Szukaj na tym blogu

niedziela, 8 maja 2011

Unijne propozycje dekarbonizacji gospodarki – fanaberia czy konieczność.

Komisja Europejska ujawniła jakiś czas temu mapę drogową transformacji wspólnotowej gospodarki do roku 2050. Choć propozycje nie są wiążącym prawem a horyzont czasowy jest bardzo odległy założenia Komisji Europejskiej zawierają kilka interesujący aspektów. Kluczowym założeniem mapy drogowej jest radykalne obniżenie emisji, CO2 i rozwój niskoemisyjnych technologii wytwarzania energii. Takie kierunek rozwoju ma zapewnić system handlu uprawnieniami do emisji. Stabilny ciągły wzrost kosztów, CO2 będzie wymuszał wdrażanie niskoemisyjnych i oszczędnych energetycznie technologii. Spośród wszystkich sektorów największe zmiany czekają energetykę. W odniesieniu do roku 1990 redukcja emisji, CO2 przy wytwarzaniu energii ma wynieść od -54 do -68% w 2030 czyli już za 18 lat i od -93 do -99% w 2050 czyli za 38 lat. Choć horyzont czasowy może wydawać się odległy z punktu widzenia planowania inwestycji energetycznych jest to ostatni dzwonek dla podjęcia odpowiednich działań. Zakładając hipotetycznie, że propozycje KE dekarbonizacji gospodarki weszłyby w rzycie, jaki sens ekonomiczny miałoby uruchamianie nowych bloków węglowych w Polsce, które z roku na rok będą stawać się źródłem coraz droższej energii? Komisja Europejska widzi kluczową rolę w wytwarzaniu energii w odnawialnych źródłach energii. Przejście od paliw kopalnych do OZE wymaga daleko idących zmian w całej strukturze energetycznej. Niezbędne jest stworzenie inteligentnych sieci przesyłowych wspomaganych systemami gromadzenia energii. Takich inwestycji nie można przeprowadzić w przeciągu kilku lat!

Transformacja unijnej gospodarki w kierunku dekarbonizacji ma także bardzo pragmatyczne aspekty. Zgodnie z wyliczeniami KE ograniczenie emisji będzie wymagało od państw członkowskich inwestycji rzędu 270 mld euro rocznie, czyli ok. 1.5 PKB UE. Jednak poniesienie tych kosztów i pozyskiwanie większości energii ze źródeł odnawialnych pozwoli w przyszłości sporo zaoszczędzić. W wyniku transformacji gospodarki zapotrzebowanie europy na ropę i gaz spadnie w 2050 o połowę, co zredukuje negatywny wpływ wzrostu cen nośników energii na gospodarkę. Przy braku działań rosnące ceny nośników energii mogą obciążać rocznie wspólnotową gospodarkę kosztem rzędu 400 mld euro rocznie. Z tego względu nisko emisyjna gospodarka może według wyliczeń dawać oszczędności między 175 a 320 mld euro rocznie. Do wdrożenia zaproponowanej przez KE mapy drogowej zapewne długa droga. Ciekawe czy w polskiej debacie nad tym tematem górę wezmą doraźne koszty czy możliwość przyszłych oszczędności? Jak długo będziemy w stanie blokować uznawane przez nas niekorzystne dla polskiej gospodarki propozycje? Jak długo mamy prawo nazywać się krajem na dorobku który ciągle przenosi teraźniejsze koszty na przyszłe pokolenia?
Prześlij komentarz