Szukaj na tym blogu

środa, 21 października 2009

Nowa rządowa definicja biomasy – czy kto zyska a kto straci ??

W ministerstwie gospodarki kierowanym przez Waldemara Pawlaka zaproponowało zmianę definicji biomasy w brzmieniu: link

biomasa – stale lub ciekłe substancje pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego, które ulegają biodegradacji, pochodzące z produktów, odpadów i pozostałości z produkcji rolnej oraz leśnej, a także przemysłu przetwarzającego ich produkty, a także części pozostałych odpadów, które ulegają biodegradacji oraz ziarna zbóż niespełniające wymagań jakościowych dla zbóż w zakupie interwencyjnym określonych w załączniku (...)


Oczywiście zasadnicza zmiana polega na zakwalifikowaniu ziaren zbóż niespełniających wymagań jakościowych do biomasy odpadowej, z której będzie można produkować energię elektryczną z dopłatą. Pozornie takie rozwiązanie może wydawać się dobre a przynajmniej niegroźne tyle że: Jak pisałem 4 września 2009 we wpisie Prąd ze zboża a chleb z ....(węgla)? Przy obecnym poziomie wsparcia dla produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych energetyka zawodowa współspalająca biomasę może spokojnie oferować ponad 900 zł za zboże. Uwzględniając jedynie wartość samych certyfikatów energetyka może zaoferować za tonę zboża 570zł i będzie to dla niej doskonały interes.

Teraz retoryczne pytania do ministerstwa.

Czy wierzą Państwo, że rolnicy będą skłonni sprzedawać interwencyjnie zboże na cele spożywcze znacznie taniej (po cenie rynkowej) czy zrobią wszystko, aby ich zboże zakwalifikowano jako niespełniających wymagań jakościowych i oddać je na cele energetyczne po znacznie wyższej cenie.

Czy wiedzą Państwo, że w Polsce zbiera się rocznie ok 2 766 430 ton zbóż (łącznie wszystkich) oraz wytwarza ok 139TWh energii elektrycznej z paliw stałych. Oznacza to że energetyka zawodowa jest w stanie spalić każdą ilość zboża, jaką im tylko rolnicy dostarczą i tak nie osiągną 7.5% „OŹE” w bilansie.


Bardzo ciekawe jest uzasadnienie ministerstwa gospodarki dla tej propozycji.


Wymaga zaznaczenia, iż biomasa jest najbardziej istotnym z odnawialnych źródeł energii, posiadającym również największy potencjał rozwojowy (...)


Nie rozumiem co ministerstwo rozumie pod pojęciem najbardziej istotnego źródła? Czy ministerstwo zdaje sobie sprawę, że biomasa ma najmniejszy potencjał oraz najbardziej negatywny wpływ na środowisko naturalne, że wszystkich odnawialnych źródeł!


I tu mamy odpowiedz.

Możliwość wykorzystania na cele energetyczne ziaren zbóż jest oczekiwane zarówno przez energetykę, jak i rolnictwo. Przed energetyką postawione zostały rosnące z roku na rok zadania w zakresie wytwarzania energii z odnawialnych źródeł energii. (...)


Dodanie zbóż do biomasy jest rozpaczliwą próbą poprawienia polskiego bilansu produkcji energii ze źródeł odnawialnych wynikających z wieloletnich zaniedbań i braku inwestycji nowe technologie z zakresu OŹE. Dodatkowo rolnicy i energetyka zawodowa na zmianie przepisów może sporo zarobić oczywiście na koszt odbiorców energii elektrycznej.

Najbardziej kuriozalna dla mnie jest ta część uzasadnienia

Opłacalność produkcji rolnej na gruntach słabych jest niska, co sprawia, że grunty te są ugorowane lub wycofywane z produkcji rolnej poprzez ich zalesianie. Stworzenie możliwości zagospodarowania przedmiotowych zbóż na cele energetyczne umożliwi rozwój tych upraw, a tym samym włączenia do produkcji biomasy gruntów dotychczas ugorowanych. (...)


Ministerstwo wychodzi z założenia, że w jakimś miejscu są słabe gleby i nie opłaca się uprawa należy wymyślić taki system wsparcia, który tą produkcję uczyni opłacalną. Dlaczego tylko ministerstwo swoje pomysły wprowadzenia realnego socjalizmu i powrotu do cen regulowanych chce finansować z kieszeni odbiorców energii elektrycznej?

Dodatkowo w mojej ocenie rozwój odnawialnych źródeł energii powinien być wpierany z uwagi na konieczność ochrony środowiska. Z tego względu znacznie lepszym pomysłem jest zalesianie nieużytków niż biouprawy. Nawet zakładając, że spalając biomasę bilans CO2 jest zerowy to jednak sama uprawa roślin energetycznych czy zbóż wiąże się z dużą niezbilansowaną emisją CO2 wynikającą z prac rolnych, stosowaniem nawozów i transportem. W przypadku zalesienia bilans CO2 staje się ujemny.

Ministerstwo gospodarki po raz kolejny opowiada się za rozwiązaniem korzystnym jedynie dla wąskiej grupy społecznej kosztem reszty społeczeństwa, środowiska naturalnego i gospodarki.



10 komentarzy:

Krzysztof Lis pisze...

Kolejna nienajmądrzejsza metoda na dopłacanie do polskiego rolnitwa. Przy okazji -- czy wiesz, że ok. połowa polskich gruntów rolnych kwalifikuje się do dopłat ze względu na trudne warunki uprawy? To kolejny argument do dyskusji czy na pewno powinniśmy płacić rolnikom za gospodarowanie tam, gdzie jest to trudne...

Inna sprawa, że moim zdaniem wszystko co faktycznie jest biomasą (czyli wszystko, co jest biodegradowalne) powinno być nią również formalnie. Począwszy od odpadów z rolnictwa, przez zboże, drewno do produkcji mebli a skończywszy na kauczuku w oponach. Niech rynek reguluje, który z tych wsadów gdzie ma trafić -- czy do stolarni, czy do kotła. ;)

Bogdan Szymański pisze...

I tu znów dochodzimy do kwestii czego ile i jak dopłacać. Spalanie zbóż jest opłacalne gdyż dopłaty do "zielonej energii" są za wysokie. Nie można dopłacać tyle samo do nowej technologii wymagającej dużych inwestycji oraz technologii w której jedyna inwestycja polega na zmianie wsadu do kotła

Anonimowy pisze...

Witam !
Do tej pory czytałem z bloga ciekawe informacje na tematy nowych rozwiązań i podobało mi się.
Wypowiedź na temat biomasy zaniżyła dramatycznie ocenę fachowości bloga.
Fakty:Energetycy nie płacą za najlepszą biomasę więcej jak 420 złotych z transportem dostawcy , a najczęściej 370 Pln i to tylko w przypadku produkcji prądu.Czyli w teoretycznie tyle mogą zapłacić za zboże.Ale dlaczego mają zapłacić 370 skoro mogą kupić żyto po 220.I ta wartość jest prawidłowym odnośnikiem.Zboże nie będzie od polskich rolników tylko z importu.I to jest najbardziej kuriozalne w działaniach ministerstwa z punktu widzenia narodowego.Konsument jak to Pan określa utrzyma pośredników , handlarzy,urzędników z branży energetycznej(średnia pensja 5 tys.)a nie chłopa.Pozdrawiam i proszę nie wypowiadać się w sprawach, których Pan nie rozumie, po traci Pan wiarygodniość.

Bogdan Szymański pisze...

@ anonimowy

Krytyka jest prawem komentujących ale wypada się podpisać. Ja nie wypowiadam się anonimowo a szczególnie nie krytykuje kogoś anonimowo.

Zacznijmy od tego że energetyka płaci za biomasę w zależności wartości opałowej danej biomasy. Za wilgotne drewno cena będzie oczywiście niższa niż za suche zboże.

Skoro zarzuca mi Pan brak fachowości to proszę to wykazać. Wyraźnie napisałem na jakich wyliczeniach się opierałem. Skoro opłata zastępcza za brak odpowiedniej ilości oze jest na obecnym poziomie a wartość opałowa zbóż oscyluje wokół 4.7 MWh/tona, sprawność elektrowni to ok 50% łatwo policzyć że dla energetyki tona zboża będzie miała wartość poniżej (4.7/2) * 242 = 568zł. Przy tych założeniach jeżeli wrzuci się do kotła zborze kupione za mniej niż 560 zł to elektrownia wyprodukuje energię taniej niż wynosi opłata zastępcza czy wartość certyfikatów na wolnym rynku.

Ale dlaczego mają zapłacić 370 skoro mogą kupić żyto po 220.
A dlatego że całe uprawiane w Polsce zborze nie wystarczy aby elektrownie wytworzyły ilości energii odnawialnej jaki nakazuje ustawa. Krótko mówiąc elektrownie mogą spalić tyle zboża ile tylko rolnicy im dostarczą. Z ekonomi wiemy ze przewaga popytu nad podażą powoduje wzrost ceny.

Zboże nie będzie od polskich rolników tylko z importu
Na jakiej podstawie Pan tak twierdzi? Ja wyczytałem w projekcie ze chodzi o zboże nie objęte skupem interwencyjnym ze względów jakościowych. Z tego co się orientuje skup interwencyjny nie obejmuje zboża z zagranicy. Pamiętaj ustawę o biopaliwach nie wierzę aby PSL lobbujący na rzecz spalania zboża dopuścił do ustawy zapis o zbożu z zagranicy.

Anonimowy pisze...

Witam Ponownie !Nazywam się Andrzej Podufalski i zapisałem to w nazwie użytkownika natomiast system zmienił na anonimowego prawdopodobnie techniczny błąd>Od końca import:
1.w ramach unii nie można ograniczać że zboże będzie krajowe niezgodne z prawem unijnym.Panowie z federacji zbożowej dobrze o tym wiedzą
2.w 2012 wchodzi umowa o wolnym handlu i wtedy nie można będzie nakładać cła na zboże spoza Unii( najogólniej)
3.Elektrownie mają wybór są odpady pochodzenia rolniczego np. łuska słonecznikowa z Ukrainy po 170 Pln,słoma po 150 Pln,wióry z łupin kokosa w polskich portach po 100 Pln, i setki innych
Poza tym elektrownie to monopol
Zboża!! jest 30 mln ton .Nie jest ono dobre do spalania ponieważ zawiera białko i z tego powodu nie ma sensu spalanie
System spalania biomasy w polskich elektrowniach jest tragikomiczny od wielu lat - spalanie papierówki w Połańcu, współspalanie w jednym kotle powoduje jego wysoką nieefektywnoś i brak ekonomiczności.Efektywność spalania biomasy to mniej niż 30 % itd.itp..szkoda zdrowia

Bogdan Szymański pisze...

Witam Panie Andrzeju

Z importem zbóż jest kilka problemów.

1- z uwagi na duża masę w stosunku do wartości opałowej transport z byt dalekiej odległości po prostu nie będzie opłacalny.

2- W ramach uni niema ceł ale są inne mechanizmy ograniczające wymianę handlową jak np kwoty produkcji

3 - umowa o wolnym handlu nie dotyczy bioenergii tu Unia bardzo chroni lokalny rynek

Generalnie punkty 1-3 nie są dla mnie bardzo istotne zakwalifikowanie zbóż do biomasy jest kolejną formą dopłaty do rolnictwa. Z punktu widzenia konsumenta nie jest istotne do czyjej kieszeni idą pieniądze ważne jest z czyjej kieszeni one wychodzą.

Przypomnę że dopłaty bezpośrednie do rolnictwa miały w UE zapewnić tanią żywność. Obecnie żywność w UE nie jest tania a rynek subsydiowanej biomasy to kolejna forma dopłat która w zamyśle ma przynieś "tanią" energię

Anonimowy pisze...

Dla Pana to problem nie dla firm które dobrze z tego żyją od wielu lat
1.Transport z Słowacji Węgier jest opłacalny dla np Cargilla,czy tej firmy od bioetanolu z Nysy Komorowskiego
2.Nie ma żadnych kwot produkcji zboża
3.Umowa o wolnym handlu dotyczy zboża
Kupowanie zboża to nie są dopłaty do rolnictwa( totalne pomieszanie pojęć)
Że Nestle kupuje zboże do płatek też dopłaca do rolnictwa jakiego (skoro wszystko przyjeżdża z Rotterdamu)Pan akceptuje dopłaty do nowych technologii a ja tłumaczę z jakiej racji mam dopłacać do budowy wiatraków płacąc 3 razy drożej za prąd.Temat photovoltaic jest nieekonomiczny okres zwrotu 52 lata czyli nigdy i Pan mówi że jest ok.Słoma bez żadnych dopłat jest jako paliwo 50 % tańsza od węgla.Mówię o cenie Gj w paliwie i zrównoważonej energetyce rozproszonej.Nie ma Pan niestety racji i widzę emocje negatywne nastawienie.Trudno wtedy być obiektywnym
pozdrawiam
A.P.

Bogdan Szymański pisze...

Nie widzi Pan różnicy jak nestle kupuje zborze do płatek a jak robi to elektrownia? Jest tu zasadnicza różnica

Produkcja płatek nie jest dotowana a produkcja energii elektrycznej ze zboża będzie. To zasadnicza różnica.

Jeżeli polskie państwo dopłacałoby do produkcji płatek 100 % a poza tym każdemu nakazałaby jedzenie płatek na śniadanie to cena zbóż oczywiście sztucznie wzrosłaby. Ten sztuczny wzrost byłby pośrednim dotowaniem producentów zbóż. Nie wieżę że pan tego nie widzi. Prościej już nie mogę tego opisać.

Dlaczego akceptuje dopłaty do nowych technologii?
Nowe technologie gwarantują spadek ceny biomasa tego nie gwarantuje. Najlepszym przykładem sa tu Niemcy które od lat doplacają między innymi do fotowoltaiki ale z roku na rok wartości dopłat spadają tak aby wymusić spadek cen modułów. W przypadku dopłat do biomasy nie jest pan w stanie w żaden sposób wymusić spadku ceny. Wzrost produkcji rolnej można zwiększać w bardzo wąskim zakresie a intensywna uprawa rolna jest uciążliwa dla środowiska. Z kolei potencjał spadku cen w energetyce wiatrowej czy fotowoltaice jest bardzo duży.

Temat photovoltaic jest nieekonomiczny okres zwrotu 52 lata czyli nigdy i Pan mówi że jest ok
Nie będę tego komentował nie wiem skąd Pan wziął te 52 lata nie jest to prawda no chyba że ktoś wpadnie na pomysł budowy elektorowni słonecznej na islandii.

Słoma bez żadnych dopłat jest jako paliwo 50 % tańsza od węgla. To stwierdzenie jest prawdziwe pod warunkiem że elektrownię otaczałyby pola uprawne. Słoma może być wykorzystywana jedynie lokalnie z uwagi na niską opłacalność transportu tego surowca. Dodatkowo zawartość chloru w słomie wyklucza to paliwo w wielu nowoczesnych kotłach.

Anonimowy pisze...

Chlor przeszkadza staroświeckim kotłom,siarka i ołów w spalinach z węgla truje ludzi na całym globie Elektrownie otaczają pola uprawne tu się zgadzam,mówiąc o spalaniu biomasy mam na myśli właśnie energetykę zrównoważoną i właśnie lokalną.
Zaprzecza Pan sobie mówi że rolnictwo jest dotowane, a płatki nie -mimo że te są ze zboża.
ZBoże , zboże , zboże...ż z kropką.
Wiara , wierzę rz, rz.
Pozdrawiam A.P.

Bogdan Szymański pisze...

Och

Po tym zazwyczaj widać jak komuś zaczyna brakować argumentów że czepia się formy i pisowni :) Proszę wybaczyć Pani polonistka przez 5 lat próbowała mnie nauczyć ortografii i poległa na tym polu. Nie sądzę aby Panu się to udało ale dziękuję za informacje może następnym razem uda mi się napisać poprawnie.


Szanowny Panie
pisze Pan

"Zaprzecza Pan sobie mówi że rolnictwo jest dotowane, a płatki nie -mimo że te są ze zboża."

Poplątał pan moje wypowiedzi albo Pan nie rozumnie co napisałem. A może szukanie ortografów tak Pana zaaferowało że zapomniał Pan o przekazie mojej wypowiedzi.

W przykładzie
Płatki to synonim energii elektrycznej z OZE

energia z oze jest dotowana - płatki nie

energię z OZE firmy energetyczne muszą kupować - płatków nie


Chlor przeszkadza staroświeckim kotłom tu Pan chyba żartuje.