Szukaj na tym blogu

wtorek, 29 marca 2011

Zrównoważony rozwój a biogazownie

W dobie wysokich cen żywności zawsze nasuwa się pytanie o zasadność wykorzystywania gruntów ornych pod produkcję roślin energetycznych i wykorzystywaniu ich na cele produkcji energii. Wiele pisałem o zasadności i konsekwencjach produkcji biopaliw. Dziś przeanalizuję efektywność i konsekwencję wspierania biogazowni rolniczych.

Biogazownie w Polsce mogą liczyć na coraz większe wsparcie i przedstawiane są, jako panaceum na problemy zacofanego polskiego rolnictwa. W listopadzie zeszłego roku z grupy przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko wyłączono biogazownie o mocy do 0,5 MW. Oznacza to, że nie trzeba będzie uzyskiwać decyzji środowiskowych dotyczących tych inwestycji. Była to decyzja wyraźnie polityczna gdyż nie trzeba być ekspertem, aby zauważyć ze biogazownie nawet małe mogą potencjalnie silnie negatywnie oddziaływać na środowisko. Wraz z nowelizacją ustawy Prawo Energetyczne w przypadku wytarzania energii elektrycznej i cielnej z biogazu wystarczy wpis do rejestru prowadzonego przez prezesa Agencji Rynku Rolnego zamiast potrzeby ubiegania się o koncesję W URE. Dodatkowo specjalnie dla biogazowni wprowadzono tzw. brązowe certyfikaty wydawane za dostarczenie biogazu do sieci. Alternatywnie w przypadku produkcji z biogazu energii elektrycznej za wytworzoną energię przysługują zielone certyfikaty. Jeżeli moc biogazownie nie przekracza 1MW za każdą MWh przysługuje dodatkowo żółty certyfikat (dla wysokosprawnej kogeneracji), który wraz z nowelizacją prawa energetycznego można łączyć z zielonym certyfikatem. Na takie ułatwienia i wsparcie nie może liczyć żadne odnawialne źródło energii! Dodatkowo zestawiając ułatwienia prawne z szeroką gamą możliwości dofinansowania samej budowy biogazowni mamy odpowiedz na obecne niezmiernie wysokie zainteresowanie tego typu inwestycjami. Pytanie tylko czy wyjdą nam one na dobre?

W przypadku biogazowni utylizacyjnych przetwarzających organiczne odpady ich udowa i wspieranie jest jak najbardziej celowe. W wielu przypadkach budowa takiej biogazowni jest uzasadniona ekonomicznie bez większego wsparcia, gdyż substraty są darmowe a w pewnych warunkach na ich utylizacji można jeszcze zarobić.

Moje wątpliwości budzi wsparcie dla biogazowni rolniczych.

  • Wysokość wsparcia
W przypadku „małej” biogazowni do jednego MW za jedną MWh energii elektryczne i cieplnej producent otrzymuje łącznie ok. 588zł (cena energii + zielony certyfikat + żółty certyfikat) dodatkowo rolnik za uprawy energetyczne otrzymuje dopłaty bezpośrednie, które w zamyśle mały na celu zapewnić tanią żywność a nie substraty do produkcji biogazu.

  • Bardzo niska efektywność
Zakładając, że substratami biogazowni będzie kukurydza z 1 ha uprawy uda się uzyskać zaledwie ok. 5000 m3/ha biogazu o średniej wartości opałowej 6,11 kWh/m3 co da łącznie ok. 30550 kWh/ha z czego użytecznej energii elektrycznej będzie ok. 12,2 MWh rocznie na hektar biouprawy.

  • Wpływ na środowisko
Niska efektywność energetyczna biogazowni rolniczej sprawia, że do jej działanie niezbędne jest zagospodarowanie dużych obszarów pod uprawy. Wielko powierzchniowe monokultury nie są korzystne dla środowiska. W celu poprawy ekonomiki inwestycji należy spodziewać się, że rośliny będą uprawiane w sposób maksymalnie intensywny, czyli w oparciu o sztuczne nawozy i środki ochrony roślin.
Prześlij komentarz