Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 12 maja 2008

Zabić amerykański sen

Ostatnio przez media przetoczyła się informacja podana, przez Goldman Sachs, że za 2 lata baryłka ropy może kosztować 200$. Oczywiście rynek zareagował na tą informację wzrostem w takim tempie, że widać inwestorzy już nie doczytali, że to za 2 lata!!!!! a nie teraz ma być 200$. TVN przygotował w kilka dni później reportaż o sytuacji paliwowej w Ameryce i kosztownym tankowaniu benzyny po 4$ za galon jedyne, czego mi brakowało to drobnej wzmianki, że Europejczyk mimo silnego euro płaci ponad 7 dolarów za galon. Jeżeli ktoś weźmie kalkulator i szybko po przelicza to wyjdzie mu, że Amerykanin płaci niecałe 2,5 zł za litr? A nawet przy dolarze za 2,2 zł nadal zarabia średnio 2,5 razy więcej niż statystyczny Polak. To tak jakby narzekać na benzynę po 2.5 Zarabiając średnio 7,5 tyś zł miesięcznie. Problem Amerykanina nie polega na tym, że go nie stać tylko, że musi zmienić swoje przyzwyczajenia i zamiast kupić samochód z silnikiem V8 musi pomyśleć nad czymś mniejszym znacznie mniejszym a to już w jego odczuciu zamach na jego wolność.

W europie od lat próbuje nauczyć się nas energooszczędności poprzez wysoką akcyzę na energie i nośniki energii jednak patrzeć statystycznie energooszczędność nie leży w naszej naturze. Może poza kilkoma krajami jak np. Dania czy generalnie Skandynawia można zaobserwować wyraźny trend, że wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa wzrasta jego zużycie energii? Bardzo dobrze widać to przykładzie Irlandii gdzie społeczeństwo szybko bogaciło się w stosunkowo krótkim czasie a wraz z bogactwem rosło zużycie energii. Kilka przykładowych danych w latach 90-2006 wzrost zużycia ropy 102% gazu 178% energia w transporcie 168% http://www.sei.ie/index.asp?locID=686&docID=659 powód takiego wzrostu jest oczywiście jeden wygodne życie wymaga energii. A teraz spróbujmy sobie wyobrazić, że każdy mieszkaniec świata chciałby wykorzystywać tyle energii, co Europejczyk nie mówiąc już o Amerykaninie? Przy obecnym stanie techniki jest to po prostu nie wykonalne. A skutki wzrostu zamożności przez takie kraje jak Indie czy Chiny widzimy w cenie baryłki ropy.

Czy oznacza to że Chińczycy zabijaną Amerykanom ich sen? Częściowo na pewno tak, ale wina leży po stronie amerykanów. Po kryzysie w latach 70 Ameryka nie wyciągnęła żadnych wniosków, nie podjęto żadnych konkretnych działań ani w stronę energooszczędności ani w kierunku poszukiwania innych źródeł energii. W miarę jak robi się nerwowo poszukuje się szybko tymczasowych rozwiązań jak biopaliwa a prace nad alternatywnymi źródłami energii są w powijakach. Minęło już 50 lat od skonstruowania bomby wodorowej a do tej pory nie jesteśmy w stanie wykorzystać energii fuzji deuteru do produkcji energii dopiero kilka lat temu zaczęto budować reaktor badawczy. Drugim zaniedbaniem było porzucenie na wiele dziesięcioleci prac nad wydobyciem hydratów metanu, których złoża są tak olbrzymie, że pozwoliłyby zapewnić energie ludzkości wg ostrożnych szacunków na od 300-1500 lat nie będę już piał o OZE, które też dopiero teraz zaczynają wychodzić ze stagnacji.

Jedno jest pewne, że do rozwoju ludzkość potrzebuje taniej energii a wiele regionów świata dopiero czeka na soją szansę rozwoju. Jeżeli chcemy zachować naszą planetę dla przyszłych pokoleń musimy poszukać czystych źródeł taniej energii gdyż rozwoju nie zatrzymamy ani nie zabronimy.

Prześlij komentarz