Szukaj na tym blogu

sobota, 14 lutego 2009

Dlaczego koniecznie należy zmienić system wsparcia OZE

Niedawno poruszałem ten problem we wpisie. Jednak dziś po komentarzach Krzysztofa Lisa widzę, że nie wszystkich przekonałem o konieczności zmian.

Nie będę już się rozpisywał czy obecny system jest tani czy drogi sprawiedliwy czy nie. Główny mój zarzut, jaki mu stawiam to, że jest nie skuteczny!

Skuteczny system wsparcia OZE polega na tym, że w wyniku wydawanych pieniędzy rośnie ilość produkowanej „zielonej” energii. Zakładając, że to założenie jest słuszne nasz system zupełnie tego założeni nie spełnia.

Przyjrzyjmy się danym statystycznym

Patrząc na doniesienia prasowe można mieć złudne wrażenie, że OZE (produkcja energii elektrycznej) dobrze się rozwija. Tu wzrost zainstalowanych mocy turbin wiatrowych wyniósł o 50 % rocznie. Gdzie indziej produkcja biogazu rozwija w tempie 100 % rocznie? Problem w tym, że z zainstalowanej mocy jeszcze nikomu energii nie przybyło. Przychodzi taki moment, że trzeba powiedzieć sprawdzam i zapytać ile z tej zainstalowanej mocy jest energii w gniazdku?

Korzystając z danych PSE przygotowałem tabelkę (dane miesięczne!)


Z racji że spalenie lasu wraz z węglem nie uznaje za OZE współspalania nie uwzględniłem. Pozatym nowe przepisy również wyeliminują spalanie leśnej biomasy w elektrowniach.

Zależy jak patrząc na te dane można ogłosić propagandę sukcesu (jak robią to twórcy systemu wsparcia) bo skoro w styczniu 2007 pozyskiwaliśmy 0 [GWh] z innych odnawialnych (cokolwiek to jest) a po roku mamy już 1[GWh] to procentowy wzrost jest niebywały. Fakt, że energia ta stanowi 0,006745% i na wykresie nie da jej się zobaczyć już się pomija.


Jak widać pomijając, współspalanie oraz energetykę zawodową wodną, która i tak była wykorzystywana na długo przed pojawieniem się zielonych certyfikatów obecnemu systemowi wsparcia udało się wygenerować 0.5% nowej energii odnawialnej w naszych gniazdkach w latach 2007-2009. Czy jest to dobry wynik pozostawię bez komentarza.
Prześlij komentarz