Szukaj na tym blogu

środa, 5 listopada 2008

Ameryka – czy czeka ją zmiana?




Nie da się uciec ostatnimi dniami od amerykańskich wyborów. I choć nowy prezydent elekt nie był akurat moim faworytem to muszę przyznać, że w sprawach polityki energetycznej podobają mi się jego niektóre propozycje.

150 mld $ (dla porównania polskie dochody budżetowe to 52,73 mld $) taka suma ma zostać zainwestowana w energetykę odnawialną. Jednak, co jest istotne i co podkreślał Obama, że zielona energia to przemysł, który będzie w stanie stworzyć w USA ponad 5mln miejsc pracy. Głównie dzięki rozwojowi przemysłu produkującego podzespoły, powstaniu setek nowych firm produkcyjnych i instalacyjnych oraz w końcu produkcji taniej i czystej energii (cheap and clean). Jest to niezmiernie istotne i pisałem to tym w poprzednim poście. Korzyści gospodarcze z zielonej energii pojawiają się wtedy, gdy lokalnie działające firmy (krajowe lub działające w kraju) uczestniczą we wszystkich elementach rozwoju energetyki- produkcji podzespołów – instalacji – produkcji energii. Gdy zawęzimy nasz udział jedynie do wytwarzania energii, do której jeszcze dopłacamy o korzyściach gospodarczych możemy zapomnieć.

Jeżeli mówimy o energetyce nie można zapomnieć o największej amerykańskiej bolączce, czyli transporcie, który zużywa 70% z 20687 baryłek ropy dziennie. I tu nowy prezydent chce podnieść standard zużycia paliw o 4% rocznie przeznaczyć 4 mld $ dla producentów samochodów głównie na realizację projektów plug – in hybrid i samochodów elektrycznych, co ma zaowocować milionem zbudowanych w Ameryce samochodów elektrycznych do 2015r. Dodatkową zachętą ma być 7000$ ulgi dla kupujących zaawansowane technologicznie samochody. Trzeba przyznać, że są to bardzo racjonalne propozycje zupełnie odmienne od europejskich gdzie stymulacją zmniejszenia zużycia paliw jest wysokie opodatkowanie. Obama wie, że transport jest napędem gospodarki, dlatego stawia jednocześnie na zmniejszenie zużycia i obniżenie kosztów transportu. Amerykański budżet nie jest uzależniony od podatków z paliw dlatego takie zmiany jest tam łatwiej wdrożyć.

Musimy mieć na uwadze, że chociaż bardzo konkretne są to ciągle tylko propozycje. Jednak, jeżeli Baracowi Obamie uda się zrealizować swoje energetyczne plany Europa powinna być w zakłopotaniu gdyż znów może okazać się, że my jedynie potrafimy dużo rozmawiać o zmianach a Ameryka potrafi je także wdrażać.

tu wypowiedź jeszcze senatora z 24.07.2008 o niektórych swoich pomysłach energetycznych.
Prześlij komentarz