Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 12 października 2009

Zakładnicy czarnego złota.

Bardzo mnie irytuje określanie węgla mianem czarnego złota głównie, dlatego że złoto powinno kojarzyć się z dobrobytem a nie z szantażem i niekończącymi się kosztami dla społeczeństwa.

Choć na górnictwie się nie znam nie wiem, dlaczego polskie kopalnie są nierentowne i nie mam też pomysłu jak je uzdrowić jednak z punktu widzenia konsumenta niedopuszczalne jest dla mnie, aby w imię interesów 120 000 grupy osób działać na szkodę 38 000 000.

Jak donosi energetyka.wnp.pl. Po podwyżkach cen energii elektrycznej czaka nas podwyżka energii cieplnej również pozyskiwanej w Polsce głównie z węgla. Powód wzrost cen surowca (węgla) o 40%.

Zaraz zaraz wzrost w kryzysie ? Wystarczy zajrzeć na globalcoal.com aby przekonać się, że cena węgla jest w tym roku stabilna, po spadkach w 2008. W porcie w Rotterdamie można kupić do końca roku tonę węgla za 73$ (ok. 220 zł klasa 25D) podczas gdy w Kompanii Węglowej S.A. za ten sam surowiec trzeba wydać 334 zł / tona. Suma sumarum Europa zachodnia, która zrezygnowała z wydobycia węgla cieszy się tanim surowcem kupionym w jednym z portów ARA (Antwerpiia Rotterdam i Amsterdam) my za zaszczyt posiadania czarnego „złota” dopłacamy 30% bezpośrednio + od czasu do czasu pośrednio.

Trzeba pamiętać, że państwo Polskie dba o to, aby polski węgiel był tani i wspomaga górnictwo dotacjami. W 2003 tuż przed przystąpieniem do UE ówczesny rząd przekazał na restrukturyzację górnictwa 6,17 mld + 18mld na oddłużenie. Po kilku latach górnictwu udało się wypracować nowe zadłużenie oraz hałdy niesprzedanego węgla, więc wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska mówi "Z przeprowadzonych analiz wynika, że dla zapewnienia długoletniej (do 2015 roku - PAP) perspektywy stabilnych dostaw potrzebne są nakłady inwestycyjne rzędu 19 mld zł" Ile z tej sumy Pani minister zamierza wydać z publicznej kasy? Czy nikt w rządzie nie zauważył, że górnictwo w Polsce to studnia bez dna? 24 mld w 2003, 19 mld w 2009 i w 2015 znów wyciągną rękę po kolejne miliardy?

Czy znajdzie się w Polsce polityk pokroju pani Margaret Thatcher która raz na zawsze rozwiązała problem państwowego górnictwa i wszechwładzy związków zawodowych.

Jedynym rozsądnym posunięciem w polskich realiach byłaby prywatyzacja sektora górniczego oraz rozbudowa infrastruktury umożliwiającej import węgla do polski. Wąskie gardło importu daje polskiemu górnictwu możliwość swobodnego dyktowania cen w oderwaniu od światowych trendów. Możliwość zapewnienia dostaw z zagranicy wymusiłaby na kopalniach redukcję kosztów lub zamknięcie tych nierentownych.


7 komentarzy:

Krzysztof Lis pisze...

Niestety, nie znajdzie się taki polityk.

Kilka miesięcy temu na CIRE był artykuł bodaj kogoś z Vattenfalla, w którym marudził na to, jak wygląda sprawa dostaw polskiego węgla dla energetyki. Szkoda, bo nie mogę go dziś odnaleźć. :(

Chris pisze...

K
Miałeś na myśli ten artykuł?

http://gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6899179,Czarne_zloto__czyli_czarny_klopot.html

Krzysztof Lis pisze...

@Chris: dokładnie o ten mi chodziło, dzięki serdeczne!

Bogdan Szymański pisze...

Artykuł jest świetny dzięki za linka. Pokazuje obraz nędzy i rozpaczy polskich kopalń. Powinien go przeczytać każdy polityk który tak pieje na temat BEZPIECZEŃSTWA energetycznego. Górnicy wielokrotnie pokazali że stabilność dostaw mają w głębokim poważaniu czy to w wyniku zimowych strajków czy to w wyniku kontraktowania dostaw ponad możliwości wytwórcze.

Szymon Sypniowski pisze...

Wyjątkowo z dzisiejszym wpisem zgadzam się w 100% ;) Niestety polskie górnictwo węgla kamiennego to (może poza Bogdanką) moim zdaniem jedna wielka patologia. I rzeczywiście receptą nie jest tu dokładanie kolejnych miliardów, bo i tak te pieniądze zostaną przejedzone i wkrótce prezesi zaczną wyciągać ręce po następne transze z naszych podatków. Wynika to z faktu, że kopalnie obrosły grupami i spółkami, które na nich żerują i wyciągają zyski, koteriami związkowymi, z których jedna przekrzykuje drugą w radykalizmie itd itd. To wszystko moim zdaniem skończyłoby się raz na zawsze z przyjściem prywatnego właściciela, który zrobiłby porządek. I jestem gotów się założyć, że wtedy okazałoby się, że z tych samych pokładów, tymi samymi maszynami i pewnie w większości z pomocą tych samych ludzi cena końcowa węgla byłaby dużo niższa niż obecnie i nie byłoby takich jaj jak w opisanym wyżej artykule (dziękuję za link). To rynek powinien decydować o cenach, a nie widzimisię związkowców i prezesów.

Bogdan Szymański pisze...

Widać co to tematu panuje wyjątkowa zgoda. Myślę że dla prywatyzacji znalazłoby się poparcie także w szeroko pojętym społeczeństwie dlaczego więc nic w tym kierunku się nie robi ?? Dlaczego niema nawet jednego politycznego lidera który opowiadałby się za prywatyzacją górnictwa? Czy naprawdę niema odważnego który wziąłby się na tą polską patologię energetyczna ?

krak-old pisze...

Jak widać po komentarzach, przemysł górniczy niezmiennie od lat jest topowym tematem wielu dyskusji. I chociaż opinie na temat chociażby sposobów finansowania kopalń mogą być różne, nie zmienia to faktu, iż przemysł wydobywczy wciąż zajmuje poważne miejsce w polskiej gospodarce