Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 16 maja 2011

Ekologiczna alternatywa dla spalinowego napędu

Dziś chciałbym polecić artykuł który przesłał mi czytelnik bloga Dominik Łyskojć ldominik@poczta.onet.pl. Pan Dominik jest właścicielem samochodu elektrycznego który został przerobiony z wersji spalinowej. W poniższym artykule przedstawione zostały aspekty ekonomiczne takiej przeróbki.


Widząc, co się dzieje na rynku paliw skłoniło mnie do napisania informacji, dotyczącej alternatywy w postaci ekologicznego napędu do samochodów spalinowych. W dobie galopujących cen paliw trzeba sobie odpowiedzieć czy istnieje alternatywa dla samochodów spalinowych. Dziś technologia w motoryzacji bardzo szybkom się rozwija dając nowe możliwości zasilania pojazdów samochodowych gaz, bioetanol, hybrydowe, oraz elektryczne.
Wielu producentów pracuje nad samochodami hybrydowymi oraz elektrycznymi, które wejdą do sprzedaży w najbliższym czasie. Dziś mamy w ofercie kilka modeli samochodów hybrydowych oraz pierwsze modele samochodów z napędem elektrycznym jak Tesla czy Nissan Leaf, Mitsubishi MiEV, których wartość przekracza 150.000 zł.
W dobie takich cen mało, kogo będzie stać na tak wysoki wydatek. W Polsce zaczyna się rozwijać nowa technologia umożliwiająca konwersję samochodów spalinowych na elektryczne z zastosowaniem profesjonalnego fachu.
Nawiązując do artykułu „ograniczenie wykorzystania ropy w transporcie” chciałbym właśnie przedstawić alternatywę jaką mamy w postaci samochodów o napędzie elektrycznym.
Argumentując rozwój firm oferujących konwersje samochodów spalinowych na elektryczne, choć można ich wyliczyć na palcach jednej ręki to chciałbym przedstawić wyliczenia opłacalności samochodu spalinowego do samochodu z napędem elektrycznym na przykładzie kosztów przejechania 100 km.
Większość społeczeństwa dojeżdżając do pracy pokonuje od 40-70km ( wliczając dojazdy na zakupy itp.) w obrębie miasta, co w dzisiejszej dobie daje możliwość poruszania się samochodem o napędzie elektrycznym a tym obniżenie kosztów eksploatacyjnych samochodu. Koszt poruszania się samochodem elektrycznym dojeżdżając tylko do pracy pokonując średnio 50 km wyniesie zaledwie 2 zł a spalinowym 20 zł.
Na przykładzie łatwo to zobaczyć:

Koszty paliwa i energii:

kilometry

Spalinowe

Elektryczne

100 km

45

4,5

1000 km

450

45

10.000 km

4500

450

100.000 km

45.000

4500



Porównując koszty przejechania 100 km samochodem z napędem spalinowym a elektrycznym, gdzie samochód spalinowy klasy kompakt (Fiat Panda) w mieście średnio pali 8,5l/100 km 8,5l x 5,37zł = 45 zł/100 km a elektryczny zużywa 13kWh/100 km prąd 0,35zł x 13 kWh = ponad 4,5 zł/100 km.


Przeliczając na przebieg km wychodzi odpowiednio:

Przeliczając na przebieg km wychodzi odpowiednio:

kilometry

Spalinowe

Elektryczne

100 km

45

4,5

1000 km

450

45

10.000 km

4500

450

100.000 km

45.000

4500

Większość społeczeństwa pokonuje od 40-60km dziennie w obrębie miasta, co w dzisiejszej dobie daje możliwość poruszania się samochodem o napędzie elektrycznym a tym zaoszczędzenie w budżecie domowym sporej kwoty. Ładowanie akumulatorów odbywa się w nocy gdzie jest tańsza taryfa a samochód elektryczny wykorzystujemy w dzień.
Posiadając samochód elektryczny na bazie Fiata Punto mogę śmiało powiedzieć, że koszt takiej konwersji to 20.000 zł.
Jeżeli posiadamy samochód np. kilku letniego Fiata Pandę i dokonamy konwersji za 20.000 zł to koszt konwersji w zależności od przebiegu zwróci się:

20.000 km rocznie po 3 latach
30.000 km rocznie po 2 latach
40.000 km rocznie po 1,5 roku
50.000 km rocznie po 1 roku

W przeliczeniu, jeżeli pokonujemy 20.000 km/rok wydajemy - 9000 zł rocznie x 3 lata = 27.000 zł

Na początek przybliżę, co to jest konwersja samochodu spalinowego na elektryczny nie każdy przecież musi wiedzieć.

Konwersja jest to zamiana silnika spalinowego na silnik elektryczny połączony ze skrzynia biegów jak to było z silnikiem spalinowym.
Nie naruszając konstrukcji pojazdu demontuje cały silnik spalinowy i w jego miejsce montuje się silnik elektryczny wraz z podstawą a na której montuje się baterie akumulatorowe. W zależności od możliwości pojemności bagażnika można umieścić baterie w tylnym przedziale montując specjalną podstawę a na nią akumulatory uzyskując tym większy zasięg zachowując przy tym bagażnik.

Poniżej przedstawię kosztorys takiego alternatywnego i ekologicznego napędu samochodu:
Koszt konwersji samochodu Fiata Pandy wynosi 20 tyś zł – zasięg 100 km

Materiały
Silnik elektryczny prądu stałego 2500 zł
Akumulatory Trojan T-1275 – 12V/150Ah - 12,6 kWh kosztują 5500 zł (kwasowe)
Regulator prądu stałego 2500 zł
Prostownik 2000 zł
Elektryczna pompa podciśnienia 1500 zł
Koszty pozostałe (przewody, rob. tokarskie, łożyska, pierścienie czy np:. obudowa akumulatorów, itp.) 6000 zł

Koszt konwersji wynosi 20.000 zł

Odpowiadając na artykuł „Czy samochód elektryczny może się opłacić?” mogę powiedzieć, że konwersja samochodu spalinowego na elektryczny jest najtańszą na dzisiejsze czasy alternatywą.

Ładowanie akumulatorów trwa 7-8 h żywotność 1000 cykli ładowania nawet jak wymienię akumulatory, które kosztują 5500 zł w przeciągu 3 lat to koszt jest kilka krotnie mniejszy a poruszając się po mieście spokojnie starcza mi na pokonanie trasy do 100km.
Ładowanie może odbywać się z gniazdka 230V aż do czasu, gdy zostaną zainstalowane stacje szybkiego ładowania z możliwością ładowania akumulatorów w 30 minut.
Na dzień dzisiejszy przy tak rosnących cenach paliw jest to jedyna alternatywa jazdy w miejskiej aglomeracji pokonując dystans 40-70 km, po których mamy jeszcze zapas energii do jazdy możemy ładować akumulatory, co drugi dzień w zależności od pokonywanych dziennie kilometrów. Przedstawiona przeze mnie analiza konwersji dotyczy zastosowania akumulatorów kwasowych teraz przedstawię jak to się ma na akumulatorach litowych.
Porównując ceny nowych samochodów o napędzie elektrycznym przedstawię zestawienie opłacalności konwersji pojazdów na napęd elektryczny.

Cena Mitsubishi w Polsce to 160.800 zł
Cena Fiata Pandy to 65.000 zł
Dane są ze strony www.samochodyelektryczne.org

Dane techniczne – Mitsubishi i-MiEV
1. Przyspieszenie: 0-100 km/h w około 15,9 s
2. Prędkość maksymalna: 130 km/h
3. Zasięg na jednym ładowaniu: około 160 km (przy prędkości 90 km/h), około 150 km (w cyklu NEDC), około 110 km przy włączonej klimatyzacji (temp. zewn. 35°C), ponad 80 km przy włączonym ogrzewaniu (w temp. zewn. 0°C) [26]
4. Zużycie energii: około 11 kWh / 100 km (NEDC)
5. Liczba miejsc: 4
6. Masa pojazdu: około 1100 kg
7. Silnik elektryczny: trójfazowy silnik synchroniczny z magnesami trwałymi
8. Moc maksymalna: 66 KM (49 kW) od 2500 do 8000 obr./min [26]
9. Maks. prędkość obrotowa silnika: 8 500 obr./min
10. Maks. moment obrotowy: 180 Nm (dostępny od 0 do 2000 obr./min)
11. Hamowanie odzyskowe: tak
12. Przeniesienie napędu: stałe przełożenie 6,066:1, brak sprzęgła [26]
13. Napęd: na tylną oś
14. Akumulatory: litowo-jonowe LiMn2O4 firmy Lithium Energy Japan
15. Czas ładowania 0-100%: około 6 h
16. Czas ładowania 0-80%: 30 minut zewnętrzną ładowarką prądu stałego o mocy 50 kW
17. Energia zgromadzona w akumulatorach: 16 kWh
18. Napięcie akumulatorów: 330 V
19. Koszt 160.800 zł

Dane techniczne - Fiat Panda EV
1. Przyspieszenie: porównywalne z wersją spalinową
2. Prędkość maksymalna: 120 km/h
3. Zasięg na jednym ładowaniu: 150 km
4. Masa pojazdu: około 840 kg
5. Silnik elektryczny: synchroniczny z magnesami trwałymi firmy Komel, 92 V
6. Moc ciągła: 20 KM (15 kW)
7. Hamowanie odzyskowe: tak
8. Przeniesienie napędu: oryginalna
9. Napęd: na przednią oś
10. Akumulatory: litowo-jonowe LiFePO4 firmy Thunder Sky
11. Czas ładowania 0-100%: około 7-8 h, do 30 min ze źródła o dużej mocy
12. Energia zgromadzona w akumulatorach: około 14,3 kWh (28 modułów 160 Ah, 3,2 V)
13. Koszt samochodu 65.000 zł

Porównując te dwa modele widać, że Fiat Panda jest o wiele tańsza od nowego Mitsubishi i-MiEV. W tych samochodach zastosowano akumulatory litowe, które mają po 2000 cykli ładowania widać zasięg ponad 150 km jest podobny przy różnych pojemnościach akumulatorów a to wynika z gabarytów, masy danego pojazdu i innych czynników.
Jeżeli chodzi Fiata Pande EV w tym modelu został zastosowany droższy silnik synchroniczny oraz akumulatory litowe, co podniosło mocno cenę Fiata nie wspominając o cenie Mitsubishi i-MiEV.
Choć cenę Fiata Pandy można jeszcze obniżyć stosując akumulatory tej samej firmy o mniejszej pojemności gdzie koszt 1 kWh wynosi 370$ gdzie 21 modułów 160Ah daje ponad 11kWh spokojnie starczy na dojazdy z domu do pracy i z powrotem. Cena akumulatorów jest o wiele mniejsza i wynosi 13.000 zł brutto.

Czyli jeszcze raz analizując konwersje Fiata Pandy z zastosowaniem akumulatorów litowych wychodzi:

Materiały
Silnik elektryczny prądu stałego 2500 zł
Akumulatory Tunder Sky 160Ah - 3,2 V koszt 13.000 zł
Regulator prądu stałego 2500 zł
Prostownik 2000 zł
Elektryczna pompa podciśnienia 1500 zł
Koszty pozostałe (przewody, rob. tokarskie, łożyska, pierścienie czy np. obudowa akumulatorów, itp.) 6000 zł,

Koszt konwersji wynosi 27.500 zł

Powyższe ceny są wybrane z firm oferujących produkty o wysokiej jakości i bardzo korzystnych cenach. Firmy te oferują swoje produkty na polskim rynku.

Robocizna w obu przypadkach wynosi w zależności od warsztatu wykonującego usługę waha się od 3000 do 5000 zł.

Pokonując dziennie 60 km czyli rocznie ponad 20.000 km to koszt jazdy samochodem elektrycznym wyniesie 900 zł a spalinowym aż 9.000 zł. Jeżeli do kosztów paliwa dodamy koszt serwisu średnio rocznie 2000 zł + koszt ubezpieczenia średnio 1000 zł = 3000 zł to pokonanie 20.000 km wzrośnie do 12.000 zł /rok
W porównaniu do samochodu elektrycznego koszt 20.000 km to 900 zł energia + 400 za ubezpieczenie + koszt serwisu (praktycznie odnosi się do sprawdzenia wszystkich połączeń i stanu akumulatorów i silnika) 300 zł czyli wydatki zamykają się kwotą 1600 zł

Pozwolę sobie na podsumowanie wykorzystać wypowiedź, że
„Wykorzystanie pojazdów elektrycznych będzie się skupiać głównie w obrębie miast. i to tam musi w pierwszej kolejności powstawać infrastruktura…. najlepszym rozwiązaniem w przypadku tworzenia infrastruktury ładowania pojazdów jest wykorzystanie samorządów gdyż to one są zazwyczaj właścicielami miejsc parkingowych, na których można byłoby takie punkty tworzyć”.
Ale na stan dzisiejszy nie ma przeszkód to poruszania się samochodem o napędzie elektrycznym wykorzystując ten samochód jako drugi w rodzinie do jazdy do pracy ładując akumulatory w nocy z domowego gniazdka przynosi ogromne korzyści i poprawia budżet domowy zaoszczędzając nawet dużą sumę pieniędzy.
Gorzej mają mieszkańcy bloków ale i tu można znaleźć rozwiązanie korzystając z gniazdka z piwnicy oczywiście mając nadzieje, że nikt tego przedłużacza nie ukradnie.

Dzięki serwisowi www.ecomoto.info powstała mapa z punktami gdzie możemy doładować swój elektryczny samochód wyruszając w krótką trasę. Spoglądając na życzliwość naszego społeczeństwa mamy dogodność doładowania akumulatorów w różnych częściach Polski.
Daje to możliwość poruszania się po polskich drogach samochodem o napędzie elektrycznym mając możliwość doładowania akumulatorów szybkim prądem 400V 3 fazy.
W niedalekiej przyszłości na pewno doczekamy się infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych na razie jak widać umiemy sobie radzić.


12 komentarzy:

Łukasz pisze...

Dobra informacja odnoście akumulatorów, a co za tym idzie napędu EV: Polak opracował akumulatory wydajniejsze o 50 proc. niż tradycyjne.

Mam nadzieję, że wynalazek szybko trafi do masowej produkcji.

Pozdr.

gabuzo pisze...

Samochód elektryczny nie jest ekologiczny:

1. baterie składają się z rzadkich metali, trudno wydobywanych i zanieczyszczających

2. prąd nie bierze się znikąd: obecnie trzeba dla niego palić węgiel lub budować elektrownie jądrowe, co na pewno nie jest korzystne

3. gdyby więcej ludzi ładowało samochód energią elektryczną, cena prądu by znacznie wzrosła

jako pisze...

@ gabuzo

1. Częściowo zgoda, ale wyraziłbym się inaczej: nie wiemy, jak będzie wyglądał rynek produkcji/utylizacji akumulatorów w sytuacji gdy będą one masowo stosowane do zasilania samochodów

2. Energia zawsze skądś pochodzi ('darmowy lunch' nie istnieje). Prąd ma wiele zalet: można go produkować na różne sposoby, silnik elektryczny jest długowieczny, wysoko sprawny i nie produkuje spalin, co jest istotne w centrach miast. Niestety prąd ma też podstawową wadę: nie umiemy go (jeszcze) efektywnie magazynować

3. Tak i nie. Obecnie opodatkowanie paliw stanowi znaczące źródło wpływów budżetowych. Gdy to źródło zacznie wysychać, to politycy poszukają innych źródeł. Nie da się bezpośrednio przerzucić tych podatków paliwowych na prąd, bo jest on stosowany do wielu innych celów i wywołałoby to niezadowolenie społeczne (podobna jest tu sytuacja z CNG). Obecnie paliwa są ponadprzeciętnie opodatkowane (krótko mówiąc, kierowcy są traktowani jak dojne krowy), bo podatnicy nie mają możliwości ucieczki do jakiejś alternatywy. Gdy pojawią się realne alternatywy trudne do kontrolowania (CNG, prąd, sprężone powietrze) to ponadprzeciętne opodatkowanie paliw skończy się. Potrzeby budżetowe będą musiały być zaspokojone innymi podatkami - dlatego różne rzeczy mogą zdrożeć, ale co i w jakim stopniu, to trudno określić

Anonimowy pisze...

Koszt instalacji LPG - 4,500
Koszt przejechania 100,000 km - 20,000

Samochód nie wymaga długiego ładowania, stacje w każdym miejscu Polski, w razie konieczności (wyjazd za granicę) można pojechać na benzynie, nie wymaga garażu, a przez pierwsze 7-8 lat użytkowania i tak jest tańszy od elektrycznego. Uwzględniając koszty alternatywne (np. kredyt na wykonanie instalacji elektrycznej) samochód elektryczny wyrówna się w swej ekonomiczności z samochodem na gaz już po dekadzie.
Jeśli ktoś chce być ekologiczny i trendy to samochód elektryczny ma sens. Ale ekonomicznego sensu to nie ma.

jako pisze...

Już dosyć dawno pisałem tu o tym, że przerabianie aut spalinowych na elektryczne to najbardziej prawdopodobna i sensowna metoda elektryfikacji transportu w Polsce.

Uważam, że to będzie miało sens w bliższej lub dalszej przyszłości. Ale jeszcze nie teraz. Nie przy 20K za przeróbkę.

Ponieważ jestem posiadaczem Pandy i miejskim użytkownikiem, podam kilka życiowych uwag:
- przy umiejętnej jeździe Panda spala mniej niż 8,5l po mieście (i to z włączoną klimą)
- codziennie dojeżdżając do pracy pokonuję 6000km/rok, średnia prędkość poruszania się w moim mieście to 20km/h (wskazanie komputera pokładowego)
- parkuję pod chmurką, jak olbrzymia większość mieszczuchów, więc nocą nie 'zatankuję'
- mam tylko jeden samochód, jak większość Polaków, więc przeróbka na elektryka pozbawia mnie auta 'na trasę' (w trasę jadę rzadko, ale czasem jadę)
- Panda to bardzo mały samochód, z małym bagażnikiem, wstawianie aku do bagażnika pozbawi go większości przestrzeni bagażowej
- jak wielu Polaków wożę autem dzieci, a więc: bezpieczeństwo - firmy przerabiające raczej nie przeprowadzą crashtestów po przeróbce, może się okazać, że pozbawiamy się najważniejszych stref zgniotu i wprowadzamy elementy (ciężkie aku) które 'załatwiają' pasażerów nawet przy niezbyt poważnym zderzeniu.

Co do obliczeń: odnoszę wrażenie, że porównuje się jazdę MIEJSKĄ samochodu spalinowego z jazdą na TRASIE samochodu elektrycznego. Bo nie jestem przekonany co do 100km zasięgu w jeździe miejskiej w przerobionym aucie. Na trasie - pewnie tak, ale nie w mieście.
Otóż Nissan podaje, że Leaf z dwukrotnie pojemniejszymi aku ma zasięg od 220km do 75km http://www.samochodyelektryczne.org/zasieg_nissana_leaf_w_roznych_warunkach.htm

Zasięg 75km to jazda Leafem w zakorkowanym mieście i włączoną klimą. To może oznaczać, że przerobione auto w takiej sytuacji będzie mieć zasięg o połowę mniejszy od Leaf-a, czyli 35km. Oznacza to też trzykrotny wzrost kosztów przejechania kilometra na prądzie.

Anonimowy pisze...

samochód elektryczny w mieście jest ekologiczny ponieważ nie emituje spalin jak samochody z LPG.
Nissan Leaf jest dwukrotnie cięższy dlatego tak szybko spada energia a Fiat Panda jest lekka jak Punto czy Audi A2 itp i po mieście starcza 100km jadąc z prędkością 50km/h.

Anonimowy pisze...

Wyliczenia dotyczące zwrotu kosztów przeróbki są ogłupiające - vide: 50.000 km - 1 rok. Oznacza to, iż każdego dnia należałoby przejechać dystans 137 km - znacznie przekraczający maksymalny zasięg (ok. 100 km) na jednym naładowaniu. Biorąc pod uwagę łączny czas jazdy i ładowania + ponowny czas jazdy (aby dojechać owe brakujące kilometry)- proponuję rozważyć wersję w pełni ekologiczną: zakup konia i wozu drabiniastego (z pełną klimatyzacją). Ceny mało śmiganego zestawu, na targu w Starym Sączu osiągają wartość 10.000 PLN.
Przy pełnej prędkości podróżnej takiego ekologicznego środka lokomocji (wg.pomiarów z GPS) sięgającej 18 km/h minie on Fiata Pandę stojącego na stacji dokującej (na setnym kilometrze) już po trzech godzinach jazdy. Z upływem czasu (i dystansu do pokonania) przewaga konia i wozu drabiniastego będzie się powiększać na jego korzyść. Mówi o tym tzw. paradoks Zenona - ten o żółwiu i strzale z łuku, która go dogania. Na korzyść tego jakże nowoczesnego rozwiązania działa infrastruktura: na długich dystansach pomiędzy miastami, wszędzie wokół dróg dostępne są "ekologiczne stacje dokujące" dla takich zestawów lokomocyjnych.

jako pisze...

"Nissan Leaf jest dwukrotnie cięższy dlatego tak szybko spada energia a Fiat Panda jest lekka"

Nissan Leaf waży 1500kg
Panda waży 860kg, ale PRZED PRZERÓBKĄ. Z Pandy usuwamy co prawda silnik spalinowy, ale wstawiamy elektryczny + elektrykę + sporo mocnego żelastwa umożliwiającego montaż akumulatorów, więc powiedzmy że to się prawie bilansuje. Do tego policzmy masę akumulatorów: potrzebujemy 7-8 akumulatorów, z których każdy waży 37kg. Dostajemy masę samych akumulatorów 260-300kg
Czyli łącznie masa przerobionej Pandy to około 1150kg.

To dalej nieco mniej niż masa Leaf-a. Ale pamiętajmy, że to tylko przeróbka, a nie zaprojektowany specjalnie do tego samochód. Byłoby niepoważnym twierdzenie, że konstruktorzy Nissana zrobili auto o sprawności porównywalnej z samoróbką. Dlatego pozostanę przy stanowisku, że samoróbka jest mniej efektywna od fabrycznego, ale mniejsza masa zrównuje szanse obu aut.

Dlatego podtrzymuję swoją wątpliwość, że przerobione auto przejedzie w ciężkich warunkach miejskich 100km na jednym ładowaniu, podczas gdy o 350kg cięższy Leaf z dwukrotnie większymi akumulatorami przejeżdża tylko 75km.

Z przerobioną Pandą o masie 1150kg jest jeszcze jeden problem. Maksymalna masa pojazdu wpisana w dowodzie rejestracyjnym to 1305kg.
To oznacza, że łączna masa pasażerów oraz bagaży NIE MOŻE PRZEKROCZYĆ 150KG.

Oznacza to realnie, że gdy w przerobionej Pandzie jedzie więcej niż jedna osoba, to ryzykujemy wpadkę przy kontroli drogowej. Musimy też mieć świadomość, że eksploatujemy ten samochód na granicy dozwolonej masy, co oznacza gorsze zachowanie się na drodze i szybkie wyeksploatowanie zawieszenia.

Bogdan Szymański pisze...

Elektryczne samochody to technologia wchodząca na rynek i faktem jest że posiada jeszcze szereg ograniczeń jednak jestem przekonany że dla elektryfikacji transportu niema alternaty. Jesteśmy na początku drogi i wiele problemów jest do rozwiązania jak np. pojemność akumulatorów, infrastruktura do ładowania jednak nie są to problemy nie do rozwiązania.

Antey pisze...

Problemem jest SAMOCHÓD i stowarzyszona z nim infrastruktura przemysłowa, niedostosowania infrastruktura miast, polegająca na nim w całości GOSPODARKA.

Nie ma absolutnie znaczenia, co samochód napędza.

Jeżeli już samochody to turbina na LPG, napędzająca prądnicę dla silnika elektrycznego (wtedy sama pracująca w optymalnym zakresie parametrów), dzięki czemu pojazd jest efektywny i lżejszy. Dalsze odchudzanie - musi być konstrukcyjne.

Upychanie takiej przeróbki w obecnych modelach to fajne hobby, ale bez sensu ekonomicznego, technicznego i perspektyw.

Anonimowy pisze...

Zaraz zaraz....
koszt paliwa dla samochodu spalinowego aby przejechać 10000km to 4500zł
z kolei samochód elektryczny kosztuje 450zł w energii...ale to nie wszystko. Przecież jeżeli taka bateria ma 1000 cykli ładowania a ładujemy co 100 km to znaczy że wymieniamy ją średnio co 10000km...czyli należy doliczyć 5500zł do kosztu energii.

Wychodzi na to:
Spalinowe: 4500zł/10000km
Elektryczne 5950zł/10000km

i gdzie tu oszczędności?

Hodo

Bogdan Szymanski pisze...

1000 x 100 to 100 0000 a nie 10 000 to po pierwsze
po drugie aku litowo jonowe nie są wymieniane co 1000 cykli tylko więcej

po trzecie w samochodach spalinowych serwis też jest bardzo srogi nie można nie można w jednym typie policzyć kosztów wymiany aku a przy spalinówce założyć że kosztem eksploatacji jest tylko paliwo