Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 22 marca 2010

"OZE" którego nigdy nie poprę

Jak donosi gazeta prawna powołując się na URE

Urząd Regulacji Energetyki twierdzi, że po zmianie prawa można spalać żyto i owies, niezależnie od ich jakości, a pod pewnymi warunkami także pszenicę, jęczmień i kukurydzę.

Czyli do pieca może iść wszystko i generalnie od rolnika zależy czy będzie chciał sprzedać zboże do młyna czy na cele energetyczne. Jako zwolennik wolnego rynku nie miałbym z tym problemu jednak to nie wolny rynek wymusza palenie ziarnem w piecach lecz źle stosowany system wsparcia.

Politycy PSL gorliwi orędownicy przekazywania zbóż na cele energetyczne chwilowo chyba zapomnieli że produkcja rolna już jest w Polsce podobnie jak w całej UE DOTOWANA. A dotacja ma na celu zapewnienie odpowiedniego poziomu dochodów rolników i taniej żywności. Jednak za sprawą loby PSL DOTOWANA żywność może byś sprzedawana na cele produkcji zielonej energii także DOTOWANEJ. Słowo DOTACJA piszę celowo z dużej litery aby ktoś w końcu zauważył gdzie leży problem. Produkcja energii ze zboża jest obecnie opłacalna jedynie z uwagi na podwójną DOTACJĘ. Jedną przy produkcji paliwa -ziarna drugą przy produkcji zielonej energii. Z chorego systemu produkcji taniej żywności politykom udało stworzyć się jeszcze bardziej patologiczny system produkcji zielonej energii. Kosztem 38 mln codziennych zjadaczy chleba politycy podlizali się kilkudziesięciu tysiącom rolników którzy dzięki nowemu prawu z pewnością za rok zobaczą w skupie wyższe ceny.

Prześlij komentarz