Szukaj na tym blogu

piątek, 4 marca 2011

Dokąd zmierzają ceny ropy?



12 XII 2010r. pisałem, że znów zbliżamy się do historycznych rekordów ceny ropy nie przyszło ma długo czekać i z końcem lutego ropa Brent wyceniana w złotówkach kosztowała 324 zł czyli 20 zł więcej niż w historycznym roku 2008r. Jak sytuacja potoczy się dalej prawdopodobnie nikt tego nie wie. W mojej ocenie równie prawdopodobna jest głęboka korekta ceny jak i dalszy jej dynamiczny wzrost. Co bardzo mnie dziwi to stoicki spokój zarówno mediów jak i władz w obliczu potencjalnego kryzysu energetycznego.

Analizując ceny ropy od początku jej giełdowych a więc płynnych notowań można zauważyć, że do roku 2004 a więc przez 17 lat cena tego surowca była stabilna a wahania były małe, nawet tak znaczące wydarzenie na terenie intensywnej produkcji ropy, jak II wojna w zatoce w 2003 nie wpłynęła znacząco na cenę ropy.

kliknij aby powiększyć

Sytuacja znacząco zmieniała się od roku 2005 i już na samym wykresie widać, że na rynku zrobiło się bardzo nerwowo. Każdy pretekst jest dobry, aby ceny szły w górę. A to zamach terrorystyczny w Nigerii na rurociąg, rewolucja w Libii. Nawet zły humor emira kataru czy króla Arabii Saudyjskiej wystarczy, aby na rynku ropy zrobiło się gorąco. I oczywiście nie można zapomnieć o giełdowych spekulantach. W przypadku braku „fundamentalnych” podstaw wzrostu cen to na ich „barki” zrzucano rosnące ceny.

W mojej ocenie powodem tak dużych zawirowań są wyłącznie problemy z podażą. Rynek obawia się o dostawy ropy i dyskontuje je wyższą ceną. A skoro cena rośnie w tak znacznym stopniu, gdy problem dotyka podrzędnego producenta ropy w tym przypadku Libię. Rynek musi być bardzo płytki a problemy ze zwiększeniem wydobycia ropy u innych producentów duże. Jaki spekulant grałby, bowiem na wzrosty wiedząc, że podaż danego produktu może zostać łatwo i szybko zwiększona?

Prześlij komentarz