Szukaj na tym blogu

niedziela, 7 grudnia 2008

Nie pytajmy ludzi, czego chcą dajmy im to, czego potrzebują.

Jesteśmy na początku rewolucji, która może zmienić zarówno naszą gospodarkę, jaki i sposób życia. Po dziesięcioleciach badań i rozwoju energetyka odnawialna zaczyna poważnie konkurować z tą zawodową a czas tej walki to początek wielkich zmian – pytanie czy ich chcemy i czy jesteśmy na nie gotowi? Nie chodzi tu o zastąpienie węgla – biomasą czy ropy biopaliwem. Chodzi o zmianę, w której rola centralnych wytwórców energii zostanie całkowicie zmarginalizowana. Producenci paliw kopalnych stracą rynek zbytu, Państwo straci olbrzymią część swoich dotychczasowych dochodów.

Niestety do takich zmian nie jesteśmy przygotowani jako Państwo, ale co gorsza nie mamy żadnego lidera, który byłby w stanie Polskę do takich zmian przygotować. Choć zmiany niewątpliwie wyjdą społeczeństwu jako całości na dobre. Wiele grup na tym straci i nie poddadzą się bez walki w obronie swoich lokalnych interesów. Choć w nowej rzeczywistości większości z protestujących będzie żyło się lepiej obawa przed zmianami będzie pchać ich do walki w celu zahamowania postępu. Inspiratorem obrony będą niewątpliwie duże grupy interesów, koncerny, które rzeczywiście, jeżeli nie będą umiały się dostosować upadną. Dlatego będą szerzyć w społeczeństwie nieuzasadnione obawy i lęki jak argumenty ochrony rynku pracy, wzrostu cen energii.

Należy pamiętać że gospodarka nie lubi próżni ludzie nie stracą pracy a jedynie będą musieli ją zmienić. Nie trzeba być ekspertem, aby zauważyć, że przejście z zcentralizowanego wytwarzania energii na system zdecentralizowany zwiększy a nie zmniejszy liczbę miejsc pracy. Niemcy, Dania, Norwegia – kraje, które już kilkanaście lat weszły na drogę zmian w energetyce wcale na tym nie straciły, nie pogrążyły się w recesji, a bezrobocie w nich spadło, jednocześnie przemysł związany z OZE stał się jednym z największych pracodawców w tych krajach generując jednocześnie duże przychody dla państwa.

Główny problem jest w tym, że Polska cierpi na chroniczny brak polityka - wizjonera, który mógłby nasz kraj wprowadzić na drogę zmian jednocześnie na tyle silnego, aby oprzeć się naciskom grup, które stracą na rozwoju kraju. Wiele koniecznych zmian trzeba wprowadzać mino oporu gdyż ludzie w obronie swoich małostkowych interesów są w stanie blokować zmiany na miarę epoki.
Prześlij komentarz