
Ministerstwo gospodarki ustami minister Joanny Strzelec-Łobodzińskiej oznajmiło że liczba potencjalnych mocy turbin wiatrowych jaką inwestorzy chcieliby przyłączyć do systemu ponad dwukrotnie przewyższa obecną moc samego systemu. Jako osoba popierająca rozwój OŹE powinienem się cieszyć - dlaczego tego nie robię ?
Tajemnicą poliszynela jest że wielu z tych "inwestorów" wcale nie zamierza instalować żadnej turbiny wiatrowej lecz odsprzedać komplet pozwoleń z zyskiem. Choć praktyka ta miała miejsce od samego początku istnienia systemu wsparcia dla OŹE ministerstwo chce je w końcu ukrócić wprowadzając opłaty już na etapie składania wniosków. W mojej ocenie pomysł ministerstwa jest zupełnie nie trafiony i sprowadza się co najwyżej do łagodzenia objawów a nie leczenia przyczyn tej sytuacji.
Przyczyny tak licznych wniosków o przyłączenia do sieci są dwie:
1- zbyt wysokie wsparcie dla energii z wiatru sprawia że dla wybrańców którym uda się dostać warunki przyłączenia jest to niezwykle lukratywny interes.
2 - Obecna praktyka pokazuje że przed wszczęciem procedury o uzyskanie warunków przyłączenia potencjalny inwestor nie ma praktycznie możliwości uzyskania od operatora danych na temat wolnych mocy przyłączeniowych w systemie. Tak więc złożenie wniosku to jedyna możliwość aby dowiedzieć się co, gdzie i ile można jeszcze przyłączyć.
ad 1 - Propozycja ministerstwa sprowadza się jedynie do podniesienia kosztów inwestycji w OŹE ja proponowałbym obniżyć wysokość wsparcia. Jeżeli już dopłacamy do danej technologii wysokość wsparcia powinna stymulować zrównoważony rozwój, premiować najlepsze i najtańsze rozwiązania a nie rozpalać rynek do czerwoności i powodować wynaturzenia!.
ad 2 - Ministerstwo gospodarki przy współpracy z operatorami przesyłowymi powinno zastanowić się nad ułatwieniami dla potencjalnych inwestorów udostępniając informacje na temat dostępnych mocy przyłączeniowych i przesyłowych oraz liczbie planowanych inwestycji w danych lokalizacjach.
Tajemnicą poliszynela jest że wielu z tych "inwestorów" wcale nie zamierza instalować żadnej turbiny wiatrowej lecz odsprzedać komplet pozwoleń z zyskiem. Choć praktyka ta miała miejsce od samego początku istnienia systemu wsparcia dla OŹE ministerstwo chce je w końcu ukrócić wprowadzając opłaty już na etapie składania wniosków. W mojej ocenie pomysł ministerstwa jest zupełnie nie trafiony i sprowadza się co najwyżej do łagodzenia objawów a nie leczenia przyczyn tej sytuacji.
Przyczyny tak licznych wniosków o przyłączenia do sieci są dwie:
1- zbyt wysokie wsparcie dla energii z wiatru sprawia że dla wybrańców którym uda się dostać warunki przyłączenia jest to niezwykle lukratywny interes.
2 - Obecna praktyka pokazuje że przed wszczęciem procedury o uzyskanie warunków przyłączenia potencjalny inwestor nie ma praktycznie możliwości uzyskania od operatora danych na temat wolnych mocy przyłączeniowych w systemie. Tak więc złożenie wniosku to jedyna możliwość aby dowiedzieć się co, gdzie i ile można jeszcze przyłączyć.
ad 1 - Propozycja ministerstwa sprowadza się jedynie do podniesienia kosztów inwestycji w OŹE ja proponowałbym obniżyć wysokość wsparcia. Jeżeli już dopłacamy do danej technologii wysokość wsparcia powinna stymulować zrównoważony rozwój, premiować najlepsze i najtańsze rozwiązania a nie rozpalać rynek do czerwoności i powodować wynaturzenia!.
ad 2 - Ministerstwo gospodarki przy współpracy z operatorami przesyłowymi powinno zastanowić się nad ułatwieniami dla potencjalnych inwestorów udostępniając informacje na temat dostępnych mocy przyłączeniowych i przesyłowych oraz liczbie planowanych inwestycji w danych lokalizacjach.
Regulacje i dopłaty dają w efekcie nienormalne zachowania, marnotrawstwo, a w skrajnych przypadkach - oszustwa i przestępstwa.
OdpowiedzUsuńHandel zezwoleniami na budowę turbin i duże dopłaty do wiatrowego prądu spowodowały, że we włoszech nawet mafia na tym zarabiała:
http://ft.onet.pl/10,26284,artykul.html
@ jako
OdpowiedzUsuńŚwietny link do tematu złego wsparcia dla OZE - muszę przyjrzeć się bliżej tematowi