Szukaj na tym blogu

czwartek, 8 stycznia 2009

Kryzys gazowy, czyli Polak nie mądry po szkodzie

Jak co roku w okresie zimowym mamy małą wojenkę surowcami energetycznymi na wschodzie. Przy jej okazji powraca tajemnicze słowo dywersyfikacja dostaw. Główny problem polskiego bezpieczeństwa energetycznego wynika z faktu, że zajmują się nim politycy a nie niezależni eksperci. Rodzi to sytuacje, w których forsuje się nierealne a czasami wręcz głupie pomysły, które będą przyczyniać się do realizacji celów politycznych a nie społecznych.

Jeżeli ktoś ogląda ostatnio telewizje z pewnością słyszał o rurociągu Nabucco, który po przedłużeniu mógłby zapewnić Polsce gaz z rejonu morza kaspijskiego. Nie będę pisał tu kosztach i problemach technicznych tej inwestycji, które są ogromne a jednocześnie najmniej istotne. Proszę zerknąć na poniższą mapę i zastanowić się czy rurociąg przechodzący przez kilkanaście państw w dodatku rozpoczynający się w chyba najbardziej zaognionym rejonie świata jest bezpieczny? Ktoś, kto forsuje taki pomysł zabezpieczenia Polsce dostaw gazu niema zupełnie wyobraźni.



Kolejnym niedorzecznym pomysłem jest gazociąg z Norwegii. W tym przypadku mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami. Jeden to bezpośrednie połączenie z Norwegią tzw rurociąg norweski forsowany przez rząd Buzka lub poprowadzenie odnogi od przyszłego rurociągu Baltic pipe. W tym przypadku gaz z Norwegii otrzymywalibyśmy za pośrednictwem Danii. Problemem tych pomysłów jest coś, co eksperci ładnie nazywają „nadmierne zagospodarowanie Norweskich złóż” a po ludzku podobnie jak ropa Norwegom gaz się kończy a utrzymanie wydobycia w przyszłości nie będzie możliwe.


Co nam pozostaje

1 - Niestety prawda jest taka, że w naszym regionie świata jedynie Rosja ma wystarczająco duże zasoby gazu, które są w stanie zapewnić Europie ten surowiec na dziesięciolecia. I choć nam się to nie podoba gazociąg północny to jedyna alternatywa.

lub

2 – Zamiast przeznaczać olbrzymie fundusze na nierealne pomysły dywersyfikacji należy zastanowić się jak można ograniczyć wykorzystanie gazu ziemnego w kraju najlepiej do poziomu zbliżonego z naszym rodzimym wydobyciem.

Odpowiedz jest prosta, choć przyznam, że nie łatwa w realizacji:

Propagując odnawialne źródła energii oraz energooszczędne budownictwo możemy łatwo ograniczyć zapotrzebowanie na gaz w gospodarstwach domowych, które odpowiedzialne są za ok. 30% jego zużycie.

W pewnym zakresie jesteśmy w stanie zwiększyć krajową produkcję gazu poprzez popularyzację biogazowi zwłaszcza w rejonach wiejskich.

Szkoda jedynie, że głosy podobne do tego, co napisałem zupełnie są ignorowane a korzyści wynikające z takich rozwiązań zupełnie niebrane są pod uwagę. Niezależne skąd będziemy prowadzić rurę z gazem za surowiec będziemy musieli zapłacić a im będzie on lepiej zabezpieczony tym będzie droższy. Propagowanie rozwiązań z zakresu OZE i energooszczędności to zatrzymanie kapitału w kraju, realne i wymierne korzyści.

PS
Choć obecnie mamy "kryzys" gazowy to z jeszcze większym problemem możemy się spotkać w przypadku ropy naftowej której importujemy aż 95%!
Prześlij komentarz