Szukaj na tym blogu

sobota, 24 maja 2008

Przyszłość z pewnością nie będzie łatwa.

5, 6, a może 12zł ile będzie kosztować litr paliwa za 5 lat? Przy obecnej dynamice wzrostu wynikałoby, że 12zł jednak wielu twierdzi, że raczej może to być 3,5 główne pytanie to, jaki poziom cenowy wytrzymają największe gospodarki świata? Czy Bańka spekulacyjna na rynkach paliw płynnych pęknie przy 150$ za baryłkę czy będzie potrzebne te 200$. Czytałem kiedyś artykuł dywagujący na temat, kto spali ostatnią kroplę ropy, mimo że autor nakreślał wizję zagłady cywilizacji w obliczu wyczerpujących się zasobów to jednak ja skłaniałbym się ku głosom, że ropa nigdy się nie skończy gdyż ludzie, mimo że często postępują nierozważnie nie są totalnie głupi a w dodatku posiadają instynkty samozachowawcze. Już teraz widać silną próbę uniezależnienia się od ropy, co prawda biopaliwa okazały się porażką, do której UE ciągle nie chce się przyznać to jednak widać w transporcie silną presję w kierunku zmian. Czy to samochody elektryczne czy napędzane CNG w 2012 toyota zapowiada seryjny samochód na wodór? Wszystkie te zmiany nie oznaczają jednak odchodzenia od wzrostu zużycia energii. Czy to energię elektryczną czy wodór trzeba jakoś pozyskać i tu pojawia się największy problem?

Na piątkowej 2,5 godzinnej konferencji prasowej Pan Premier D. Tusk odniósł się do problemu energetycznego zaznaczając, że Polska posiada duże zasoby węgla i wbrew trendom, w UE nie będzie z tych zasobów rezygnować. No to o 15% ze źródeł odnawialnych możemy pomarzyć, w 2020 ale cały problem nie polega na tym, że nas rząd nie chciałby rozwijać OZE a raczej na tym, że Unie Europejska rozwój odnawialnych źródeł oparła na błędnych założeniach. Obecnie polityka wspólnoty promuje rozwój odnawialnych źródeł energii jako odpowiedz na zmiany klimatyczne wywołane emisją, CO2 a nie jako rozwiązanie kryzysu energetycznego i uniezależnienie się od zagranicznych dostaw surowców energetycznych. W takiej sytuacji priorytetową sprawą staje się redukcja emisji, CO2 a nie sam rozwój OZE i bezpieczeństwo energetyczne.

Kraje wspólnoty stają się powoli zakładnikami własnej polityki. Patrząc na polski przykład bez szybkiej i dużej redukcji emisji, CO2 staniemy w obliczu kryzysu gospodarczego. Rozwój, OZE nie pozwoli w wystarczającym tempie zastąpić energetyki konwencjonalnej, dlatego Polska niejako wpychana jest w tzw „czyste technologie węglowe”, które w mojej opinii są zupełnie absurdalne. Jaki bowiem jest cel inwestować mld złotych w technologie, mające na celu (zredukować emisję) a następnie zastąpić zreformowaną energetykę konwencjonalną źródłami odnawialnymi? Rozwój „czystych technologii węglowych” to strata pieniędzy, które można byłoby zainwestować w OZE i powoli osiągać naturalną redukcję emisji.

Jednak w innych krajach wcale nie jest lepiej przykładem totalnego absurdu są Niemcy, które dążą do zastępowania węgla rosyjskim gazem niewielka redukcja emisji osiągniętą dużymi kosztami zarówno politycznymi jak i gospodarczymi widać tempo rozwoju niemieckiej gospodarki na poziomie 1,2% wydaje się Niemcom zbyt szybkie.

Dlatego podjeżdżając na stacje benzynową z mniejszym przerażeniem patrzę na cenę paliwa niż na unijną politykę.

Prześlij komentarz