Szukaj na tym blogu

czwartek, 3 lipca 2008

Ani ładu ani składu

Gorącym ostatnio tematem jest podział emisji, CO2 oczywiście uznany za niesprawiedliwy przez wszystkie zainteresowane strony z prostego powodu emitujemy więcej niż nasz limit, więc ktoś będzie musiał dokupić sobie limity, – ale chętnych brak.
Prawdą jest, że energetyka zawodowa dostał więcej niż było pierwotnie planowane rzekomo z obawy przed kolejnymi wzrostami cen energii, które dotkną wszystkich, więc zwiększono limity dla sektora, który powinniśmy i teoretycznie chcemy reformować np. zwiększając udział odnawialnych źródeł energii. Z drugiej strony odebrano limity branżom, które tak naprawdę nie mają technicznych możliwości redukcji, CO2 jak cementownie, przemysł ceramiczny a w obecnej sytuacji bumu budowlanego i przygotowań do euro2012 jest to sektor niesłychanie ważny! Ważny dla każdego, kto marzy o własnym mieszkaniu, ale statystycznie patrząc przez pryzmat inflacji nieruchomości nie istnieją, więc dla rządu nie ma znaczenia czy koszty w tym sektorze wzrosną czy nie – przynajmniej na papierze nic się nie zmieni a energetyka to już dla inflacji poważny problem.
Niezależnie czy ktoś się z tym zgadza czy nie, ale jest duża szansa, że na forum UE przejdzie propozycja obowiązku zakupu przez energetykę 100% limitów i spadnie to na nas w 2013r jak kubeł zimniej wody! – Znów wszyscy będą zaskoczeni jakby dowiedzieli się wczoraj. Ciekawe, jaki pomysł ma rząd na nie podnoszenie cen energii w takim wypadku? Typowo polskie posuniecie odsunąć problem w czasie i po sprawie niech się inni martwią gdyż i tak każde wybory przynoszą zazwyczaj nową ekipę.


Żeby się tak kompletnie nie załamywać UE jest również kopalnią absurdalnych posunięć. Czy ktoś się zastanowił, dlaczego ostatnio olej napędowy jest droższy od benzyny?Nie jest to akurat wina ceny ropy a wyłącznie głupiej polityki unijnej redukcji emisji, CO2 poprzez promocję silników wysokoprężnych tzw. diesla! Nie zagłębiając się w szkodliwość spalin wydobywających się z oszczędnego diesla ma on kilka zalet lepszą od benzyny sprawność, wysoki moment obrotowy, przez co jest niezastąpiony w ciężkim transporcie. Jednak poprzez działania ratujące nasz klimat, których częścią jest promocja silników wysokoprężnych ponad połowa jednostek napędowych samochodów osobowych w UE to już diesle. Do tego dochodzi olej opałowy i zaczyna się problem – 1 - skąd wziąć tyle diesla, 2 – co robić z benzynami. Każdy, kto chociaż trochę studiował przetwórstwo ropy naftowej wie, że tylko pewną część baryłki da się przerobić na olej napędowy zazwyczaj ok. 30-35% do 25% można przerobić na benzyny a proporcje można zmieniać nieznacznie poprzez kraking, ale to jest kosztowne i ograniczone. Widać decydenci europejscy nie mieli przyjemności zapoznać się z tymi faktami. Drugi problem diesli polega na tym, że trudno znaleźć do nich alternatywne paliwo. Gdy w przypadku silników benzynowych mamy relatywnie niskie koszty przy przystosowaniu silnika do zasilania LPG czy CNG tak w Dieslu jest to praktycznie nie możliwe. Dodatkowo nawet w przypadku tych nieszczęsnych biopaliw znacznie lepsze rokowania dają silniki benzynowe niż diesle. Chociaż można produkować biodiesel z rzepaku jest to wybitnie nieefektywne ekonomicznie, energetycznie i rolniczo – z jednego hektara jesteśmy w stanie otrzymać ok. 800 litrów paliwa nie jest to dużo porównując z 5000 – 7000 litr/hektar biometanolu produkowanego syntetycznie. Nie dysponujemy nieprzebraną ilością użytków rolnych, które bez wpływu na produkcję żywności mogłyby być przeznaczone na bio uprawy! Dlatego promocja najbardziej ekonomicznego i efektywnego rozwiązania powinna być podstawą działań pro ekologicznych w Europie dlaczego więc nie jest?
Prześlij komentarz