Szukaj na tym blogu

środa, 23 lipca 2008

Czy kryzys jest nieunikniony?

W okresie drożejących surowców energetycznych mówienie o zbliżającym się kryzysie jest na topie, co owocuje ciągle nowymi rewelacjami jak te prezesa Gazpromu o 250 $ za baryłkę ropy w 2009. Z drugiej strony wielu ekspertów wieszczy bańkę spekulacyjną, którą nadmuchali inwestorzy uciekający z rynku akcji – osobiście przyznam, że można znaleźć tu pewną korelację. W tym tygodniu po silnych spadkach cen ropy zaczęły zyskiwać rynki akcji praktycznie na całym świece. Jednak w moim przekonaniu opinie o przejściowym kryzysie, który wkrótce uda się zażegnać są nazbyt optymistyczne?
Chociaż kapitał spekulacyjny z pewnością wiele dołożył do obecnej ceny ropy to jednak trzeba mieć na uwadze kilka faktów. Praktycznie wszystkie kraje poza Arabskimi maksima produkcji ropy mają już za sobą. Co jeszcze niedawno wydawałoby się niewyobrażalne nawet UK z eksportera staje się importerem tego surowca? Dodatkowo należy mieć na uwadze, że praktycznie od lat 70-siatych nie odkryto żadnych dużych złóż czarnego złota, co jest chyba najlepszym dowodem, że oil peak się zbliża?

Dodatkowo na naszym podwórku także rynek energii elektrycznej nie wygląda najlepiej jak pisze prof. Żmijewski już w 2010 zacznie brakować nam energii elektrycznej a kulminacja tego problemu nastąpi w roku 2013. Tu jednak winą należy obarczyć kolejne rządy, które z niezrozumiałych dla mnie powodów nie podejmowały i dalej nie podejmują żadnych decyzji. Chociaż w przypadku rynku energetyki sprawa powinna być prosta posiadamy duże zasoby węgla, jednak przepisy unijne skutecznie odstraszają od inwestycji w to źródło energii. Budowa elektrownii atomowej odwlekana głównie z powodu sprzeciwu społecznego przestaje być realną alternatywą z uwagi na czas jej budowy 15- 20 lat. Nasuwa się pytanie, dlaczego nie inwestuje się skutecznie w odnawialne źródła energii, które zarówno są powszechnie akceptowane jak również szeroko wspierane przez UE. Dodatkowo w przypadku OZE w polskim wydaniu dochodzi problem w rozróżnianiu pojęć „czerpania z doświadczę o innych” z czymś, co potocznie określa się jako „małpowanie” a owocuje to tym, że usilnie wdraża się w naszym kraju rozwiązania, które chociaż dobrze spisują się w innych krajach zupełnie nie pasują do polskiej rzeczywistości, czego efektem są wysokie koszty tak produkowanej energii, problemy z połączeniem do sieci a w konsekwencji ślimacze tempo rozwoju.
Prześlij komentarz