Elektrownia atomowa utożsamiana jest ze źródłem bardzo taniej energii. Wiele osób nawet się nad tym nie zastanawia przyjmując to jako dogmat. Nawet nasz rząd jako jeden z argumentów za budową elektrowni jądrowej podaje aspekt cenowy.
Niestety u nas w kraju często najpierw podejmuje się decyzje, a następnie przechodzi do analizy przedsięwzięcia.
Poddając analizie dwie kluczowe dla polskiej energetyki inwestycje, czyli „czyste” technologie węglowe realizowane w oparciu, o podziemne gromadzenie CO2 (CCS) oraz budowę elektrowni atomowej. To jest to z punktu widzenia ekonomicznego wybór zły i bardzo zły. Poruszał ostatnio ten temat Grzegorz Wiśniewski na swoim blogu.
Do myślenia powinny nam dać po pierwsze koszty. O kosmicznych kosztach budowy CCS-a sam pisałem niedawno na blogu. O kosztach budowy elektrowni atomowej wspomina wnp.pl. Wątpliwość jaka powinna się rodzić w naszych umysłach to: Czy elektrownia, której sama budowa będzie kosztować 13,5 do 21,5 miliardów!!! euro jest w stanie tanio produkować energię. W raporcie The High Cost of Nuclear Power możemy znaleźć analizy w których cena 1kWh energii z elektrowni atomowej szacuje się, na 15centow!!! (ok 48 gr/kWh ). Bardziej kosztowne są jedynie czyste technologie węglowe. 
koszt energii z poszczególnych źródeł źródło www.energy.eu
Jak to jest możliwe, że energia atomowa jest taka droga skoro kraje, które z niej korzystają np. Francja cieszą się tanią energią?
- Po pierwsze koszt budowy elektrowni atomowych bardzo wzrosł. Jeszcze w 2007 roku cena reaktora była szacowana na $3,600 - $4500 za kW mocy. Dziś niektóre reaktory buduje się w cenie $6,100 - $7000 za KW.
- Po drugie w wielu krajach takich jak UK, US, Francja energetyka jądrowa była w rożny sposób subsydiowana. Nie jest sztuką być konkurencyjnym cenowo jeżeli z publicznych pieniędzy sfinansuje się najbardziej kosztowne inwestycje, a dodatkowo przez lala korzysta się z obniżonych podatków, wsparcia technicznego, darmowego gromadzenia odpadów.
W co zainwestować ?
Jeżeli już chcemy wydawać miliardy na energetykę wydajmy je tak aby osiągnąć największe zyski, ekonomiczne ale także społeczne i ekologiczne. 
uzysk energii osiągnięty z zainwestowanego dolara źródło www.energy.eu
Na wykresie widzimy, że najbardziej opłaca się oszczędzać energię. W tym przypadku każda zainwestowana złotówka da największy profit. Także odnawialne źródła energii dadzą więcej energii z zainwestowanej złotówki niż elektrownia atomowa czy węglowa + CCS.
Bez wątpienia polscy decydenci powinni się głęboko zastanowić, na jaka drogę chcą sprowadzić polską energetykę – obawiam się, że tania energia węglowa w połączeniu z zapowiadaną jeszcze tańsza atomową to kolejna propagandowa mrzonka i gra interesów wielkiej energetyki.
Let’s make money
-
Polecam film “Let’s make money”. Globalizacja, kapitał i władza opowiedziana
z niemieckiej perspektywy. Strona oficjalna filmu www.letsmakemoney.at
Oczywiś...
wczoraj








16 komentarze:
Cały problem w tym czy ten raport jest poprawnie wykonany. Zwolennicy energii jądrowej są w stanie przytoczyć inne raporty gdzie akurat jest całkiem odwrotnie. I komu tu wierzyć? Po za tym jeśli energia jądrowa jest taka droga to dlaczego Francja eksportuje jej najwięcej na naszym kontynencie.
Przecież nie chodzi aby ktoś coś wykazywał na papierze. Papier wszystko przyjmie!
Koszty budowy elektrowni atomowej można łatwo sprawdzić Finowie budują nowoczesną elektrownie, Francuzi i wielu innych - i koszty są wysokie.
Problem w tym że nikt w PL się nad tym głębiej nie zastanawia. Jak to jest możliwe że rząd nie jest w stanie przedstawić nawet wstępnego kosztorysu ale będzie wspierać tą energetykę. Ktoś powiedział że energia ta jest tania wiec budujemy.
Czyste technologie węglowe są wspierane przez gigantyczne polskie lobby górnicze, związkowe i wiele ośrodków naukowych, które zajmowały się technologiami związanymi z "czarnym złotem". To jest polityka.
Rozproszone wytwarzanie energii stanie niebawem faktem, kiedy na rynku pojawią się tańsze baterie ogniw PV (np Nanosolar) i wysoko sprawne systemy akumulacji energii elektrycznej (ultracapacitors). To będzie dziedzina wielu drobnych inwestorów, coraz bardziej sfrustrowanych dyktatem monopolistów w dostawie energii elektrycznej.
Energetyka jądrowa - mimo wysokich nakładów - jest chyba jedyną tradycyjnie "czystą" formą wytwarzanie energii w skali przemysłowej. Jej rozwój jest wyborem między energetyką węglową a jądrową.
Potencjał cieków jest w warunkach krajowych niekorzystny. Rozwój elektrowni wodnych można skojarzyć z innymi formami energetyki (np jądrową i wiatrową) dla poprawy dyspozycyjności systemu elektroenergetycznego i racjonalizacji retencji wodnej.
Długa linia polskiego wybrzeża jest wymarzonym miejscem na lokalizacje farm wiatrowych. Lokalizacja w morzu uchroni turystów od uciążliwych efektów akustycznych. Są oczywiście ludzie, którzy uważają taką lokalizację za psującą krajobraz i podejmują protesty. No cóż ...
De gustibus non est disputandum.
"Czy elektrownia, której sama budowa będzie kosztować 13,5 do 21,5 miliardów!!! euro jest w stanie tanio produkować energię"
Tu na pewno chodzi o mld Euro , czy może o złotówki ??? Słyszałem że jedna elektrownia kosztuje jakieś 20 mld zł , ale 20 mld Euro to chyba przesadzona liczba. Radzę jeszcze raz dokładnie sprawdzić źródło.
Pod artykułem z WNP jest ożywiona dysputa na temat liczb zawartych w tym artykule. Więc już nie wiem.
Z kolei na innej stronie : http://wiecejtlenu.pl/category/debata/ jakiś tam prof. Jagielski udowadnia że to EA jest tańsza nawet od OZE. I bądź tu mądry :)
Liberto
Z całym szacunkiem dla Pana Profesora w swoich decyzjach opiera się on o nieaktualne dane. Wykazanie że energia atomowa jest tańsza od OZE w oparciu o ceny z przed lat jest trochę nie obiektywne - Ceny i technologie zmieniają się z miesiąca na miesiąc
Gawka
Pełna racja lobby górnicze dwoi się i troi aby wykazać że węgiel to paliwo przyszłości w dodatku czyste i tanie :) - bez komentarza
A propo ogniw PV w raporcie o który się opieram we wpisie też jest mowa o nanosolar - Autorzy szacują ze przy cenie 1$/wat nawet energia fotowoltaiczna będzie tańsza od atomowej. Spadek ceny upatrywany jest właśnie w technologii nanosolara który wspierany jest przez internetowego giganta GOOGLE
przecież już w zeszłym roku cena zeszła poniżej jednego $/ wat
anonimowy
Chodzi o cenę zainstalowanego ogniwa na dachu. Obecnie cena 1$/W to cena producenta bez marży kosztów transportu, instalacji, ect.
Dobra... wybudujmy elektrownie ekologiczne. Pytanie czy wiesz jak działa np. huta aluminium w Koninie lub syntezator nawozów w Puławach? Otóż wykorzystują one prąd. Dużo prądu. Praktycznie elektrownia w Pątnowie (2x120MW) pracuje na rzecz huty. Mówiąc o EA nie mówi się zasilaniu nią gospodarstw domowych tylko przemysłu. Przeciętny człowiek w rok nie jest wstanie zużyć tyle prądu co pochłania wspomniana huta w ciągu kilku minut pracy. Wiatraczki, ogniwa słoneczne i elektrownie wodne są fajne, ale nie na skalę przemysłową.
Jest jeszcze jeden problem, gdzie umieścić takie elektrownie? Rosjanie mają superelektrownie wodne. Na Syberii i uzywają ich do osuszania bagien, bo do niczego innego się nie nadają. Musisz pamiętać, że poza radosnym stawianiem elektrowni trzeba jeszcze prąd transportować. Powiesz, że można eko-elektrownie postawić wszędzie. Niestety nie. Przykład to miniafera z Włocławkiem (gdzie tama jest potrzebna na wczoraj). zawsze znajdzie się jakiś lokalny ekoterrorysta, który wyszuka w planowanym regionie jakiś gatunek chroniony i będzie radośnie blokować inwestycje.
Pozdrawiam
Ach koziołek
czyli wg ciebie
- prąd z wiatru jest inny niż z węgla
- linie wysokiego napięcia buduje się dla upiększenia krajobrazu
Czy ty naprawdę wierzysz że dla takiej huty ma znaczenie z czego jest produkowany prąd i z jakiej odległości przesyłany.
A co do lokalizacji to
Energia odnawialna jest dostępna praktycznie wszędzie,
elektrownie atomową (względy bezpieczeństwa)czy węglową(położenie złóż węgla) można budować w ściśle określonych lokalizacjach dlatego np na pomorzu jest energetyczna dziura
Nie takie to proste.
Prąd jest ten sam, no prawie ten sam, bo jednym z argumentów przeciwko przemysłowemu wykorzystaniu wiatraczków jest niestabilność pracy, ale pomińmy to.
Problemem jest miejsce. Wspomniałem o Włocławku, ale takich miejsc jest więcej. Parki krajobrazowe, narodowe, ostatnio Natura 2000, która pozwala budować wszystko (serio), ale trzeba złożyć trochę więcej dokumentów. Nawet niewielka elektrownia wiatrowa musi mieć ogromna ilość miejsca. Co to oznacza? Wysiedlenie ludzi, wycięcie z mapy ogromnych obszarów i co najważniejsze nadal nie ma pewności, że inwestycja będzie spełniała oczekiwania co do produkcji. Elektrownia w Kamieńsku koło Łodzi ma moc 30MW, ta bardzo mało. Jednocześnie stoi na dość dużym obszarze. Jeżeli chcemy taką elektrownią zastąpić elektrownię w Koninie musimy pokryć wiatrakami ogromy obszar. Teoretycznie podstawa (fundament) ma wymiary około 25x25m. W praktyce masz jeszcze około 50-70m (średnica) śmigło, czyli trzeba pod pojedynczy wiatraczek wyciąć około 2 hektarów. Niby nie dużo, ale dla porównania teren na którym stoi PKiN (ograniczony ulicami Świętokrzyską, Marszałkowską, JPII i Alejami Jerozolimskimi) ma około 45h. Przypominam, że mówimy o małej elektrowni w Koninie, największa elektrownia węglowa w Polsce jest w Kozienicach i ma moc około 2600MW. Chcąc wybudować elektrownię wiatrową o podobnej mocy trzeba by zaorać około 1/6 lewobrzeżnej Warszawy.
Jak już o Kozienicach to najbliższe kopalnie węgla są na śląsku. Argument o odległości w transporcie surowca odpada.
Co do linii wysokiego napięcia to wspominałem o Syberii. Dla przypomnienia w ZSRR nie było problemu "bo się nie da". Byli niewolnicy do pracy i NKWD do nadzoru. Jednak z jakiś przyczyn nie wybudowano tych linii. Raptem 3000-4000km. Nie tak daleko. Budujemy linię nie 110KV tylko 1,1MV i po problemie. Niestety fizyka mówi coś innego. Polecam poznanie "równania telegrafistów" opisującego zależność długości linii przesyłowej i strat (im dłuższa linia tym większe straty).
Dlatego też elektrownie budujemy blisko miejsc konsumpcji prądu. Paliwo można dowieść bez strat. Prąd jest znacznie trudniejszy w transporcie
Na koniec jeszcze jedna sprawa. Nie jestem przeciwnikiem energii ekologicznej. Dostrzegam jednak bezsensowność przestawiania się w całości i wszędzie na tak zwane "odnawialne" źródła energii.
Energia atomowa wbrew pozorom nie jest taka straszna i niebezpieczna. Odpady po produkcyjne są małym problemem w porównaniu z np. tym co znajduje się w zbiorniku we Włocławku (miedź, ołów, kadm, fosfor, związki azotu, rtęć wszystkiego na tony).
Ekologia ok, ale jak w przypadku każdej rzeczy z głową.
stwierdzeniem
Paliwo można dowieść bez strat. Prąd jest znacznie trudniejszy w transporcie
chyba sobie żartujesz.
Proponuję lekturę projektu DESERTEC
o którym wspominam tu
DESERTEC
1 - interkontynentalne połączenia europy z afrykom. Skoro opłaca się przesyłać prąd z afryki do Niemiec to nie żartuj że nie opłacałoby się go przesyłać jednej części polski do drugiej.
2 - Farmy wiatrowe (choć nie jestem ich wielki zwolennikiem) wcale nie zajmują dużo przestrzeni gdyż przestrzeń wokół się zazwyczaj zagospodarowuje.
np Niemcy często budują farmy wiatrowe przy autostradach w strefach buforowych gdzie i tak nie można mieszkać ani nić uprawiać. W krajach Dania, Irlandia wiele wiele innych turbiny stawiane są na polach i ponad 95% przestrzeni nadal jest dostępna pod uprawę. Elektrownia wiatrowa nie wyłącza terenu zupełnie z użytkowania, konwencjonalna tak.
3 - zastanów się czemu elektrownie w polsce i na świecie buduje się koło złóż węgla. Polecam analizę PAK (elektrownia na węgiel brunatny) na jaką odległość opłaca im się transportować surowiec
Elektrownie buduje się w okolicach kopalni węgla brunatnego ze względu na to, że węgiel brunatny jest bardzo lekki. W Turowie transport węgla odbywa się za pomocą taśmociągu. Jednak dotyczy to tylko bardzo konkretnych typów elektrowni.
Co do transportu z afryki, pożyjemy zobaczymy. Zresztą i tak jak piszesz 2/3 energii będzie zużywane lokalnie. Wątpię też, że znajdzie się jakiś komunista-fabrykant, który wyłoży wspomniane 300mldów euro w imię odsalania wody w Afryce. Odległość Berlin-Południowa Libia jest podobna co do tam na Syberii.
Co do dostępności przestrzeni tak jak już wspominałem to że np. w Danii czy Niemczech się da to nie znaczy, że w Polsce też będzie się dało. Tam mamy znacznie wyższą kulturę społeczeństwa. Tu wystarczy jeden Grumek, który powie nie i może 20 lat blokować budowę (sprawa ul. Powstańców Ślaskich w Warszawie polecam).
czyli dochodzimy do setna problemu a mianowicie Rozwój OZE blokowany jest przez
- stereotypowe myślenie o energetyce
- brak kultury społecznej
Jak by nie patrzec na zachodzie prad kosztuje w zalenosci od taryf od 6 do 20 centów a u nas kosztuje srednio 50 groszy no to gdzie jest tanszy ? u nas z wegla czy u nich z atomu ? robol w Polsce zarabia 1000 złoty na reke a placi za prąd srednio 50 groszy a robol w irlandii zarabia 1400 euro na reke i placi za prad 11 centów, no to jak by nie patrzec atom jest tanszy i to mimo tego ze u nich jest budowa takich rzeczy drozsza jak w Polsce, tak samo benzyna u nich kosztuj 1,5 euro a u nas 4,3 zł mimo ze zarobki niższe o 400 jednostek, LICZMY JEDNOSTKOWO a nie walutowo bo zarabiamy w określonych jednostkach a nie w walutach. W IR za 100 euro naladujesz caly bagaznik zarcia w VW pasacie u nas moze kupisz 2 siarki jednorazóki.
No i teraz wchodzi w polsce np euro, robol zarabia 250E a za prąd placi nawet wiecej niz 15 centów wg przelicznika, a bedzie jeszcze drozej przez emisje CO2 bo ze ponad 20 centów nawet, czyli tak czy siak i tak atom tanszy i znacznie ekologiczniejszy.
Anonimowy
Po pierwsze
nie wszędzie na zachodzie jest atom Jedynie francja pozyskuje z niego dużo bo aż 80% swojej energii A np Irlandia o której wspomniałeś nie ma elektrowni atomowej wcale.
2- Co to za pomysł z liczeniem jednostkowym. Ja zarabiam w określonej walicie a nie w jednostkach ropy czy prądu. Siła nabywcza a cena to dwie różne sprawy.
Prześlij komentarz