam czekać w granicach dekady. Jest tu oczywiście wiele czynników, które mogą przyśpieszyć lub spowolnić ten proces. Obecny rozwój EV napędzały głównie wysokie ceny ropy i hamowały ograniczenia dostępnych akumulatorów. Także patrząc w przyszłość, jeżeli światowe ożywienie gospodarcze przełoży się na wzrost popytu i ceny ropy. Presja na elektryfikacje będzie systematycznie rosła nie tylko ze strony Państw, lecz samych konsumentów zwłaszcza tych wrażliwych na wzrost cen transportu. W takim scenariuszu pytanie, kogo stać w Polsce na elektryczny samochód szybko straci na znaczeniu gdyż to posiadanie samochodu spalinowego będzie synonimem luksusu. Należy zauważyć, że już obecnie szeroką popularyzację pojazdów elektrycznych ogranicza jedynie technologia gromadzenia energii. Przyjmując, że ceny ropy i paliw będą utrzymywać się w najbliższej dekadzie na umiarkowanym poziomie. Postęp technologii gromadzenia energii i co za tym idzie spadek cen wydajnych akumulatorów uczyni naturalnie samochody elektryczne konkurencyjnymi cenowo.

Zakładając nawet, że czynniki 1 i 2 się nie spełnią, czyli ani ropa nie będzie drożeć ani ceny akumulatorów spadać. Należymy, przecież do UE i z pewnością Bruksela zadba, aby elektryczne pojazdy się rozwijały. Przypomnę, że od 4 grudnia powinny obowiązywać zapisy dyrektywy 2009/33/WE, która nakłada na instytucje publiczne kierowanie się przesłankami zużycia energii, emisji CO2 lub emisji zanieczyszczeń przy wyborze pojazdów. Patrząc na zapisy dyrektywy widać, że premiują one alternatywne pojazdy niskoemisyjne jak np. elektryczne. W mojej ocenie w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się kolejnych regulacji na szczeblu wspólnotowym promujących elektryfikację transportu. Oczywiście część z zapisów będzie konsekwencją unijnego planu ograniczania emisji zanieczyszczeń. Z drugiej strony patrząc jak ochoczo europejskie koncerny inwestują w badania nad elektrycznymi pojazdami mam nieodparte wrażenie, że wkrótce będą chciały nas do nich przekonać. Po dobroci lub na przymus!
Prześlij komentarz