Szukaj na tym blogu

sobota, 15 listopada 2008

Ile Polacy wiedzą o energetyce słonecznej?

Przeglądając ostatnie wydanie wprost 46/2008 od razu przykuł moją uwagę artykuł „Darmowe słońce”. Z zadowoleniem zacząłem go czytać myśląc, że skoro tak poczytna prasa pisze już o energii słonecznej musi być to dobry znak. Wpłynie też to pozytywnie na popularyzację tego typu instalacji w kraju.

Jednak po kilkunastu linijkach ogólników autor przeszedł do konkretów i liczb a mnie ogarnęła rozpacz.

Kolektory słoneczne, baterie słoneczne, lustra – tych słów autor używał zamiennie niezależnie czy pisał o podgrzewaniu wody czy o produkcji prądu. Przyznam, że czasami ciężko było dociec, o co mu chodzi.
Jeden z lepszych cytatów
„ ... Kolektory o powierzchni 3m2 można umieścić na dachu, w ogrodzie albo na balkonie. W ich wnętrzu znajduje się płyn na bazie glikolu, który przepływając przez lustra nagrzewa się do temperatury nawet 100C. Następnie spływa do grzałki….” – i wszystko jasne 0 wiedzy 0 pojęcia o temacie ale autor pisze dalej i oczywiście musi być trochę propagandy

„… podczas zimowych pochmurnych dni uzyskuje temperaturę (w bojlerze tak autor określał zasobnik solarny) 30C „ - ciekawe czy w nocy też cos grzeje ??

„ kto chce za pomocą kolektorów słonecznych nie tylko ogrzać wodę czy kaloryfery, lecz także zasilić pralkę lub lodówkę, musi być przygotowany na wydanie 40tyś zł. Taki system może wyprodukować w ciągu godziny 1 kW energii! – dosłownie ręce opadają nie dość że nieźle trzeba nagimnastykować umysł aby dociec o co autorowi chodzi to jeszcze pełno nieścisłości i błędów kW czy kWh MW czy MWh to dla autora jedno.

Nie każdy musi się znać na wszystkim, ale przeraża mnie, jeżeli takie artykuły publikuje ktoś w poczytnej prasie. Zamiast informacji robi totalną dez informację. Mam tylko nadzieję, że panowie redaktorzy Maciej Czerniejewski i Łukasz Bąk autorzy tego tekstu we wprost lepiej znają się na innych sprawach, o których piszą.

Panowie, jeżeli się na czymś nie znacie to po prostu o tym nie piszcie tak będzie lepiej dla Was i dla czytelników.

podobny problem "fachowości" autorów poruszał Pan Romuald na swoim blogu
Prześlij komentarz