Szukaj na tym blogu

wtorek, 5 stycznia 2010

Certyfikaty energetyczne i dziwne założenia w metodologii obliczeń

W zeszłym roku pisałem trochę o certyfikatach energetycznych dla budynków. Zgodnie z przyjętą definicją pod pojęciem energii pierwotnej zużywanej przez budynek brana jest jedynie energia nieodnawialna. Choć w pewnych kwestiach założenie to może być słuszne sprawia, że z certyfikatu nic nie wynika. Wystarczy, że certyfikatom uzna, że zamiast węgla palimy słomą i nawet słabo ocieplony dom może na certyfikacie wyglądać na oszczędny czy ekologiczny. Szerzej na ten temat pisałem we wpisie Certyfikaty energetyczne, – co należy wiedzieć, aby go zrozumieć.


Przyglądając się bliżej metodologii szybko natrafiłem na więcej absurdów i nieścisłości popatrzmy chociażby na. Współczynnik nakładu nieodnawialnej energii pierwotnej wi na wytworzenie i dostarczenie nośnika energii lub energii do budynku - (ważne zapamiętajmy czego dotyczy ten współczynnik)



Od razu, co się rzuca w oczy to dziwnie podobne liczby dla węgla, gazu, opału. Nawet bez liczenia widać, że coś jest nie tak. Jeżeli dla węgla wydobywanego w Polsce nakład 10% na wydobycie i transport można uznać za realną wartość to twierdzenie, że taki sam 10% nakład wystąpi w przypadku oleju opałowego, który musi być przetworzony, wydobyty ze złoża, w postaci ropy, transportowany z dalekiej Rosji do rafinerii i jeszcze raz transportowany do odbiorcy końcowego i w tym przypadku też jedynie 10% energii jest tracone – żarty.

Jeszcze bardziej absurdalna sytuacja jest w odniesieniu do energii odnawialnej. W przypadku kolektorów słonecznych przyjęto wartość nadkładu 0.0 co nie jest prawdą, gdyż kolektory słoneczne, dla ścisłości cała instalacja w czasie pracy pobiera energię elektryczną zazwyczaj nieodnawialną do napędu pompy. Choć udział tej energii nie jest duży w odniesieniu do energii pozyskanej to jednak występuje i należy go wykazać we wskaźniku.
Z drugiej strony zastanawia mnie jak ustawodawca wyliczył wskaźnik 0.7 dla ogniw fotowoltaicznych, gdyż akurat w tym przypadku wskaźnik powinien rzeczywiście być 0.0 Jaka to energia nieodnawialna jest zużywana na cytuję ”... wytworzenie i dostarczenie nośnika energii lub energii do budynku… „ Jednym słowem ustawodawca stworzył definicję do której się nie stosuje lub twierdzi że do dostarczenia promieniowania słonecznego do ogniwa zażywana jest jakaś energii nieodnawialna a do kolektora nie. – tylko Jaka ? - absurd !!!! A Może ustawodawca w ogóle nie wie jak jest pozyskiwana energia w przypadku kolektorów słonecznych i ogniw fotowoltaicznych. Sądząc po merytorycznej jakości przyjętej metodologii taką hipotezę też trzeba rozważyć.

Już sama wstępna i pobieżna analiza metodologii wskazuje na brak wiedzy twórców i dużą nierzetelność w tworzeniu założeń. Fakt ten sprawia, że wyliczony w ten sposób certyfikat ma niewielką wartość merytoryczną i niewiele wspólnego z rzeczywistością w myśl zasady papier wszystko przyjmie.



Prześlij komentarz